Ukraina. Wojna zmieniła jej krajobraz religijny

Ukraińska telewizja w Wielkanoc zazwyczaj transmitowała nabożeństwa greckokatolickie oraz prawosławne patriarchatów kijowskiego i moskiewskiego. W tym roku nie będzie transmisji z tego ostatniego. Biełsat przyjrzał się, jak rosyjska agresja na Ukrainę zmienia jej krajobraz religijny.

Większość Ukraińców, około 2/3 uznaje się za prawosławnych. Niemal 10 proc. to grekokatolicy, katolicy rzymscy to około 1 proc., a protestanci to około 1,5 proc.

Ukraińskie prawosławie pozostaje podzielone od 1992 roku, kiedy to powstał patriarchat kijowski. W 2018 roku wraz z Ukraińską Autokefaliczną Cerkwią Prawosławną utworzył on Prawosławną Cerkiew Ukrainy, której autokefalię przyznał Bartłomiej I, patriarcha Konstantynopola. Jest on honorowym przywódcą prawosławia i nosi tytuł „primus inter pares”, czyli pierwszy wśród równych.

Ukraiński metropolita prawosławny Epifaniusz: dziesiątki parafii odchodzą z Patriarchatu Moskiewskiego

Cerkiew patriarchatu moskiewskiego miała przez lata wsparcie ukraińskich władz. Szczególnie prezydent Wiktor Janukowycz, rządzący w latach 2010 – 2014, faworyzował rosyjskie prawosławie w Ukrainie nie starając się w ogóle o utrzymanie równowagi religijnej. Po jego ucieczce do Rosji w 2014 roku sytuacja znacznie się zmieniła ponieważ Cerkiew patriarchatu moskiewskiego skompromitowała się w oczach wielu Ukraińców w czasie rewolucji godności na przełomie 2013 i 2014 roku, gdy nie potępiła przemocy wobec pokojowych demonstrantów oraz w czasie rosyjskiej agresji w Zagłębiu Donieckim i aneksji Krymu. Wcześniej nie brała też udziału w uroczystościach upamiętniających Wielki Głód lat 1932-33, za który – zdaniem Kijowa – odpowiedzialny był Józef Stalin.

Niemniej, nawet po 2014 roku wielu przedstawicieli lokalnych władz odnosiło się do moskiewskiej Cerkwi z życzliwością. Efektem tego jest to, że Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego ma obecnie ponad 11 tysięcy świątyń, a niezależna Prawosławna Cerkiew Ukrainy niemal 5300. Przy czym, według badań Centrum Razumkowa, największa grupa Ukraińców uznaje się za członków tej ostatniej. W 2021 roku było to 24,4 proc. Do moskiewskiego patriarchatu odnosi się 2 razy mniej badanych. Szczytowym okresem popularności rosyjskiego prawosławia w Ukrainie był 2010 roku, czyli początek prezydentury Wiktora Janukowycza. Jednocześnie z roku na rok zmniejsza się liczba Ukraińców, którzy uznają się za „po prostu prawosławnych”.

Wielka wojna, czyli Cyryl staje u boku Putina

Zwierzchnik rosyjskiego prawosławia, patriarcha Cyryl otwarcie poparł rosyjską agresję rozpoczętą 24 lutego. Jeszcze dzień przed jej rozpoczęciem z okazji Dnia Obrońcy Ojczyzny zwracał się do rosyjskich wojskowych mówiąc o zagrożeniach dla Rosji u jej granic. 6 marca w moskiewskim soborze Chrystusa Zbawiciela podkreślał, że Rosjanie muszą stanąć po stronie Donbasu, gdzie -jego zdaniem – od 8 lat trwa „ludobójstwo”.

– W Zagłębiu Donieckim nie ma akceptacji, zasadniczej akceptacji tak zwanych wartości, które dziś proponują ci, którzy pretendują na światową władzę. Dziś jest taki test lojalności tej władzy, jakaś przepustka w ten szczęśliwy świat, świat nadmiernej konsumpcji, świat iluzorycznej „wolności”. Test jest bardzo prostu i jednocześnie straszny – to parada gejów – przekonywał.

Później w swoich kazaniach powtarzał, że Rosjanie i Ukraińcy to ten sam lud, który powinien żyć w jednym kraju, a Zachód nastawia Ukraińców przeciwko Rosjan i ci ostatni mają prawo wykorzystywać broń. Określał też rosyjskich żołnierzy mianem bohaterów. Mówił tak nawet po tym, gdy cały świat wiedział już o zabójstwach cywilów w Buczy.

„Uważaliśmy cię za ojca, a okazałeś się gorszy od ojczyma”. Prawosławni duchowni Kijowa odcinają się od metropolity moskiewskiego

Tak zdecydowane opowiedzenie się po stronie agresora wywołało falę niezadowolenia w Ukrainie, także wśród duchownych patriarchatu moskiewskiego. Część parafii przechodzi do Prawosławnej Cerkwi Ukrainy, choć nie znamy skali tego zjawiska. Decyzję muszą podjąć parafianie, którzy formalnie korzystają z danej świątyni. Miejscowy proboszcz i służący tam księża mogą do nich dołączyć bądź też zrezygnować ze służenia w danym miejscu. Dochodzi też do przypadków wyrzucania siłą prorosyjskich duchownych z cerkwi.

Rosyjska Cerkiew Prawosławna pozostaje pod kontrolą państwa od 1721 roku, kiedy car Piotr I utworzył Duchwne Kolegium, przemianowane później na Świątobliwy Synod Rządzący, który kierował tym Kościołem de facto do rewolucji październikowej 1917 roku. Synod, czy Kolegium było de facto organem państwa. Car był jego „ostatnim sędzią” i formalnie stał na czele Cerkwi. Bolszewicy walczyli z religią, ale w 1943 roku, w czasach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, Stalin zgodził się na odbudowę struktury Kościoła Prawosławnego. Przez resztę istnienia ZSRR, niemal do 1991 roku, kandydaci na wyższe rangą stanowiska kościelne musieli mieć akceptację Komitetu Centralnego Partii Komunistycznej Związku Radzieckiego i KGB.

Kierownictwo patriarchatu moskiewskiego wyraźnie obawia się ucieczki wiernych. Już pierwszego dnia wojny potępił ją podległy Cyrylowi, metropolita Onufry kierujący rosyjską Cerkwią w Ukrainie. Później jednak nie był już tak zdecydowany w swoich słowach. Na przykład mówiąc o wydarzeniach w Buczy nie wskazał winnych, ale tylko napisał, że „tych, którzy dopuścili się tej zbrodni, oddają na Sąd Boży, od którego nikt się nie schowa”. W niektórych cerkwiach odbywają się zbiórki pomocy dla armii, przesiedleńców i uchodźców.

W czasie nabożeństw duchowni przestali modlić się za patriarchę Cyryla. Taką decyzję podejmowały całe eparchie (odpowiednik polskiej diecezji – przyp. red.) jak i poszczególni biskupi. Już 2 marca zwróciły się do metropolity Onufrego, aby poruszył kwestię wystąpienia ich cerkwi z patriarchatu moskiewskiego.

Przywódca polskiej Cerkwi prosi patriarchę Cyryla o powstrzymanie wojny

Protojerej, czyli wyższy rangą prawosławny duchowny, Andrij Pinczuk zaapelował wręcz o „decyrylizację” Cerkwi Patriarchatu Moskiewskiego oraz postawienie przed sądem cerkiewnym patriarchy. Jego zdaniem, promowana przez przywódcę moskiewskiego prawosławia idea „ruskiego miru” jest herezją, która doprowadziła do wojny. Pod jego apelem podpisało się ponad 400 księży patriarchatu moskiewskiego. Teraz zostanie on przetłumaczony na język grecki i przekazany patriarchom prawosławnym w Konstantynopolu, Aleksandrii, Antiochii, Jerozolimie i Cyprze.

Rosyjscy eksperci twierdzą jednak, że jedyna instytucja, która mogłaby potępić Cyryla to rosyjski sobór biskupi. Miał się on odbyć w listopadzie zeszłego roku, później został przełożony na maj, ze względu na koronawirusa, a w sobotę zapowiedziano, że odbędzie się jesienią albo zimą.

Jednak nie tylko ukraińscy duchowni potępiają Cyryla. Pod raportem Akademii Studiów Teologicznych w Wolos w Grecji i Centrum Prawosławnych Studiów Chrześcijańskich na Uniwersytecie Fordham w Stanach Zjednoczonych, w którym ideę russkiego miru określa się mianem herezji, podpisało się pół tysiąca naukowców. Padają także groźby wykluczenia Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej ze Światowej Rady Kościołów.

Pozytywny wizerunek medialny. Jak Kreml tworzy alternatywną rzeczywistość dobrobytu

W ukraińskiej Radzie Najwyższej pojawił się z kolei projekt wprowadzenia zakazu działalności Cerkwi Moskiewskiego Patriarchatu. Takie rozwiązanie popiera 51 proc. Ukraińców. 21 proc. chciałoby pozbawienia tego kościoła ulg i wynajmowanych pomieszczeń. Co piąty badany jest jednak przekonany, że państwo nie powinno mieszać się w sprawy religijne. Wypowiedzenie najmu oznaczałoby też, że moskiewski patriarchat straci 3 najważniejsze świątynie w Ukrainie, ławry: kijowską, poczajowską i w Swiatohirsku.

Zarządzający tą pierwszą, znany z upodobania do wystawnego życia, metropolita Paweł rosyjską agresję nazywa „wydarzeniem”, ale zapewnia, że modli się za Ukrainę i jej siły zbrojne. Ławra przekazała też 5 samochodów dla wywożenia rannych cywilów i potrzebujących ze stref konfliktu. Według telewizji 1+1, w klasztorze zwiększa się liczba tych, którzy chcieliby odejścia od Moskwy, jednak wielu duchownych, nie tylko w ławrze, chciałoby, aby wcześniej zebrał się sobór Prawosławnej Cerkwi Ukrainy Patriarchatu Moskiewskiego.

Jasne stanowisko dotyczące rosyjskiej inwazji zajmują w Ukrainie dwa Kościoły podległe Watykanowi – greckokatolicki i rzymskokatolicki. Wierni pierwszego stanowią około 9 proc. mieszkańców Ukrainy, drugiego około 1 proc.

Na stronie ukraińskiej Cerkwi greckokatolickiej, większość informacji poświęcona jest wojnie oraz pomocy wojskowym i przesiedleńcom. Nie ma tutaj żadnego wahania co do określania tego, kto jest winien za cierpienia milionów Ukraińców. Jej zwierzchnik, arcybiskup Swiatosław Szewczuk, na bieżąco komentuje przebieg wojny nagrywając krótkie filmiki.

– Ukraina walczy. Ukraina stoi. Możemy dziś rozmawiać z wami dzięki heroicznym wysiłkom ukraińskiego wojska. Właśnie naszym siłom zbrojnym zawdzięczamy to, że widzimy ten Boży ranek i możemy modlić się do naszego Boga i Zbawcy – mówi w jednym z nagrań.

Podobnie zachowuje się Kościół rzymskokatolicki. Są duchowni bezpośrednio zaangażowani w pomoc armii.

„Chciałam uczyć się malować, a uczę się strzelać”. Jak Polacy pomagają armii na Żytomierszczyźnie

Duchowni rzymskokatoliccy mają jednak duży problem z wytłumaczeniem Ukraińcom stanowiska Watykanu dotyczącego rosyjskiej agresji. Ogromną falę krytyki wywołał pomysł, aby w czasie drogi krzyżowej w Koloseum krzyż niosły przez pewien czas wspólnie Rosjanka i Ukrainka Arcybiskup Szewczuk skomentował ten pomysł, jako „przedwczesny, dwuznaczny i taki, który nie bierze pod uwagę kontekstu wojskowej agresji rosji przeciwko Ukrainie”. W komunikacie, jak to często bywa obecnie w ukraińskich mediach, słowo „Rosja” napisano małą literą. Zwierzchnik grekokatolików przekazał swoją opinię do Watykanu.

– Gesty pojednania między naszymi narodami będą możliwe tylko wtedy, gdy zakończy się wojna, a winni w zbrodniach przeciwko ludzkości będą sprawiedliwie osądzeni – dodał.

Stanowisko Watykanu było też omawiane szeroko wśród ukraińskich rzymskokatolickich duchownych. Skrytykował je nawet nuncjusz apostolski w Ukrainie Visvaldas Kulbokas podkreślając, że o pojednaniu może być mowa tylko po tym, jak zakończy się rosyjska agresja i kiedy agresor uzna swoją winę i poprosi o przebaczenie.

Kobieta z Buczy

Ukraińskie media państwowe, jak i katolickie wyjątkowo nie transmitowały w tym roku drogi krzyżowej z Watykanu.

Oczywiście były też takie gesty, jak odwiedziny ambasady ukraińskiej 25 lutego, które miały ogromne pozytywne znaczenie dla Ukraińców, czy ucałowanie flagi Ukrainy, którą Franciszek otrzymał z Buczy. Brak było za to wskazania winnych masakry, co dla Ukraińców jest nie do zaakceptowania. Publicyści przypominają też, że papież nie zawsze bawił się w dyplomację i miał odwagę skrytykować prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, gdy ten budował mur na granicy z Meksykiem. Jeżeli rzeczywiście dojdzie do spotkania patriarchy Cyryla z papieżem Franciszkiem w czerwcu, może to oznaczać bardzo duży wstrząs dla Kościoła greckokatolickiego w Ukrainie. Już teraz bowiem pojawiają się wśród wiernych głosy wzywające do odejścia z Cerkwi greckokatolickiej i przejścia do Prawosławnej Cerkwi Ukrainy.

Zełenski do Knesetu: musicie dokonać wyboru, czy popieracie Ukrainę czy Rosję

Można odnieść przy tym wrażenie, że brak zrozumienia dla ukraińskich wiernych danej religii jest dość częstym problemem. Sajid Ismahiłow, mufti Duchowego Zarządu Muzułmanów Ukrainy „Umma” i imam-kapelan Kijowskiej Obrony Terytorialnej mówi, że wielu jego współwyznawców na świecie uznaje wojnę Rosji z Ukrainą, jako walkę Moskwy z Ameryką. Nie mówiąc już o przywódcach islamskich z Rosji, którzy otwarcie wspierają politykę Władimira Putina. Niemniej jednak, tylko w samej stolicy i obwodzie kijowskim służy co najmniej tysiąc muzułmanów. Są też oddzielne bataliony krymskotatarskie i czeczeńskie.

W trochę innej sytuacji są ukraińscy Żydzi. Izrael stara się odgrywać rolę mediatora między Kijowem a Moskwą, choć jednoznacznie nie poparł Ukrainy. Pomaga jednak uchodźcom i rannym z tego kraju. W ten sposób wychodzi naprzeciw oczekiwaniom własnych obywateli. Ponad 3/4 z nich popiera Ukrainę w obecnej wojnie.

Na przebaczenie jeszcze za wcześnie

Główny rabin Ukrainy Mosze Reuwen Azman, urodzony zresztą w Leningradzie, obecnym Petersburgu zapowiedział, że nie opuści Kijowa. Zajął się pomocą potrzebującym, organizacją ewakuacji potrzebujących i rannych. 1 marca w bardzo emocjonalnym wystąpieniu zwrócił się do rosyjskich Żydów i Rosjan.

– Nie patrzcie na to, co mówią wam w telewizorze. Oni kłamią. Tu dochodzi do zbrodni wojennych. Rosyjska armia, która biła faszystów w 1941 roku dziś bombarduje cywili w Kijowie, Charkowie i Odessie – mówił.

Z niezrozumieniem sytuacji w jakiej znaleźli się ukraińscy wierni stykają się właściwie przedstawiciele wszystkich wyznań. Jedyne co mogą robić w tej sytuacji to głośno mówić o tym przez jakie piekło przechodzą obecnie wszyscy Ukraińcy.

Piotr Pogorzelski/ belsat.eu

Materiał ukazał się też w podcaście Po prostu Wschód

Wiadomości