Ambasada Rosji doradza, jak wziąć udział w wojnie z Ukrainą: „Może nie warto, żeby pan tam jechał?”

– O mój Boże! – zareagowała pracownica ambasady Rosji w Warszawie na telefon „młodego patrioty z Chersonia”. Poprosił on o radę, co powinien zrobić, aby jak najszybciej wrócić z Polski do domu i dać się zmobilizować do rosyjskiej armii, by walczyć z „nazistami”.

Od 24 lutego, czyli dnia początku agresji Rosji, granicę z Polską przekroczyło prawie 6,5 mln uchodźców z Ukrainy. Wielu wyjechało z okupowanych terenów, na których trwają w tych dniach „referenda” o ich przyłączeniu do Federacji Rosyjskiej. Pochodzący ze wschodu Ukrainy dziennikarz Biełsatu przedstawiając się jako były mieszkaniec Chersonia dowiedział się w rosyjskiej ambasadzie w Warszawie, czy łatwo byłoby mu wziąć udział w takim „referendum” i dać się powołać do wojska w ramach mobilizacji ogłoszonej przez Władimira Putina.

Oto pełna treść rozmowy:

– Wydział konsularny…

– Dzień dobry! Mam na imię Dmitrij i dzwonię, żeby się dowiedzieć, w jaki sposób mogę zagłosować w referendum. Ja jestem w Polsce. Moja matka mnie tu wywiozła.

– Proszę chwilkę poczekać, muszę się dopytać.

– Władimirze Anatolijewiczu!

– Co?

– Dzwonią i pytają się, czy można zagłosować tu w referendum, przebywając w Polsce.

– Nie, tylko na terytoriach…

– DRL, ŁRL i tak dalej?

– No ogólnie nie za granicą…

– Tu nie?

Na terenach okupowanych przez Rosję rozpoczęły się „referenda”

– Nie, niestety u nas tu nie można głosować.

– Nie można? A co mógłbym w takim razie zrobić?

– No… Nic.

– Może udałoby się w Kaliningradzie?

– Taaak… To referendum odbywa się na terytoriach obwodów zaporoskiego, chersońskiego, ŁRL i DRL.

– Czyli mógłbym tylko w Chersoniu, tak?

– Tak.

– A jeszcze proszę mi powiedzieć: mógłbym dostać tu paszport, żeby wyjechać?

– Pan jest obywatelem Ukrainy, tak?

– Tak, bo pochodzę z Chersonia.

– Czyli pan ma teraz paszport ukraiński?

– Tak.

– No to pan mógłby na spokojnie wyjechać chyba przez przejście graniczne Trzy Siostry… Może przez Białoruś.

Mobilizacja w Rosji. Mińsk „rozumie decyzję Moskwy”

– Mógłbym wyjechać i dostać w Chersoniu paszport?

– No tak… Tak myślę. Pan dawno wyjechał?

– Nie, wyjechaliśmy gdy przyszli wyzwalać Chersoń. Wtedy matka mnie wywiozła tu, a mój ojciec pojechał do Ługańska, żeby walczyć o wyzwolenie od nazistów.

– Rozumiem, rozumiem… O mój Boże. Chwilkę, proszę czekać. Tak… Halo!

– Tu jest młody człowiek… Tak, halo! Zaraz spróbuje coś… Sekundkę.

„Jestem Pieskow, powinniście rozumieć”. Dziennikarze zadzwonili do syna rzecznika Kremla z pytaniem o mobilizację

– Halo, słucham!

– Dzień dobry, rozmawiałem przed z chwilą z jakąś panią i chciałem się dowiedzieć, czy mogę zagłosować w referendum, ale powiedziała mi, że nie. Ale powiedziała, że mógłbym pojechać z powrotem do Chersonia i dostać tam paszport – nasz, rosyjski. Po prostu problem polega na tym, że moja matka wywiozła mnie tu i niedawno skończyłem 18 lat. A ojciec pojechał do Ługańska, żeby walczyć o wyzwolenie od ukraińskich nazistów. Chciałbym dostać paszport, wrócić i zagłosować w referendum.

– Wie pan, z takim pytaniem nie do mnie, ja nie jestem specjalistką w tych sprawach. Nie mogę pana skonsultować. Proszę chwilkę poczekać…

– Halo, halo?

– Tak, tak.

– A więc z paszportem Ukrainy, znaczy się… przez przejście graniczne. W jaki sposób pan może wjechać do Rosji? Albo przez Kaliningrad, albo przez Trzy Siostry. To jest takie przejście. Tam są trzy granice – Białoruś, Rosja i Ukraina. Jeśli pan chce wjechać na terytorium Federacji Rosyjskiej, to koniecznie musi pan przejść kontrolę paszportową. Albo to będzie przez Białoruś, do Mińska i samolotem do Rosji. Albo Kaliningrad, albo przejście graniczne Trzy Siostry.

– Dobrze. Czyli tu nie mogę ani dostać paszportu, ani zagłosować.

– Niestety nie, tego nie przewidzieliśmy, głosować można tylko tam. Paszport też nie, ale tam wydają. W ogóle u nas tu, na miejscu, obywatelstwa dla dorosłych się nie załatwia. Składać wniosek o obywatelstwo można tylko przebywając na terytorium Federacji Rosyjskiej. Tu nadajemy obywatelstwo tylko małym dzieciom. A na ogół zajmuje się tym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Dlatego będzie lepiej, jeśli pan pojedzie do Rosji.

„Powiedziano nam, żebyśmy żyli jednym dniem”. Lekarz wojskowej komendy uzupełnień o mobilizacji w Rosji

– A czy mógłbym stamtąd dojechać do Ługańska?

– Nie wiem szczerze mówiąc, jakby pan mógł tam dojechać.

– No dobrze. Po prostu jestem z Chersonia, a ojciec tam wstąpił do wojska w Ługańsku.

– Rozumiem, ale może nie warto, żeby pan tam teraz jechał?

– Niedawno skończyłem 18 lat i chciałbym pójść do wojska.

– Tak. O mój Boże… Może najpierw niech pan pojedzie do Rosji. Niech pan jakoś stąd się wydostanie, a już potem będzie pan myślał.

– Dobrze, dziękuję pani uprzejmie.

– Do widzenia!

– Do widzenia. Wszystkiego dobrego!

Mobilizacja jako wskaźnik klęski Putina

Prowokację dziennikarską przeprowadził Dmytro Prokopenko/belsat.eu

Wiadomości