Łukaszenka powiedział, jak miał wyglądać zamach na jego życie

Podczas wizyty w obwodzie homelskim białoruski dyktator stwierdził, że spiskowcy opracowali nawet kilka scenariuszy jego likwidacji, podała rządowa agencja informacyjna BiełTA.

W połowie kwietnia w Szkłowie na Białorusi oraz w Moskwie służby specjalne zatrzymały trzech działaczy opozycji, którym zarzucono przygotowywanie zamachu stanu.

Uczestnicy rzekomego spisku: Ryhor Kastusiou, Alaksandr Fiaduta, Juryj Ziankowicz

Znany politolog, były współpracownik Łukaszenki, a potem więzień polityczny Alaksandr Fiaduta, amerykański prawnik białoruskiego pochodzenia Juryj Ziankowicz oraz prezes prawicowej Partii Białoruski Front Narodowy Ryhor Kastusiou mieli spiskować z wyższymi dowódcami białoruskiej armii w celu obalenia reżimu. Grozi im za to 12 lat więzienia. Organizacja BYPOL twierdzi jednak, że spisek oficerów był jedynie prowokacją KGB.

BYPOL ujawnia uczestników “spisku”

Podczas “gospodarskiej wizyty” w obwodzie homelskim Alaksandr Łukaszenka oświadczył, że spiskowcy przygotowali kilka scenariuszy zamachu stanu.

Pierwotnie mieli planować likwidację przywódcy państwa podczas defilady z okazji Dnia Zwycięstwa 9 maja.

Jednak w związku z tym, że realizacja takiego planu była trudna, zamachowcy zrezygnowali z niego i postanowili uderzyć na konwój. W tym celu mieli kupić i przemycić na Białoruś granatniki. Jednak ten scenariusz mieli uznać za niewykonalny, bo pojazdy w prezydenckiej kolumnie poruszają się zbyt szybko.

Dlatego wybrali trzeci wariant – napad na podmiejską rezydencję Łukaszenki. Na ten cel mieli przeznaczyć 10 milionów dolarów, a na snajpera milion. Łukaszenka nie powiedział przy tym, kto wyłożył pieniądze i do kogo trafiły.

Anatomia histerii: Łukaszenka ucieka przed zamachowcami już od 27 lat

Białoruski dyktator twierdzi, że po jego likwidacji opozycja planowała wprowadzić na Białoruś wojska NATO. Według niego, kraj stałby się trampoliną do ataku Sojuszu na Rosję.

– Potrzebowali na dzień dojść do władzy i oświadczyć, że tu rządzą. Dlaczego? By poprosić o wprowadzenie wojsk NATO na terytorium Białorusi i postawienia ich na wschodniej granicy, pod Smoleńskiem. To by była trampolina, jak zawsze wam mówiłem, to ataku na Rosję. To by był pierwszy krok.

Wczoraj białoruski przywódca ogłosił, że podpisze dekret, na mocy którego po jego nagłej śmierci pełnię władzy w państwie obejmie Rada Bezpieczeństwa. Eksperci przypominają, że zgodnie z konstytucją w takim przypadku państwem powinien tymczasowo kierować premier. Dekret o rządach Rady Bezpieczeństwa nazywają legalizacją junty, która miałaby zapewnić bezpieczeństwo otoczeniu Łukaszenki.

„Legalizacja junty”. Politolodzy komentują pomysł Łukaszenki na przekazanie władzy

sk,pj/belsat.eu

Wiadomości