Reżim Łukaszenki chce, by więźniowie polityczni prosili o ułaskawienie

Białoruskie władze zachęcają więźniów politycznych, by pisali prośby o ułaskawienie. „Ambasadorem” tego projektu jest były opozycjonista Jury Waskrasienski, szef Okrągłego Stołu Sił Demokratycznych (KSDS), promowanego przez władze jako platforma dialogu.

Jury Waskrasienski poinformował niedawno, że przekazał Alaksandrowi Łukaszence już sto nazwisk osób, które poprosiły o ułaskawienie. A jego plan jest jeszcze bardziej ambitny – na liście ma być co najmniej dwieście osób.

Waskrasienski, którego do misji „pokojowej” namaścił sam Alaksandr Łukaszenka, informował media, że rozesłał setki listów do aresztowanych i już skazanych. Wśród tych, którzy się zgodzili, ma być m.in. zatrzymany w czerwcu ubiegłego roku bloger Ihar Łosik, który miał w areszcie głodować przez ponad 40 dni.

Białoruski więzień Ihar Łosik przerwał głodówkę po 42 dniach

Szef KSDS stara się być „ludzką twarzą” systemu.

– Popełnili błąd, dali się wciągnąć. Teraz wszystko zrozumieli, chcą się pokajać i wrócić do swoich rodzin – tak mówi o tych, którzy jego zdaniem zdecydowali się prosić o ułaskawienie. – Warunki jednak są ciężkie.

Według Waskrasienskiego kraj „otoczyli wrogowie”, warunków do szerokiej amnestii jeszcze nie ma, a bronić Białorusi można tylko na czele z Łukaszenką.

Szef KDFS to dawny działacz Komsomołu i partii komunistycznej, próbował sił – bez większych sukcesów – w różnych projektach politycznych. Przed wyborami w 2020 r. był w jednym z komitetów wyborczych Wiktara Babaryki, a tuż po nich trafił do aresztu podejrzany o „organizację zamieszek”. Wyszedł z niego w październiku, po słynnym spotkaniu Łukaszenki z więźniami politycznymi w areszcie KGB.

Plan „B” Łukaszenki i Kremla: casting na “konstruktywną opozycję”

Początkowo Waskrasienski promował koncepcję amnestii, jednak, jak mówił w mediach, nie zgodził się na ten pomysł białoruski blok siłowy.

– Łukaszenka jest sceptyczny wobec pomysłu szerokiej amnestii czy ułaskawienia, bo to byłaby w jego odczuciu i w percepcji nomenklatury demonstracja słabości – mówi PAP politolog Waler Karbalewicz. – Człowiek, który przyznaje się do winy, kaja się – to miód na serce Łukaszenki. Podpisanie prośby o ułaskawienie to jednocześnie przyznanie się do winy i uznanie Łukaszenki.

W jego ocenie białoruski lider „lubi widzieć, że jego oponenci zostali złamani, przetrąceni”.

– W tym sensie historia z Ramanem Pratasiewiczem czy właśnie Waskrasienskim to idealny wariant. Byli wrogowie przechodzą na drugą stronę barykady i są gotowi się pokajać – mówi politolog.

Według Siarhieja Zikrackiego, którego wyrzucono z białoruskiej adwokatury za bronienie więźniów politycznych, Waskrasienski mówi o ułaskawieniu a nie o amnestii, ponieważ władzom tak jest wygodniej „targować więźniami politycznymi”.

Zikracki, który jest obecnie przedstawicielem Swiatłany Cichanouskiej ds. prawnych, przekonuje, że należy domagać się uwolnienia wszystkich osób aresztowanych lub skazanych z powodów politycznych. Prawnik sporządził już nawet z ramienia ekipy Cichanouskiej projekt Aktu Rehabilitacji, jednak – jak można się było spodziewać – nie ma on obecnie szansy na to, by wpłynąć na sytuację w kraju.

Białoruska opozycja przedstawiła projekt amnestii

Teoretycznie, a w zasadzie – zgodnie z prawem, ułaskawienie jest możliwe tylko po skazaniu i uprawomocnieniu się wyroku. Mówił o tym sam Waskrasieński, m.in. w wywiadzie dla białoruskiej redakcji Deutsche Welle.

– Realistycznie można mówić o okresie po referendum konstytucyjnym (zaplanowanym na luty przyszłego roku), tzn. o zimie lub wiośnie 2022 r. Ułaskawienie będzie mieć charakter celowany, indywidualny, niekoniecznie wszystkie wnioski zostaną rozpatrzone pozytywnie. Bardzo dużo będzie zależało od tego, jak się zachowają pierwsi ułaskawieni, przecież tradycja odpowiedzialności zbiorowej jest praktykowana w naszym kraju od dziesięcioleci – mówił Waskrasieński.

Jednak pomimo ograniczeń prawnych, pierwsi więźniowie polityczni już zaczęli wychodzić z aresztów. Na razie są to pojedyncze osoby, podczas gdy formalnie uznanych więźniów politycznych jest 640, ale w rzeczywistości – kilkukrotnie więcej. Spraw karnych związanych z protestami jest już 4,7 tys.

– Nasze wyjście nie miało nic wspólnego Waskrasieńskim – powiedziała Julia Słucka, szefowa białoruskiego Press Clubu, w wywiadzie opublikowanym przez Press Club po tym jak po ośmiu miesiącach wyszła na wolność z aresztu.

Formalnie ona i jej współpracownicy zostali oskarżeni o nadużycia podatkowe i narażenie państwa na straty.

– Rozumiałam, że przyznanie się do winy nie wymaga od nas obciążania nikogo, tylko nas samych. A my przeżyjemy, jesteśmy dorosłymi i mądrymi ludźmi, rozumiemy, co się dzieje – wyjaśniła. – Wydaje się, że dla władz również nie ma znaczenia, czy przyznanie się do winy jest szczere. Ważny jest podpis. To samo dotyczy prośby o ułaskawienie, równoznacznej z przyznaniem się.

Słucka potwierdziła, że ostatecznie takie prośby ona i jej trójka współpracowników podpisali. I wyszli na wolność.

Mińsk: kierownictwo Press Clubu na wolności po 8 miesiącach aresztu

Adwokat Zikracki powiedział, że nikt nie będzie potępiać tych, którzy zdecydowali się na taki krok, ponieważ ludzie ci są „zakładnikami”. I jest to powszechna opinia.

– Myślę, że nie mamy prawa żądać od tych ludzi bohaterstwa. Wszyscy wiedzą, że oni są niewinni i jakie warunki panują w aresztach – powiedział PAP Wasyl, pracownik IT.

Propaganda z lubością powtarza nazwiska tych, którzy się pokajali, zwłaszcza jeśli są to osoby, uważane za ważnych przedstawicieli zwolenników przemian.

– Ważne jest, żeby człowieka złamać. Dlatego w telewizji ciągle pokazywani są ci, którzy się pokajali – przed kamerami mówią o tym, jakie błędy popełnili – zwraca uwagę Karbalewicz.

Przynajmniej część z tych osób przekazała później, że do wyznań przed kamerą była zmuszana – przy użyciu przemocy psychicznej lub fizycznej.

Są jednak tacy, którzy kategorycznie odmawiają, jak niedoszły kandydat w wyborach, skazany już na 14 lat Wiktar Babaryka, siedzący od ponad roku opozycjonista Mikoła Statkiewicz, odsiadująca dwa lata kolonii dziennikarka Kaciaryna Andrejewa czy posiadająca szwajcarskie obywatelstwo Natalia Hersche. Na „negocjacje z władzami” nie zgadzają się Maryja Kalesnikawa, Maksim Znak i inni.

“Nie mogę prosić o ułaskawienie, bo mój syn nie jest winny”. Rozmowa z rodzicami Andrzeja Poczobuta

Jeszcze w czerwcu Nasza Niwa, pisząc o kampanii na rzecz ułaskawień przypominała 2010 r., kiedy po wyborach na Białorusi pojawiło się kilkudziesięciu więźniów politycznych i pod presją Zachodu władze białoruskie z czasem zaczęły uwalnianie więźniów, również nalegając na wnioski o ułaskawienia. Cztery osoby – Paweł Siewiaryniec (który w tym roku znowu został skazany, tym razem na 7 lat), Mykoła Statkiewicz, Zmicier Daszkiewicz i Eduard Łobau pozostały w więzieniach, bo odmówili „pokajania się”.

Jak jednak podkreśla Waler Karbalewicz, tym razem sytuacja jest „kategorycznie inna”.

– Protesty miały masową skalę i, wbrew temu, co twierdzą władze, poparła je większość społeczeństwa. W 2010 r. było oczywiste, że w demonstracjach uczestniczy „aktywna mniejszość”, a większość nie podważa legitymacji reżimu – wskazuje politolog.

Podobnie jak ubiegłoroczne protesty, bezprecedensową skalę miały również represje, areszty, ściganie tych, których uznano za „wrogów narodu”.

– Pomimo to władze nie czują się pewnie, bo wiedzą, że nie mają legitymacji. Dlatego najpierw długo demonstrowały tylko brutalność i przemoc – zresztą, nadal to robią. To, co obecnie widzimy, to raczej delikatne próby pokazania elastyczności, próba prowadzenia takiej bardzo ostrożnej gry, zapewne związanej ze zrozumieniem wpływu zachodnich sankcji. Jednocześnie jednak trwają procesy, zatrzymania, wyroki – podkreśla Karbalewicz.

Alaksandr Łukaszenka zaangażował cały system państwowy, włącznie z machiną państwowych mediów i sieci społecznościowych, by zawrócić czas i znowu było „jak wcześniej”. A to jest właśnie to, czego nie chcą Białorusini – podsumowuje politolog.

Białoruski reżim uwolnił więźniów politycznych: byłego ambasadora i menadżera PandaDoc

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości