Straż Graniczna: strona białoruska zabrała połowę migrantów koczujących na granicy

W ostatnich dniach po interwencjach Straży Granicznej, strona białoruska chciała zabrać całą grupę koczująca na wysokości miejscowości Usnarz Górny. Ponad połowa cudzoziemców opuściła teren, pozostałe osoby nie chcą opuścić miejsca koczowiska – poinformowała dziś na Twitterze Straż Graniczna.

Niedziela to 14. dzień koczowania migrantów podających się za Afgańczyków na polsko-białoruskiej granicy. Jeszcze rano Polska Agencja Prasowa podała, że w obozowisku wciąż przebywają 32 osoby. Obecnie ta liczba powinna być o połowę mniejsza, ale nie wiadomo, ilu dokładnie migrantów pozostało na granicy.
Wolontariusze związani z fundacją Ocalenie spędzili noc na polu naprzeciw obozu cudzoziemców. Rozbili namiot kilkaset metrów od linii granicznej.
Grupa migrantów przebywa po białoruskiej stronie granicy. Wejście na teren Polski uniemożliwiają im żołnierze i strażnicy graniczni. Powrót na Białoruś zagradzają uzbrojeni funkcjonariusze. Usnarz Górny, 20 sierpnia 2021 r. Zdjęcie: belsat.eu

– Jesteśmy tu w geście solidarności z tymi ludźmi, ale także żeby się z nimi porozumieć w razie konieczności – podkreśliła perska tłumaczka o imieniu Mahdieh.

Dziś rano używając megafonu zapytała przebywających na granicy, czy grupa nadal liczy 32 osoby, czy nadal mogą tam przebywać. Otrzymała odpowiedź twierdzącą.

Wolontariuszka wyjaśniła, że choć mówi w języku perskim, to nie ma problemu z komunikacją. Afgańczycy mówią językiem dari, który jest bardzo podobny do perskiego.

– W zasadzie to ten sam język, różnice są niewielkie, przede wszystkim dotyczą wymowy – powiedziała.

Obozowisko migrantów jest zasłonięte pojazdami wojska i straży granicznej. Usnarz Górny, 20 sierpnia 2021 r. Zdjęcie: belsat.eu

Żołnierze i Straż Graniczna nie dopuszczają nikogo do koczujących na granicy. Twierdzą, że są oni po białoruskiej stronie. Grupa jest zasłonięta szczelnie ustawionymi samochodami wojskowymi i SG. Przez lornetkę można jedynie zobaczyć polskie służby oraz nieco dalej fragment kordonu utworzonego przez białoruskie służby.

Kalina Czwarnóg z fundacji Ocalenie powiedziała w piątek PAP, że osoby znajdujące się na granicy nie chcą zostać na Białorusi.

Minister obrony Litwy: na zachodzie Białorusi „błąka się” do 5 tysięcy migrantów

Polska Straż Graniczna wskazuje, że w całym ubiegłym roku na odcinku podlaskim zatrzymano 122 osoby, które nielegalnie przekroczyły granice. W tym roku to już około 780 cudzoziemców. SG odnotowała dotychczas ponad 2 tysiące prób nielegalnego przekroczenia granicy, z czego ok. 1 tys. 350 próbom pogranicznicy zapobiegli.

Kryzys migracyjny został sztucznie wywołany przez reżim Alaksandra Łukaszenki, który umożliwia chętnym z Bliskiego Wschodu i Afryki legalny przylot do Mińska. Stamtąd białoruskie służby specjalnie przerzucają cudzoziemców na granice z państwami Unii Europejskiej i instruują ich, jak ją przekroczyć. Działania te rozpoczęły się po nałożeniu na Białoruś unijnych sankcji za łamanie praw człowieka. Władze Litwy nazywają operację białoruskiego reżimu „wojną hybrydową”.

Operacja „Śluza” – jak klan Łukaszenków zarabia na migrantach

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości