Czwartym podejrzanym w sprawie „zamachu” na Łukaszenkę może być kobieta

Internatowa gazeta Nasza Niwa informuje, że zarzuty organizacji zamachu na Łukaszenkę mogły być postawione Woldze Hałubowicz, współpracownice innego aresztowanego w tej sprawie, białorusko-amerykańskiego prawnika Jurasia Ziankowicza.

21 kwietnia Kanstancin Byczak, szef wydziału śledczego KGB, poinformował w telewizji Białoruś-1, że w związku z „zamachem na Łukaszenkę i zamachem stanu” zatrzymano cztery osoby. Jednak publicznie ogłoszono nazwiska jedynie trzech podejrzanych. Oprócz Ziankowicza jest to politolog Alaksandr Fiaduta oraz lider opozycyjnego Białoruskiego Frontu Narodowego.

Według Naszej Niwy czwartą zatrzymaną jest Wolha Hałubowicz, do niedawna prowadząca w Mińsku kancelarię Ziankowicza zajmującą się pomocą w emigracji do USA.

Łukaszenka: przygotowywano zamach na mnie z udziałem opozycjonistów

Żona Ziankowicza Alena 14 kwietnia powiedziała dziennikarzom, że Hałubowicz została zatrzymana, ale nie ma żadnych informacji o statusie kobiety. Poinformowała też, że działalność mińskiego biura firmy Ziankowicza zakończyła się we wrześniu ubiegłego roku.

Według Naszej Niwy zatrzymana nadal przebywa w areszcie, jednak jej krewni nie wiedzą, czy kobieta została oskarżona i nie komentują sytuacji.

Według gazety Wolha Hałubowicz ma 43 lata, urodziła się w Mińsku, jest mężatką. Skończyła szkołę artystyczną. Następnie uczyła się języka białoruskiego, rosyjskiego i serbskiego na wydziale filologicznym Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego. Jako dziecko wraz z rodzicami przeniosła się do miejskiej wsi Świsłocz w rejonie (powiecie) pukowickim, gdzie później pracowała jako pomoc pedagogiczna w miejscowej szkole, a czasem zastępowała też nauczycieli języka angielskiego i białoruskiego. W 2003 roku została wybrana do wiejskiej rady deputowanych z ramienia Białoruskiego Frontu Narodowego. Kobieta brała również udział w kampanii obywatelskiej „Dla naszej Świsłoczy”, jednak jak informuje gazeta, nie była szczególnie aktywną działaczką.

Zatrzymani są oskarżeni o popełnienie przestępstwa na podstawie części art. 357 pkt 1 (spisek lub inne działania popełnione w celu przejęcia, lub utrzymania władzy państwowej w sposób niekonstytucyjny) Kodeksu Karnego Białorusi. Wszyscy aresztowani przyznają się i aktywnie współpracują w śledztwie – stwierdził Byczek.

17 kwietnia Alaksander Łukaszenka ogłosił aresztowanie grupy, która rzekomo planowała zamach na jego i jego dzieci. Chodziło o zatrzymanego wcześniej politologa Alaksandra Fiadutę, amerykańsko-białoruskiego prawnika Jurasia Ziankowicza oraz lidera opozycyjnego Białoruskiego Frontu Narodowego Ryhora Kastusiowa. Łukaszenka o wydanie zgody na przeprowadzenie oskarżył najwyższe władze Stanów Zjednoczonych.

Anatomia histerii: Łukaszenka ucieka przed zamachowcami już od 27 lat

W ślad za nim rosyjska FSB ogłosiła, że pomogła zapobiec zamachowi stanu na Białorusi, który miał odbyć się 9 maja. Według służb specjalnych, zatrzymani w Moskwie Ziankowicz i Fiaduta, planowali przeprowadzić „wojskowy zamach stanu na Białorusi według wypracowanego scenariusza >>kolorowych rewolucji<< z udziałem lokalnych i ukraińskich nacjonalistów, a także dokonać fizycznej eliminacji prezydenta A. Łukaszenki. ” Jak zauważono w oświadczeniu FSB, zatrzymani konsultowali się z przedstawicielami Stanów Zjednoczonych i Polski.

Konsultowali się w Polsce i w USA. Chcieli usunąć Łukaszenkę. FSB o zatrzymanych w Moskwie Białorusinach

Zarówno Łukaszenka jak i rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow potwierdzili, że plany „zamachu” były treścią rozmowy między Władimirem Putinem i Joe Bidenem. Łukaszenka relacjonowała, że rosyjski lider na zadanie pytanie usłyszał „bulgotanie i żadnej odpowiedzi

W środę do rzekomego zamachu odniósł się osobiście sam prezydent Rosji. Podczas swojego orędzia przed parlamentem skarżył się, że Zachód pozostawił informacje o zamachu na Łukaszenkę bez adekwatnej odpowiedzi.

Putin grozi “kolektywnemu Zachodowi”

jb/ belsat.eu

Wiadomości