„Czeka mnie tu kara śmierci”. Ostatnie słowa białoruskiego opozycjonisty do współpasażerów

Raman Pratasiewicz podczas zatrzymania w Mińsku. Zdj. Nexta/Telegram

Jeden z pasażerów zmuszonego do lądowania w Mińsku samolotu z Aten do Wilna opowiedział, co wydarzyło się na pokładzie.

– Po gwałtownym manewrze samolotu jeden chłopak zaczął panikować, złapał się za głowę – cytuje tę relację litewski portal delfi.lt. – Dopiero wtedy zrozumieliśmy, dlaczego…

Jak podkreśla pasażer, na pokładzie samolotu nie doszło do żadnego konfliktu, a przez zmianą kierunku lotu nie było „żadnych skandali” i nikt z nikim się nie kłócił. Dopiero, kiedy wspomniany młody mężczyzna zrozumiał, że samolot przygotowuje się do lądowania w Mińsku, wyraźnie się zmartwił.

Łukaszenka uziemił samolot Ryanair, by aresztować dziennikarza

– Wyprowadzono nas po czworo, psy obwąchały nasze rzeczy. Tego chłopaka odprowadzono na bok, a jego rzeczy wytrząśnięto na płytę lotniska – opowiada pasażer.

Towarzyszom podróży udało się zapytać zatrzymanego, co się dzieje.

– Powiedział, kim jest i dodał: „Czeka mnie tu kara śmierci”. Był już spokojniejszy, ale drżał. Obok niego cały czas stał oficer i wkrótce wojskowi po prostu go wyprowadzili – cytuje litewski portal relację jednego z pasażerów przerwanego rejsu Ateny – Wilno.

Twórcy Nexty uznani na Białorusi za terrorystów

Umieszczonemu przez białoruskie władze na liście osób „zaangażowanych w terroryzm” Ramanowi Pratasiewiczowi zarzucono wcześniej działania mające na celu wzniecanie nienawiści, organizację zamieszek oraz organizację działań poważnie naruszających porządek publiczny. Kodeks karny Białorusi przewiduje za te czyny karę do 15 lat pozbawienia wolności. Nie można jednak wykluczyć, że po zatrzymaniu zostaną mu postawione cięższe zarzuty – nawet zagrożone karą śmierci.

aa, cez/belsat.eu

Wiadomości