Samolot Ryanair dotarł do Wilna. Na pokładzie brakuje kilku pasażerów

Samolot linii Ryanair, lot nr FR4978, wylądował bezpiecznie w stolicy Litwy, Wilnie po wcześniejszym przymusowym lądowaniu na Białorusi – poinformował irlandzki przewoźnik. Według kilku źródeł w Mińsku pokład oprócz aresztowanego Ramana Pratasiewicza opuściło co najmniej pięć osób.

Na lotnisko w Wilnie przybyła premier Litwy Ingrida Šimonyte, która powitała pasażerów.

– Bardzo się cieszymy, że samolot w końcu zakończył swoją podróż – powiedziała.

Dodała, iż „robimy wszystko, by ludzie jak najszybciej wrócili do domów”, informując, że jeszcze w niedzielę pasażerowie będą musieli złożyć zeznania.

Prokuratura Generalna Litwy już wszczęła postępowanie ws. porwania samolotu linii Ryanair, lecącego z Aten do Wilna, który został zmuszony do lądowania w Mińsku, oraz w sprawie niezgodnego z prawem międzynarodowym traktowania ludzi. Zeznania złożą nie tylko pasażerowie, ale też załoga samolotu. Biuro Policji Kryminalnej poinformowało, że na lotnisku w Wilnie już pracują funkcjonariusze i przeprowadzają wywiady.

– Pracuje duży zespół śledczych. Robimy wszystko, by jak najszybciej zebrać dane – powiedział szef Biura Policji Kryminalnej Rolandas Kiškis.

Według nieoficjalnych informacji Biełsatu na liście pasażerów rejsu, który wylądował w Wilnie, brakuje pięciu osób. Jeden z liderów białoruskiej opozycji, były białoruski dyplomata Paweł Łatuszka informuje o sześciu osobach.

– Nie odleciało z Mińska dwóch obywateli Białorusi i czterech obywateli Rosji – napisał Łatuszka.

Nie jest jasne, czy wśród tych osób uwzględnia on zatrzymanego w Mińsku opozycjonistę Ramana Pratasiewicza i jego dziewczynę, która miała podróżować tym samym rejsem.

Białoruskie media niezależne przytaczają relacje pasażerów lotu Ateny-Wilno, który w niedzielę przymusowo wylądował w Mińsku.

– W sumie żadnego incydentu nie było. Pilot ostro zmienił kurs. Powiedział, że potem wyjaśni, ale nie zrobił tego. Podczas lądowania widzieliśmy samochody straży pożarnej, policjantów (właśc. milicjantów – belsat.eu), itd. Przyjechało bardzo dużo ludzi, nie było jasne, czego chcą – powiedział obywatel Litwy Mantos, którego wypowiedź cytuje Onliner.by.

Ryanair: samolot wylądował w Mińsku na wniosek białoruskich kontrolerów

– Siedziałem z tyłu. Raman nagle wstał, wziął torbę, próbował komputer i telefon przekazać swojej dziewczynie. Zaczął krzyczeć do dziewczyny obok, że nie możemy wylądować w Mińsku – dodał.

Onliner.by przytoczył również wcześniejszą relację jednego z pasażerów dla delfi.lt. Według niego Pratasiewicz miał powiedzieć, że grozi mu kara śmierci.

„Czeka mnie tu kara śmierci”. Ostatnie słowa białoruskiego opozycjonisty do współpasażerów

– Naszą czwórkę wyprowadzili, psy wszystko obwąchały. Tego chłopca wzięli na bok i wytrząsnęli jego rzeczy. Zapytaliśmy go, co się dzieje. Powiedział, kim jest i dodał: „Tutaj czeka mnie kara śmierci”. Był już spokojniejszy, ale się trząsł – mówił pasażer.

Samolot relacji Ateny-Wilno linii Ryanair został zmuszony do lądowania w Mińsku z powodu rzekomego ładunku wybuchowego na pokładzie. Władze Białorusi potwierdziły, że poderwały myśliwiec MiG-29 do pasażerskiej maszyny.

Porywacze z Mińska czują się bezkarni

Według nieoficjalnych informacji piloci zostali przez samolot wojskowy zmuszeni do lądowania na lotnisku w Mińsku. Następnie zatrzymano tam opozycyjnego aktywistę, dziennikarza i blogera Ramana Pratasiewicza, byłego współredaktora kanału Nexta.

Działania Białorusi potępiło w niedzielę wiele państw, zarzucając jej władzom złamanie prawa międzynarodowego, piractwo, „terroryzm państwowy” i „porwanie samolotu”, a także domagając się wyjaśnienia okoliczności tego zdarzenia i zdecydowanej reakcji społeczności międzynarodowej.

jb, cez/belsat.eu wg PAP, inf. wł

Wiadomości