Rosyjskie superpaństwo według Putina

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Orędzie Władimira Putina miało pokazać, że Rosja wychodzi z koronawirusowego kryzysu silna i nabierająca rozwojowego rozpędu, Rosjanami zaopiekuje się superpaństwo, a świat ma się go bać.

Dzisiejsze orędzie wygłoszone przed Zgromadzeniem Federalnym było zapowiadane jako przełomowe. Służba prasowa Kremla, z Dmitrijem Pieskowem na czele, budowała napięcie od ponad tygodnia, jak u Hitchcocka: stopniowo dawkując mediom szczegóły. A to, że Władimir Putin wystąpi na żywo. To, że w wielkiej hali wystawowej na Maneżu. Że powie arcyważne rzeczy i zaskoczy świat.

Nie zaskoczył. Było jasne, że Putin od wielu miesięcy robi wszystko, by wyjść z kilku kryzysów wizerunkowych, społecznych, politycznych i międzynarodowych na raz. Z pandemii, zwłaszcza jej pierwszej fali wiosną ubiegłego roku, wyszedł poobijany. Rosjanie zobaczyli coś, co jest tabu: słabość Putina ukrywającego się w zamkniętej kwaterze dowodzenia za monitorami i brak kontroli nad państwem. Potem straty nieco odrobił, ale i tak pozostało wrażenie, że tak potężna, globalna klęska, jak pandemia, potrafi osłabić takiego mocarza, jak Putin.

Rosyjska ruletka – kto wygra na pandemii w Rosji?

Kryzys społeczny to trwająca od czasu reformy emerytalnej w 2018r. depresja Rosjan i upadek żywej jeszcze dekadę temu nadziei, że Rosja będzie się zawsze szybko rozwijać, a portfele puchnąć. Kryzys polityczny to rozwijająca się dekompozycja kremlowskich przybudówek, sprawa Aleksieja Nawalego i uliczne protesty, strach przed rozwojem „białoruskiego scenariusza”.

na te wszystkie problemy znalazł jeden klucz. Stary, zaśniedziały, znaleziony w kremlowskich magazynach w szafie z czasów Leonida Breżniewa. Bo dzisiejsze orędzie prezydenta, pomijając współczesne didaskalia i styl, było co do zasady pewnego rodzaju remake’iem przemówień wczesnego Breżniewa i Aleksieja Kosygina. Np. z czasów XXIII zjazdu KPZR w 1966r.

Obietnice jak za Breżniewa

Kiedy Breżniew obejmował władzę w 1966r. również chciał się pokazać, jako przywódca odmienny od siermiężnego poprzednika, Nikity Chruszczowa. Chciał przywrócić pewne elementy wizerunku silnego przywódcy z „poprzedniej epoki”. W tamtym czasie „poprzednią epoką” była era stalinowska. Pragnął pokazać mieszkańcom ZSRR, że imperium będzie się rozwijać, a świat będzie się go bał. Breżniew i Kosygin sypali trylionami rubli obiecanymi na inwestycję w gospodarkę i ambitnymi planami kolejnych pięciolatek.

Putin, w odróżnieniu od Breżniewa z 1966r., rządzi już dwadzieścia lat. Dlatego postarał się tylko nieco odświeżyć swój skostniały wizerunek. Tyle, że odświeżając, zaakcentował właśnie owo zwapnienie i brak świeżych idei. Dziś mówił dużo o rozwoju Rosji. O inwestycjach i o wsparciu dla obywateli (np. zapowiedź rosyjskiej wersji „500+” dla każdego dziecka). W orędziu bardzo często padały słowa: planowanie, narodowe projekty, jeden kraj, centralny. Plus wielozerowe sumy w rublach. Plus gazyfikacja wsi i miasteczek. Oraz tysiące nowych miejsc pracy. W sferze budżetowej rzecz jasna.

Bo, wspólnym dziś mianownikiem było państwo. A właściwie superpaństwo. Putin nie krył, że te wszystkie wspaniałe inwestycje i rozwój zrealizuje państwo. To ono zaopiekuje się każdym obywatelem, da mu kredyt, wyśle na wakacje (w kraju, dopłacając 20 proc. do wycieczki), zapewni edukację, leczenie itd. Superpaństwo słowami Putina pogroziło palcem przedsiębiorcom, którzy zamiast inwestować, wyciągają z własnych firm dywidendę. Zresztą, w Rosji dawno już złamany został kręgosłup oligarchów i wielkiego biznesu. Nie ma on już znaczenia politycznego, a obecnie nie będzie miał również samodzielnego znaczenia gospodarczego. Staje się elementem zarządzanego przez biurokrację superpaństwa. Tendencja wzmacniania roli państwa w każdej sferze życia Rosjan nasila się już od kilku lat. Pandemia i ogłoszony przez dziś przez Putina „wielki skok” w przyszłość, tylko przyśpieszy proces.

Telewizor Putina nie chce mówić o pustej lodówce

Macie się bać

Dla świata bardziej interesujące było zdanie Putina na temat napiętej sytuacji wokół Ukrainy i w relacjach z USA i Zachodem. I tu znowu nie było zaskoczenia. Trudno się było spodziewać, by Putin wyciągnął rękę, zaproponował jakieś rozwiązanie deeskalacji. Nie, po mocnym początku nowej kadencji Joe Bidena, po tym, jak amerykański prezydent nazwał gospodarza Kremla zabójcą, nie mogło być mowy o ustąpieniu o krok. Putin wzmacnia presję na Ukrainę i wynajduje nowe powody, by zademonstrować, że się nie cofnie.

– W niektórych krajach wprowadzili taki zwyczaj, by z dowolnego powodu, a częściej bez powodu czepiać się Rosji – mówił Putin – To sport jakiś, nowy rodzaj sportu…

W zasadzie przekaz dzisiejszego przemówienia był prosty. Rosja nie ustąpi, ma prawo do działań asymetrycznych (czyli jak Zachód wykryje rosyjskiego szpiega i wyrzuci dyplomatów Moskwy, to Moskwa wyrzuci więcej dyplomatów Zachodu). Rosja sama będzie kreślić „czerwone linie” i jak nie chcecie współpracować z Rosją, to trudno, bo Rosja ma wystarczająco wielu sojuszników i sobie poradzi.

Jakby na potwierdzenie Putin przypomniał, że Rosja jest liderem w zbrojeniach nuklearnych i strategicznych nośnikach broni. Tu nie powiedział nic nowego – o broni hipersonicznej, systemach Awangard, nowych rakietach międzykontynentalnych Sarmat i laserach mówił w czasie słynnego, straszącego świat wystąpienia przed Zgromadzeniem Federalnym w marcu 2018 r.

Od tego czasu powtarza regularnie wyliczankę swoich Wunderwaffe. Także tym razem przypomniał rakietową mantrę, by dać znać Joe Bidenowi, że na stole leżą negocjacje w sprawie ograniczenia broni strategicznej, a stawką jest przyspieszenie wyścigu zbrojeń. Putin wygłosił również propozycję rozmów w sprawie zbrojeń, ale wszystkich rodzajów oraz zbudowania przestrzeni bezpieczeństwa w Europie Środkowej. De facto jest to powtórzenie rosyjskich celów formowanych od wielu lat. Czyli próba włączenia do negocjacji postulatu nie instalowania w Europie Środkowej np. amerykańskich systemów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych.

Putin grozi „kolektywnemu Zachodowi”

Zresztą tuż po tyradzie o osamotnionej i atakowanej przez niecny Zachód Rosji Putin zapowiedział wzmacnianie edukacji wojskowej na różnych poziomach nauczania. To prosty przekaz, że militaryzacja życia w Rosji będzie postępować. A więc: bójcie się nas, bo my jesteśmy gotowi.

Putinowi zdarzały się bardziej konfrontacyjne przemówienia. To dzisiejsze mieści się może w czołówce, ale w większym stopniu jest próbą przełamania nowej, amerykańskiej narracji, która próbuje zepchnąć Putina do kategorii międzynarodowego rozbójnika. W odpowiedzi na te zarzuty Putin powiedział dziś, że może i jest chuliganem, ale ma swoje prawa na globalnym podwórku. Orędzie było podbudowane rosnącym napięciem wokół Ukrainy i przerzutami rosyjskich wojsk, obrazami gnębionego w więzieniu Nawalnego, teorią o zamachu CIA na Łukaszenkę, oraz wzajemnym wyrzucaniem dyplomatów. Zatem zanim Putin przystąpił do puszenia się i wygrażania pięścią, postarał się, by groźby były wiarygodne.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Inne teksty autora w dziale „Opinie”

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów