Na Donbas znów werbowani są rosyjscy ochotnicy

Rosyjskojęzyczny niezależny portal Meduza twierdzi, że w Rosji trwa werbunek ochotników, którzy mają służyć w Zagłębiu Donieckim.

Meduza powołuje się na 8 anonimowych źródeł. Werbunek miał się rozpocząć jeszcze 3 miesiące temu, ale stał się intensywniejszy w ostatnich tygodniach. Nie wiadomo, na czym miałyby polegać zadania najemników. Oprócz zawodowych żołnierzy zachęcani do służby są też weterani wojny w Zagłębiu Donieckim i byli więźniowie.

Sekretarz ukraińskiej rady bezpieczeństwa: 122 tys. rosyjskich wojskowych 200 km od naszej granicy

Jeden z rozmówców portalu, przekonuje, że chodzi o ochronę strategicznych obiektów w przypadku wojny. Przy czym proponowane stawki są wyjątkowo wysokie – od 160 tysięcy rubli za obecność na tyłach do 320 tysięcy za służbę na samym froncie, czyli od 8 do 16 tysięcy złotych.

Były wojskowy Jegor, który walczył w Syrii w szeregach tzw. grupy Wagnera, mówi portalowi, że dwa miesiące temu otrzymał telefon od rekrutującego z informacją o przygotowywaniu „nowego projektu”. Na początku werbujący twierdził, że nie zna miejsca docelowego wyjazdu, wspominał tylko o Afryce. Podczas spotkania na początku grudnia rekrutujący, zapytany przez Jegora o miejsce docelowe wyjazdu, po raz pierwszy wymienił Ukrainę.

Jegor, który odmówił udziału w wyjeździe, uważa, że tak dużej rekrutacji „na kierunek ukraiński” nie było od lat, a obecnie trwa najaktywniejsza kampania rekrutacyjna od 2014 r. Nie jest jednak przekonany, że siły rzeczywiście zostaną skierowane do Donbasu.

Meduza, powołując się na jednego z werbujących, pisze, że historia z nową „delegacją” zaczęła się około trzech miesięcy temu, ale większość specjalistów otrzymała propozycję wyjazdu w ostatnich tygodniach.

Żaden z rozmówców Meduzy nie jest przekonany co do celu obecnej rekrutacji. „Wszystko to zakończy się po prostu niczym” – twierdzi jeden z najemników, który odmówił udziału w wyjeździe.

Inne źródła nie wykluczają, że tworzone formacje będą odpowiadać za ochronę obiektów przemysłowych, którymi zainteresowana jest Rosja; mogą „zaprowadzać porządek” w kopalniach i dławić „bandytyzm” – czytamy.

W 2021 roku w Rosji prawie nie ma najemników gotowych do prawdziwych walk z Ukrainą w Donbasie – pisze Meduza, powołując się na źródła. Poziom przygotowania osób, które zgodziły się na wyjazd, jest niski. Wszyscy pozostali są w Afryce albo Syrii – mówi jeden z najemników.

– Nie chcą tam (do Donbasu) jechać, bo tam jest regularna (ukraińska) armia: przeciwko niej bardzo trudno jest walczyć. Jeśli jest regularna armia, straty będą większe – mówi weteran tzw. grupy Wagnera.

Paradoksalnie, żaden z rozmówców Meduzy nie wierzy, że Rosja rozpocznie inwazję na Ukrainę.

Ukraina. Minister Rau: suwerenność Ukrainy podstawą pokoju i dobrych relacji w Europie

pp/belsat.eu wg vot-tak, PAP

 

Wiadomości