„Powiedziano nam, żebyśmy żyli jednym dniem”. Lekarz wojskowej komendy uzupełnień o mobilizacji w Rosji

Na drugi dzień po ogłoszeniu w Rosji tzw. częściowej mobilizacji, do wojskowych komend uzupełnień zaczęli napływać pierwsi poborowi na wojnę z Ukrainą. Lekarz z wieloletnim doświadczeniem w pracy w takiej komendzie opowiedział Biełsatowi pod warunkiem zachowania anonimowości, jak zorganizowano mobilizację, kogo najpierw przywieziono na badania lekarskie i co się z nimi dalej stanie.

Lekarz i poborowi na wojskowej komendzie uzupełnień. 14 kwietnia 2017 roku. Omsk, Rosja. Zdj. Dmitry Feoktistov / TASS / Forum

Władimir Putin ogłasza częściową mobilizację

– Czy powiadomiono Panią wczoraj (21 września) o konieczności przeprowadzenia badań lekarskich dla osób zmobilizowanych?

– Tak, dzień wcześniej wiedziałam już, że muszę się stawić na wojskowej komendzie uzupełnień, aby dokonać badań medycznych dla zmobilizowanych.

– Jakie były wymogi?

– Szczerze mówiąc, z tym rozkazem nic nie jest jasne. Ale mamy 60 tys. mieszkańców, a potrzebujemy 75 osób. Myślę, że to jest minimum. Wczoraj pracodawcy w zakładach pracy wystawiali ludziom wezwania do stawiennictwa na komendach.

Jaki nastrój panuje wśród tych osób?

– Oczywiście, że negatywny, wiadomo. Z 55 osób tylko cztery przyszły dobrowolnie.

– Czy wszyscy z tych 55 pójdą na wojnę?

– Nie, do kolejnego etapu zakwalifikowano 38 osób. Filtrowaliśmy – czy był stan ostry (ostra choroba układu oddechowego itd.) czy nie, czy było zaostrzenie choroby przewlekłej czy nie. Z grubsza rzecz biorąc, oddzieliliśmy tych, którzy przetrwają kolejne etapy, od tych, którzy będą potrzebowali pomocy. Następnie komisja wojskowo-medyczna miałaby podjąć decyzję o zatwierdzeniu 38 zmobilizowanych osób.

Rosyjskie media: mobilizacja chaotyczna i masowa. Wezwania otrzymują nawet zmarli

– Badania wyglądały inaczej niż w przypadku poborowych?

– Nie. Badanie musi być przeprowadzone przez komisję w miejscu zbiórki. Tak dla uświadomienia różnic: poborowi muszą przynieść badanie laboratoryjno-instrumentalne, natomiast podczas mobilizacji z oczywistych względów nie ma czegoś takiego. Dla poborowych przeprowadzamy wojskową komisję lekarską (w skład której musi wejść chirurg, neurolog i inni specjaliści), ale nie dla zmobilizowanych – dla nich taka komisja jest organizowana w punkcie zbiórki.

– Nie jest to nawet jak wizyta u lekarza pierwszego kontaktu z pomiarem ciśnienia krwi, słuchaniem oddechu?

(śmieje się) W takiej sytuacji każdemu podskoczy ciśnienie! Nie, to była tylko analiza bagażu chorób i określenie stanu osoby w danym momencie. Nie ma żadnej kategorii, nie ma żadnych artykułów. Idea jest taka, że dopiero komisje wojskowo-medyczne na miejscu zbiórki podejdą do sprawy bardziej wnikliwie.

– A co z tymi, których dziś przefiltrowano – czy oni już nie podlegają mobilizacji?

– Nie wiem, to już nie jest nasz poziom.

– W jakim wieku są osoby zmobilizowane?

– Mniej więcej urodzeni między 1980 a 1990 rokiem.

– Czy teraz codziennie będziecie przeprowadzać kontrolę osób poddanych mobilizacji?

– Jeszcze nie wiemy. Powiedziano nam, żebyśmy żyli jednym dniem.

Rosjanie zatrzymani na protestach otrzymują wezwania na front bezpośrednio w areszcie

Iwan Alaksiejeu, lp/ belsat.eu

Wiadomości