„Bez nas nikt nie może niczego zagwarantować”. Dlaczego Rosja eskaluje napięcie na granicy z Ukrainą?

Jeden z polowych obozów wojsk rosyjskich pod Woroneżem. Wyposażony jest w kuchnię polową i strzeżony przez żandarmerię. Kadr z reportażu Demian von Osten / Tagesschau / WDR

Według ekspertów Rosja prowadzi geopolityczną grę, by pokazać światu swoją siłę, możliwości i skalę wpływów.

Od 26 marca na Donbasie zginęło piętnastu ukraińskich żołnierzy. Dzień ten uważany jest za początek kolejnej eskalacji konfliktu na wschodzie Ukrainy. Na granicach Ukrainy od tego czasu pojawiło się ponad 150 tys. rosyjskich żołnierzy. Takiego nagromadzenia wojsk rosyjskich nie było nawet w latach 2014-2015 podczas gorącej fazy konfliktu. Rosja rozmieściła w pobliżu Woroneża (ok. 250 km od granicy z Ukrainą) polowy obóz wojskowy ze szpitalem i zadeklarowała gotowość do ochrony „rosyjskich obywateli” zamieszkujących tzw. Doniecką Republikę Ludową (DRL) i Ługańską Republikę Ludową (ŁRL). O to, dlaczego pod koniec marca pojawiło się ryzyko wybuchu konfliktu na dużą skalę i od czego zależy deeskalacja sytuacji zapytaliśmy ekspertów oraz byłego członka paramilitarnego oddziału separatystów.

Przedstawiciele Rosji, Ukrainy, USA, UE i NATO wydali w ciągu ostatniego miesiąca wiele oświadczeń w sprawie sytuacji na Donbasie. Poniżej przedstawiamy pokrótce ich obecne pozycje.

Ukraina: jest pewna, że Rosja rozmieściła ponad 150 tys. żołnierzy [42 tys. na Krymie – belsat.eu.] i poprzez prowokacje przygotowuje się do inwazji. W strefie ryzyka znajduje się graniczący z Krymem obwód chersoński, gdyż dla Kremla ważne jest, aby zarówno półwysep, jak i Donbas miały zagwarantowane dostawy wody pitnej. Kijów domaga się od Moskwy natychmiastowego wycofania wojsk i zaprzestania eskalacji. Z oświadczeń władz wynika, że Ukraina zamierza w możliwie krótkim czasie przedstawić plan działania na rzecz członkostwa w NATO.

Rosja: twierdzi, że Ukraina przygotowuje operację wojskową na Donbasie. Jeśli dojdzie do militarnego ataku, Kreml stanie w obronie „rosyjskich obywateli”, czyli Ukraińców z okupowanych terytoriów, którzy otrzymali rosyjskie paszporty w ramach uproszczonej procedury. Dokumenty te nie są uznawane ani przez UE, ani USA. Moskwa domaga się od Kijowa zaprzestania eskalacji, a także twierdzi, że Zachód podburza ukraińskie władze. Według Kremla przemieszczanie się wojsk na terytorium Rosji nie powinno nikogo niepokoić.

USA: Biden wzywa Putina do rozładowania sytuacji na granicy z Ukrainą. Jednocześnie Stany Zjednoczone są gotowe do działań, jeśli Rosja nadal będzie podejmować kroki niekorzystne dla interesów Waszyngtonu. Po raz pierwszy w ciągu trwającego już siedem lat konfliktu na Donbasie, USA pretendują do roli lidera wśród państw, które negocjują z Rosją w kwestii Ukrainy.

UE: Francja i Niemcy żądają od Rosji wycofania wojsk z granic Ukrainy i rozpoczęcia negocjacji w formacie normandzkim. Władze w Brukseli wyraża zaniepokojenie i apelują do Kremla o niepodejmowanie kroków, które mogłyby doprowadzić do dalszej eskalacji sytuacji.

NATO: popiera suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy. Przedstawiciele organizacji twierdzą, że Rosja nie ma prawa wpływać na dążenie Ukrainy do członkostwa w NATO. Decyzję w tej sprawie mogą podjąć tylko państwa członkowskie Sojuszu.

Inwazja utartym szlakiem

Ostatnie wypowiedzi Kremla w sprawie Ukrainy charakteryzują się szczególnie ostrą retoryką. W jednym z ostatnich wystąpień rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa straszyła Ukrainę nieodwracalną utratą suwerenności, jeśli ta wstąpi do NATO. Dmitrij Kozak, wiceszef administracji (kancelarii) prezydenta Rosji, ostrzegł, że jeśli Kijów pogłębi działania wojenne na Donbasie, będzie to „początek końca Ukrainy”. Choć władze w Kijowie wielokrotnie wskazywały na brak takich planów.

Co może się wydarzyć, jeśli Kreml zdecyduje się na wzmocnienie swoimi wojskami pozycji nielegalnych bojówek na Donbasie lub spróbuje wtargnąć w głąb Ukrainy? Działania w razie takiej ewentualności zostały już dawno zaplanowane.

Roman Kiriłłow (imię i nazwisko zmienione ze względów bezpieczeństwa), były funkcjonariusz wojskowej drogówki ŁRL, opowiedział nam o tym, jak rosyjskie pojazdy regularnie wjeżdżały na okupowane terytorium Donbasu. Obecnie mężczyzna mieszka w Rosji. W inspekcji Roman pracował przez trzy lata.

– Budzisz się, idziesz do pracy. Szef mówi ci, ile konwojów zaplanowano na dziś, przydziela obowiązki i ruszacie w drogę. Każdy ma rozplanowane zlecenia na eskortę. Tak to działa w każdej armii. Przyjeżdżamy na granicę z Rosją i stamtąd prowadzimy konwój na nasze terytorium [kontrolowane przez separatystów – belsat.eu] lub eskortujemy konwoje do granicy z Rosją. Na ogół konwoje jechały [ze sprzętem] do naprawy albo przywoziły [sprzęt] z powrotem po przeglądzie – opisuje codzienną pracę były funkcjonariusz wojskowej drogówki w nieuznawanej ŁRL.

Samochód wojskowej drogówki ŁRL towarzyszy wojskowemu konwojowi. Obwód ługański, Ukraina. Zdjęcia z otwartych źródeł

Podczas swojej służby Roman widział wjeżdżające z terytorium Rosji ciężarówki, czołgi, transportery opancerzone i inny nieoznakowany sprzęt. Według mężczyzny, rosyjskie ćwiczenia w pobliżu granicy są na porządku dziennym. Jak mówi Roman, odbywały się one co roku, „gdy tylko błoto wyschło po zimie”. Co więcej, niektóre z ćwiczeń z udziałem rosyjskiego sprzętu regularnie odbywały się na niekontrolowanym przez Kijów terytorium w obwodzie Ługańskim.

– Co roku nadsyłają [z Rosji – belsat.eu] sprzęt na poligony w ŁRL. Jest ich bardzo dużo. Na pewno więcej niż osiem. W tylu z nich byłem. Takie konwoje są eskortowane co roku. Tam są rozładowywane, [żołnierze – belsat.eu] zostają na lato, szkolą się, potem się zbierają i wracają do siebie – opowiada były funkcjonariusz inspekcji pojazdów w ŁRL.

Można się więc domyślać, że żołnierze, którzy przyjechali z rosyjskim sprzętem do ŁRL są już obeznani z tym terenem i ewentualna inwazja nie będzie dla nich niczym nowym. Roman nie nazywa tych ludzi rosyjskimi żołnierzami, bo na ich mundurach nie było oznaczeń i nie przedstawili oni żadnych dokumentów. Nie zaprzecza on jednak ich obecności:

– Są tam rosyjscy wojskowi, ale zajmują się oni raczej nadzorem. Otrzymuje się od nich instrukcje. Zadania są wykonywane przez miejscowych. Nikt nikomu niczego nie pokazuje, nikt nic nie powie, ale po akcencie można poznać, że nie są z tego regionu. […] Z tego, co wiem, na Donbasie działają prywatne firmy wojskowe, ale nie ma na to żadnych dowodów poza odznakami zabitych żołnierzy.

Prawdopodobnie chodzi o bojowników tzw. grupy Wagnera, którą według licznych doniesień utrzymuje bliski współpracownik Putina, biznesmen Jewgienij Prigożyn (on sam nigdy tego nie potwierdził). O obecności „wagnerowców” w Donbasie wielokrotnie pisały media. Mówiły o tym również ukraińskie władze. Kreml zawsze zaprzeczał obecności zawodowych rosyjskich wojskowych na Ukrainie.

„Nieporównywalna skala eskalacji”

Od 27 lipca ubiegłego roku na Donbasie obowiązywało „pełne i kompleksowe zawieszenie broni”. Takich uzgodnień było wcześniej wiele, ale żadne z nich nie obowiązywało tak długo i nie było tak skuteczne. Oczywiście ostrzał na linii frontu nie ustał, ale jego intensywność znacznie się zmniejszyła. W związku z tym zmniejszyła się również liczba zabitych.

Obóz polowy armii rosyjskiej w pobliżu granicy z Ukrainą, na południe od Woroneża. Kadr z reportażu wideo Demian von Osten / Tagesschau / WDR

Według oficjalnych danych, od końca lipca do chwili obecnej w wyniku ostrzału lub eksplozji ładunków wybuchowych na wschodzie Ukrainy zginęło 35 ukraińskich żołnierzy, z których 15 zginęło w ciągu ostatnich trzech tygodni.

O powadze zamiarów Rosji i kontrolowanych przez nią Republik świadczą przygotowania do rzekomej ofensywy, które nie miały miejsca podczas poprzednich eskalacji w Donbasie. Zwraca na to uwagę Wadym Czernysz, były ukraiński minister ds. terytoriów tymczasowo okupowanych, a obecnie szef Centrum Studiów nad Bezpieczeństwem CENSS.

Przytacza przykład obozu wojskowego ze szpitalem polowym, który jest rozmieszczony w pobliżu Woroneża, niedaleko granicy z Ukrainą. The Wall Street Journal donosi, że w obozie obecne są helikoptery, drony zwiadowcze, karabiny automatyczne i broń pancerna. Według informacji amerykańskiej gazety myśliwce Su-30 zostały przetransportowane na zaanektowany Krym.

– Wśród sygnałów ze strony rosyjskiej, które monitorowaliśmy już wcześniej, sporo dotyczy informacji na temat tego, że wojsko, że wojsko zarezerwowało bardzo dużą liczbę platform kolejowych. Miały one być wykorzystywane do transportu sprzętu rolniczego i innych ładunków. Skali tego co się dzieje nie można porównywać z wcześniejszymi przypadkami eskalacji – twierdzi Wadym Czernysz.

Ponadto były minister twierdzi, że do budynków administracyjnych w okupowanym Doniecku w celach obronnych zwożone są worki z piaskiem, a w szpitalach nakazano zwolnić 60 procent łóżek. Wydano również rozkaz przygotowania schronów przeciwbombowych do 21 kwietnia.

Ukraina elementem stabilności strategicznej

Eskalacja konfliktu na wschodzie Ukrainy zbiegła się w czasie z ochłodzeniem stosunków między Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Joe Biden nazwał Władimira Putina „mordercą”, nad Rosją zawisła groźba nowych sankcji, a sam prezydent USA w swoich wystąpieniach z uporem podnosił status Ukrainy.

Jak twierdzi były minister, Ukraina stanowiła niegdyś nieodłączny element stabilności w regionie. Dlatego też USA nie brały bezpośredniego udziału w negocjacjach w sprawie Donbasu, jak czynią to Francja i Niemcy. Teraz sytuacja się zmieniła. Waszyngton postrzega Ukrainę jako element strategicznej stabilności, wyjaśnia Czernysz:

– Rosja wybrała Ukrainę, aby pokazać światu swoją siłę, możliwości i skalę wpływów. Jest to jeden z punktów zapalnych deklarowanych jako takie zarówno przez USA, jak i UE, ponieważ Biden od dawna mówi o Ukrainie w kontekście tego, że jest zaniepokojony sytuacją. Jeżeli nie może rozwiązać problemu, jest cios to dla niego i dla reputacji USA jako gwaranta światowego bezpieczeństwa. Biden zadeklarował taką rolę, a Rosja stara się teraz pokazać, że tak nie jest. „Bez nas [bez Rosji – belsat.eu] nikt nie może niczego zagwarantować”.

Rosja wybrała taktykę oscylowania wokół granic konfliktu. Każde państwo dysponuje czterema instrumentami działania: dyplomatycznym, ekonomicznym, informacyjnym i militarnym. Kreml wykorzystuje dwa ostatnie do wywierania wpływu na Ukrainę, zaogniając sytuację wypowiedziami medialnymi i rozmieszczeniem wojsk. Stany Zjednoczone odpowiadają dyplomacją i sankcjami ekonomicznymi.

Jak podkreśla Czernysz, trzeba zrozumieć, że na świecie nie ma czegoś takiego jak „ukrainocentryzm”. Eskalacja w Donbasie nie przysłania wszystkich innych problemów, które istnieją między USA, Rosją, UE i Chinami. Wraz z Ukrainą pojawiają się problemy związane z nagromadzeniem wojsk rosyjskich na Arktyce i w pobliżu granic państw bałtyckich.

Czołgi i inny sprzęt wojskowy we wsi Masłowka w obwodzie woroneskim w Rosji. 6 kwietnia 2021 r. Kadr z materiału Reuters / Forum

– To wszystko są elementy stabilności strategicznej. Biden mówi o tym cały czas, Patruszew [Nikołaj Patruszew – sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej – belsat.eu] o tym mówi, Putin o tym mówi. To jest wielka gra geopolityczna, a Ukraina zajmuje w niej pewne miejsce, ale nie jedyne – podkreśla ekspert.

Ponadto Czernysz sugeruje, że istnieją kanały komunikacji między USA, UE i Rosją, o których nie mówi się publicznie. Przy ich pomocy definiowane są „czerwone linie”. Zdaniem byłego ministra nie sprowadzają się one jedynie do przeciwdziałania w razie inwazji Rosji. Są one podzielone na poziomy – na każdy możliwy ruch Kremla przygotowana jest odpowiedź ze strony USA i UE. Mają one działać jako środek odstraszający.

Ryzyko wybuchu konfliktu na pełną skalę ukraiński ekspert ocenia jako niskie. Jak twierdzi, możliwa jest ograniczona interwencja z działaniami wojennymi na terytorium kilku regionów Ukrainy. Jednocześnie wciąż jest szansa na deeskalację, choć nie można wykluczyć czynnika przypadku. Emerytowany kapitan marynarki wojennej USA Harry Tabah mówi o tym w komentarzu do Vot Tak:

– Nagromadzenie wojsk jest tam ogromne, jedni strzelają, drudzy odpowiadają i tak w kółko. Zanim dyplomaci i politycy się dogadają, może zginąć wielu żołnierzy i cywilów, dlatego zawsze wiąże się to z niebezpieczeństwem. Jeśli USA i UE nie wykażą odpowiedniej woli politycznej, to biorąc pod uwagę sytuację na Krymie [problemy z wodą pitną – belsat.eu], po Putinie można się spodziewać wszystkiego,

Powrót do punktu wyjścia w negocjacjach

Nad liniami rozgraniczenia na Donbasie i zaanektowanym Krymie latają drony zwiadowcze państw NATO. Można je śledzić za pomocą serwisu Flightradar24 i innych podobnych platform.

Trasa amerykańskiego drona rozpoznawczego RQ-4 Global Hawk, który 17 kwietnia 2021 r. przeleciał nad Donbasem i w okolicach Krymu.

Dzięki danym od zachodnich partnerów Ukraina ma jasny obraz tego, z iloma oddziałami potencjalnie będzie musiała się zmierzyć.

– Jest to największe nagromadzenie wojsk, jakie widzieliśmy od 2014 roku i które doprowadziło do naruszenia suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy. Skala jest zdecydowanie większa niż w 2014 roku. W dalszym ciągu obserwujemy zwiększanie się tych oddziałów. Tak jak poprzednio, jesteśmy tym poważnie zaniepokojeni – powiedział 19 kwietnia rzecznik Pentagonu John Kirby.

W obliczu zaostrzającej się sytuacji Kijów zintensyfikował swoje dążenia do członkostwa w NATO i Unii Europejskiej. Tuż przed wizytą Wołodymyra Zełenskiego w Paryżu, on i jego współpracownicy promowali w mediach ideę, że członkostwo w tych organizacjach pomoże Ukrainie uporać się z potencjalnym zagrożeniem ze strony Rosji. Według Zełenskiego, jego kraj „nie może na zawsze pozostać w „przedsionku” UE i NATO” i nadszedł czas, aby przejść od słów do czynów”.

Prezydent Francji Emmanuel Macron i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zelenskiy na konferencji prasowej po spotkaniu w Pałacu Elizejskim w Paryżu 16 kwietnia 2021 r. Zdjęcie: POOL / Reuters / Forum

Po trójstronnym spotkaniu Zełenskiego, Macrona i Merkel ukraiński lider powiedział, że zaproponował Emmanuelowi Macronowi podpisanie deklaracji. Sprecyzował, że zostawił ją do przeczytania prezydentowi Francji. I dodał, że kilka krajów już podpisało dokument, co oznacza publiczne poparcie dla dążeń Ukrainy do członkostwa w UE.

Macron i Zełenski rozmawiali także o ewentualnym członkostwie Ukrainy w NATO. Podczas czerwcowego szczytu Sojuszu wyjaśni się, które kraje sojuszu są gotowe wesprzeć Kijów. Prezydent Ukrainy zaznaczył, że jego zdaniem Francja jest gotowa pozytywnie rozpatrzyć tę kwestię.

– Wszystko jest możliwe, ale na dzień dzisiejszy nie widzę możliwości przyjęcia Ukrainy czy Gruzji do NATO. Jednak prezydent USA może sprawić, że Ukraina będzie bliskim sojusznikiem i przyjacielem, krajem z przywilejami dla NATO. Na przykład ostatnio tak się stało z Afganistanem i Tunezją – skomentował plany Kijowa Harry Tabah.

Amerykańskie wojsko sugeruje przyznanie Ukrainie statusu „głównego sojusznika spoza NATO”. Nie wymaga to zgody innych członków Sojuszu. Jest oczywiste, że każde zbliżenie Ukrainy do NATO drażni Rosję. Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa oświadczyła, że nie pomoże to w zakończeniu konfliktu na Donbasie, a raczej wywoła jeszcze większą eskalację.

Szkolenie praktyczne w prowadzeniu czołgów w rejonie działania Połączonych Sił Ukrainy. 18 kwietnia 2021 r. Zdjęcie: Ukraińskie Siły Zbrojne / Armyinform.com.ua

Nawet przy obecnym poziomie zaostrzenia sytuacji, uzgodnienia z negocjacji w mińskim i normandzkim formacie cofnęły się o miesiące, jeśli nie lata. Wadym Czernysz tłumaczy to tym, że strony po raz kolejny muszą wrócić do pierwszego punktu negocjacji – zapewnienia bezpieczeństwa.

Maksim Szylin/ Vot-tak.tv/ Biełsat

Wiadomości