Nad Niemnem: gorąca granica Europy

Migranci w obozie na Litwie. 19 lipca 2021 r. Zdjęcie: IA / belsat.eu

Na litewsko-białoruskiej granicy, przy wsparciu europejskiego Frontexu, trwa wyścig z czasem. Chodzi o zatrzymanie wywołanego przez Alaksandra Łukaszenkę kryzysu migracyjnego, zanim stanie się trudny do kontrolowania.

Ślady na piasku

Ścieżki biegnące przez las wzdłuż granicy litewsko-białoruskiej są wąskie. SUV strażników Frontexu ledwo się na nich mieści. Dodatkowo zwęża je przysypany piaskiem pas. Zajmuje połowę ścieżki od strony Białorusi i jest co pewien czas starannie wyrównywany przez litewską straż graniczną. Ślady pozostawione na piachu są sygnałem, że ktoś próbował się przedostać przez granicę.

Litewsko-białoruska granica w Rajgrodzie. 20 lipca 2021 r. Zdjęcie: IA / belsat.eu

Tuż za pasem wyrównanej ziemi, w leśnych zaroślach co jakiś czas pojawiają się słupki graniczne: litewskie i stojące na wprost nich białoruskie. Przekroczenie biegnącej między nimi linii, a potem pasa równego piachu jest celem i marzeniem setek nielegalnych migrantów.

Przedzierają się przez gęsty i zaskakująco dziewiczy las na pograniczu białorusko-litewskim. Na wyrównany pas ziemi mają sposoby: kładą maty, albo budują prowizoryczne mostki z desek, by nie pozostawiać śladów. Te, dla strażników granicznych są wskazówką, którędy próbują się przedostać migranci. Leśne ścieżki wzdłuż granicy są cały czas patrolowane. Jeździ nimi litewska straż graniczna, ale i strażnicy Frontexu (Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej).

Kryzys migracyjny na Litwie: wzmocniona granica z Polską i nowe siły Frontex

Czasem są to kilkunastogodzinne patrole. Strażnicy Frontexu często zatrzymują samochody w lesie i przemierzają zarośla pieszo, żeby znaleźć ślady: butelki po mleku, papierki i opakowania po jedzeniu. Z białoruskimi napisami. To znak, że właśnie przechodziła grupka migrantów.

Funkcjonariusz Frontexu na litewsko-białoruskiej granicy. 19 lipca 2021 r. Zdjęcie: IA / belsat.eu

Rubież Europy

Kryzys narastał od kilku tygodni. W tym roku z Białorusi na Litwę próbowało nielegalnie przedostać się co najmniej 2 228 osób ( wg. danych litewskiej Służby Ochrony Granicy Państwowej z 20 lipca). To 28-krotnie więcej niż w całym 2020 roku, gdy zatrzymano jedynie 81 migrantów. Średnio, dziennie w ostatnich dniach zatrzymywano po sto osób. Czasem ponad sto.

Na początku lipca Litwa poprosiła Frontex o pomoc. Europejska agencja rozpoczęła tzw. operację RABIT, czyli szybką interwencję na granicy. Operacja oficjalnie rozpocznie się 29 lipca i ma trwać do początku października. Chyba, że Wilno poprosi o przedłużenie. Na Litwę w sumie ma przyjechać 60 funkcjonariuszy Frontexu. Do tej pory dotarło 26 oficerów Frontexu i pracowników wsparcia. Są to zarówno strażnicy pracujący na kontraktach Frontexu (ich znakiem rozpoznawczym są charakterystyczne, niebieskie mundury agencji) jak i delegowani strażnicy z różnych państw, którzy służą w mundurach ojczystych formacji. Każdego dnia przyjeżdżają kolejni.

Nowe ogrodzenie na granicy litewsko-białoruskiej. Rajgród, 20 lipca 2021 r. Zdjęcie: IA / belsat.eu

Są już dostarczone nowe samochody patrolowe Volvo i Land Rover (zakupione u polskich dealerów, stąd jeżdżą na polskich numerach rejestracyjnych). Obecnie na Litwie jest już 14 takich samochodów. Wkrótce dotrą dwa śmigłowce wyposażone w specjalny sprzęt obserwacyjny. Jeden śmigłowiec przybędzie z Łotwy, drugi będzie z Polski, a potem zastąpi go śmigłowiec niemiecki.

Fabrice Leggeri dla Biełsatu: Frontex broni Litwę i Unię Europejską przed nielegalną migracją z Białorusi

Litwini otrzymają również wsparcie w sprawie, która wydaje się teraz najbardziej pilna: ustalaniu tożsamości i pochodzenia migrantów. Frontex ma pomóc w prowadzeniu dochodzeń weryfikujących. Dzięki temu można będzie przeprowadzić operację odesłania migrantów do krajów, z których pochodzą.

– Jeśli szybko nie zaczniemy tego robić, problem będzie narastał, bo już są kłopoty. Nie byliśmy gotowi na tylu migrantów – tłumaczy jeden z litewskich strażników granicznych. I uprzedza: – Migranci będą narzekać, że źle ich traktujemy, widać na Białorusi naopowiadali im bzdur, że tu czekamy z otwartymi ramionami.

Obóz dla migrantów na Litwie. 19 lipca 2021 r. Zdjęcie: IA / belsat.eu

Litwini są zresztą świadomi, że ich kraj nie jest celem migrantów. Większość z nich chce się przedostać przez Polskę do Europy Zachodniej. Litewsko-białoruska granica jest teraz pierwszą, ochronną rubieżą Europy. Chyba wiedzą to również litewscy mieszkańcy pogranicza. W Druskiennikach, czy innych miejscowościach w pobliżu granicy nie widać paniki. Litwini pozdrawiają czasem przejeżdżające samochody Frontexu. Pracownicy agencji opowiadają, że podobnie było w Grecji.

Natomiast litewska straż graniczna prowadzi rozmowy z mieszkańcami pogranicza. Litewscy pogranicznicy przyznają, że znaczna część migrantów jest zatrzymywana dzięki telefonom od mieszkańców małych miejscowości na pograniczu, zaniepokojonych pojawieniem się obcych.

Setżat mówi, że przyjechał z Iraku. Teraz znajduje się w obozie dla migrantów na Litwie. Na Białorusi był przez pięć dni. Na policzku wytatuowaną ma smutną twarz – pamiątkę po zmarłym przyjacielu. 19 lipca 2021 r. Zdjęcie: IA / belsat.eu

Kiedy spadną liście

Przy strażnicy granicznej w Kapciamiestis (Kopciowo), położonej blisko tzw. trójstyku, czyli miejsca, gdzie spotyka się granica Białorusi, Litwy i Polski, Litwini zbudowali prowizoryczny obóz dla migrantów. Na ogrodzonym terenie stoi kilka namiotów wojskowych. Tymczasowo rozmieszczone jest tam kilkadziesiąt, może ponad sto osób z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki. Codziennie dostarczani są nowi. Podobny obóz powstał przy strażnicy w Druskiennikach. To tymczasowe rozwiązanie.

– Widzieliśmy to samo w czasie wielkiego kryzysu migracyjnego na Bałkanach, czy w Grecji – mówi węgierski strażnik graniczny Gabor. – Ta sama determinacja, żeby dostać się do Europy.

Setżat notuje potrzebne mu litewskie słowa na kartce. Obóz dla migrantów na Litwie. 19 lipca 2021 r. Zdjęcie: IA / belsat.eu

Większość funkcjonariuszy ma za sobą doświadczenia z południa Europy. Przyznają, że na Litwie skala jest mniejsza. Różnica jest też taka, że migranci idący z Białorusi są stosunkowo dobrze przygotowani i zamożni. Strażnicy oceniają, że ich podróż rozpoczynająca się w Bagdadzie, bądź Stambule, kosztuje kilka tysięcy dolarów od osoby. To koszty biletu. Do Mińska przylatują samolotami. Potem krótki pobyt na Białorusi. O tym czasie nie chcą nic mówić.

– Mówią, że ktoś ich odebrał, ktoś dowiózł w pobliże granicy i pokazał, którędy iść na Litwę. Kto? Na razie to ustalamy, ale można się tego domyśleć. Jest to wyjątkowo paskudne, że ktoś na nich zarabia. My musimy przede wszystkim pilnować granicy, ale wierzę, że nasza praca ma sens, bo dla mnie najważniejsze jest pomaganie ludziom – mówi Michael, funkcjonariusz niemieckiej policji federalnej pracujący dla Frontexu – Ci, którzy rzeczywiście uciekają z krajów ogarniętych wojną, powinni otrzymać pomoc, ale jeśli ktoś organizuje turystykę migracyjną, to trzeba to powstrzymać – dodaje.

Operacja „Śluza” – jak klan Łukaszenków zarabia na migrantach

Michael uważa, że obecny kryzys migracyjny jest inny od tego w 2015 r.

– Wtedy w Turcji były ogromne rzesze migrantów, a Turcja była krajem graniczącym z UE, podczas, gdy obecnie to Białoruś stworzyła takie zagrożenie dla Litwy i innych państw UE. Jednak jej możliwości są na szczęście dużo mniejsze – uważa niemiecki policjant.

Jego zdaniem potok migrantów osłabnie jesienią. Spadną liście, las będzie dawał gorsze schronienie i zrobi się zimno.

Litewski strażnik graniczny. 20 lipca 2021 r. Zdjęcie: IA / belsat.eu

Litwini zaczęli zresztą działać wielotorowo. Z jednej strony wzmacniają granicę, a z pomocą Frontexu chcą nie tylko ją uszczelnić, ale i pokazać ludziom, którzy zostali zachęceni do ryzykownej podróży do nadniemeńskich lasów, że to nie ma sensu. Z drugiej strony rozmawiają na Bliskim Wschodzie. W Bagdadzie był kilka dni temu litewski minister spraw zagranicznych Gabrielius Landsbergis i przekonywał tamtejsze władze, by podjęły się akcji powstrzymującej działalność pośredników zachęcających Irakijczyków do podróży na Litwę. Rząd w Wilnie przyznaje, że z władzami białoruskimi po prostu nie da się rozmawiać.

Turcja pomoże Litwie identyfikować imigrantów wpuszczonych przez Białoruś

– Powiem szczerze, że od dwóch lat, a więc jeszcze przed wyborami w sierpniu ubiegłego roku i sankcjami, nie mamy kontaktów i współpracy z białoruskimi służbami granicznymi – mówi jeden z litewskich strażników i dodaje – Wcześniej były jakieś kontakty na najwyższym poziomie, ale teraz to tylko czasem w lesie się widzimy przez lornetkę w czasie patroli.

Zwoje concentriny

W rejonie Druskiennik, nad Niemnem, granica jest nieco inna, niż w lasach pod Kopciowem. Biegnie głównie przez porośnięte gęstą, ale niską roślinnością łąki. To na tym podmokłym terenie poprzecinanym niewielkimi rzeczkami, Litwini zaczęli budować „mur”. Na razie to zwoje tzw. concentriny – zasieki z drutu żyletkowego. Zaczepiono na nim kartki z ostrzegającymi przed próbą sforsowania napisami po angielsku i litewsku.

Funkcjonariuszу Frontexu. 19 lipca 2021 r. Zdjęcie: IA / belsat.eu

– I tak byli tacy, którzy próbowali, np. narzucając na druty koce – mówią strażnicy.

Litwini chcą położyć podobne zasieki na większej części linii granicznej, a w przyszłości zbudować płot. Na granicy białorusko-litewskiej rozpoczyna się duża operacja logistyczna. W jej efekcie granica będzie jedną z najbardziej szczelnych w Europie. Celem jest wytrącenie białoruskiemu reżimowi z ręki groźnej broni: możliwości destabilizacji sąsiada za pomocą skierowania do niego potoku nielegalnej migracji.

Litwa na szczęście nie jest sama, ale solidarne wsparcie europejskie już wywołało niepokój w Mińsku. I skłoniło białoruskie władze do typowej dla nich operacji odwracania uwagi i kierowania winy za kryzys na jego ofiarę. W poniedziałek 19 lipca, kiedy na Litwie przebywał dyrektor Frontexu, Fabrice Leggeri, białoruska służba pograniczna poinformowała o schwytaniu grupy 14 migrantów.

Migranci w obozie na Litwie. 19 lipca 2021 r. Zdjęcie: IA / belsat.eu

Niby przypadkiem w ciągu poprzedzającej doby dokładnie czternastu (rekordowo mało, jak na ostatnie tygodnie) idących z Białorusi migrantów zatrzymali Litwini i strażnicy Frontexu. Białoruskie władze twierdziły jednak, że 14 migrantów szło z Litwy na… Białoruś. Rzekomo mieli uciec z Litwy, gdyż byli tam bestialsko traktowani, bici i nawet do nich strzelano. Białoruskie media rządowe już zaczęły operację oskarżania Litwy o znęcanie się nad migrantami i pojawiły się porównania Litwinów do nazistów. Mińsk nie wyjaśnił jednak, skąd Irakijczycy wzięli się wcześniej na Litwie.

Litewscy strażnicy graniczni mówią, że zupełnie po ludzku współczują ludziom, którzy wydają ostatnie pieniądze na niebezpieczną podróż w nadniemeńskie lasy. Nie mają jednak wątpliwości, że to jest niewypowiedziana wojna Łukaszenki. A migranci z Bliskiego Wschodu i Afryki są w tej wojnie wyłącznie mięsem armatnim i amunicją dla propagandy białoruskiego reżimu.

Białoruscy pogranicznicy oskarżają Litwę o siłowe wydalanie imigrantów na Białoruś

Michał Kacewicz/belsat.eu

Wiadomości