„Według nich to zawsze jest wina Polaków…”

Wydalanie polskich dyplomatów, szerzenie antypolskich nastrojów i groźba wstrzymania nauczania języka polskiego w szkołach społecznych – tak prezentuje się w tej chwili retoryka władz białoruskich w stosunku do Polski i polskiej mniejszości na Białorusi. Co będzie dalej?

Fala represji

Ostatnio coraz częściej pojawiają się niepokojące informacje na temat zamiarów Alaksandra Łukaszenki co do mniejszości polskiej na Białorusi. Prokuratura wszczęła sprawę karną za „umyślne działania mające na celu podsycanie wrogości narodowej i religijnej – za to, że w szkole w Brześciu odbył się wieczór pamięci Żołnierzy Wyklętych” z udziałem polskiego konsula.

Do aresztu trafiła dyrektorka polskiej szkoły w Brześciu Anna Paniszewa, a zaraz potem prokuratura złożyła pozew do sądu rejonowego, w którym zażądano zamknięcia polskiej szkoły za „rażące naruszenie przepisów i wyrządzenie szkody dla państwa i interesów publicznych”.

Prokuratura w Brześciu chce likwidacji polskiej szkoły

Prokuratura już rozpoczęła kontrolę polskich niepublicznych szkół w Grodnie, Brześciu i Baranowiczach. Chcą się przyjrzeć programom nauczania, mapom i podręcznikom, które były wykorzystywane na lekcjach historii Polski.

Borys: prokuratura będzie przesłuchiwać polskich nauczycieli z Lidy

Szefowa nieuznawanego przez białoruskie władze Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys napisała na Facebooku, że to kolejne kroki w kampanii zastraszania polskiej mniejszości na Białorusi, która chce się uczyć języka swoich przodków oraz rodzimej historii i kultury. I pesymistycznie zauważa, że „na Białorusi będzie trzeba potajemnie uczyć języka polskiego, tak jak robili to Polacy w czasie zaborów”.

Andżelika Borys ponownie przewodniczącą Związku Polaków na Białorusi

„Nie uda im się”

Grodzieński aktywista Dzmitryj uważa, że tym razem polska mniejszość stała się zakładnikiem w stosunkach między Łukaszenką a Zachodem. Dodaje też, że Łukaszenka próbuje teraz szantażować nie tylko Polskę, ale w ogóle Zachód, posługując się właśnie „kartą polską”. A cele, zdaniem naszego rozmówcy, są bardzo jasne.

– Po wyborach nikt poza Rosją nie chce już rozmawiać z Łukaszenką – zauważa Dzmitryj. – Próbuje on więc na swój sposób (poprzez przemoc, aresztowania, represjonowanie polskiej mniejszości) zmusić Zachód do dialogu.

Grodzieński opozycjonista przypomina też, że naciski na Polskę uskuteczniane przez prześladowanie polskiej mniejszości były stosowane już nie raz, ale nigdy w taki sposób. Choć reżim Łukaszenki nigdy nie posunął się do ostatecznego kroku – całkowitego pozbycia się jej.

– Myślę, tym razem też im się nie uda, bo działania Łukaszenki nie są oparte na prawdzie – twierdzi aktywista.

Wiceszef MSZ o działaniach władz w Mińsku: „intencjonalne zaostrzenie kryzysu dyplomatycznego”

„Trudny temat”

Alesia, inżynier i programistka, pracująca w prywatnej firmie, uważa, że teraz po prostu ma miejsce „oczyszczanie” Białorusi z wszelkich liberalnych środowisk, w tym z miejscowych Polaków, którzy zawsze byli dla władz w Mińsku utrapieniem.

– Wybrali bardzo ciekawy wątek – mordercę Rajsa. Z takiego tematu ciężko wybrnąć – mówi kobieta.

Białoruska prokuratura rozpocznie śledztwo w sprawie ludobójstwa w czasie II wojny światowej

Zdaniem Alesi, białoruskie władze nie wymyśliły tym razem niczego nowego. Kiedyś konfiskowano majątek polskim organizacjom na Białorusi, teraz w ogóle chcą zakazać nauczania języka polskiego.

– Bardzo duża część młodzieży już zaczęła uczyć się języka polskiego i marzy o tym, żeby pojechać do Polski i tam studiować – podsumowuje programistka. – I z tym właśnie reżim chce się uporać.

Białoruś: Prokuratura Generalna zaczęła kontrolę w polskich szkołach

Po zastanowieniu dodaje, że należy spodziewać się najgorszego. Ale nie mówi o tym więcej.

„Zwykli ludzie już mają problemy…”

Na ulicy rozmawiamy z Alaksiejem, który, jak się okazuje, pracuje w Polsce i przyjechał do Grodna, by załatwić kilka spraw. Przypomina, że już teraz białoruska diaspora w Białymstoku liczy kilka tysięcy osób. Ludzie mieszkają tam i pracują na stałe. Polacy, jak mówi, udzielili schronienia wielu uchodźcom politycznym. Nie zna szczegółów konfliktu z mniejszością polską, ale już odczuwa jego skutki.

– Wcześniej po prostu jeździliśmy do Białegostoku, to jest 70 kilometrów – zaczyna. – Teraz musimy jechać z Grodna do Mińska, stamtąd samolotem do Warszawy i dopiero pociągiem do Białegostoku.

Prawie jak „Gimme shelter”… Dom tymczasowy dla Białorusinów w Białymstoku

 

Fakt ten, zdaniem naszego rozmówcy, mówi sam za siebie. Wspomina, że białoruski konsulat w Białymstoku też nie działa – dla zwykłych Białorusinów i Polaków nie jest to wygodne.

– To wszystko polityka. Komu tak naprawdę przeszkadza, że dzieci uczą się języka polskiego? Komu przeszkadzałoby, że uczą się po białorusku… – macha ręką i mówi, że nie ma o czym mówić.

Następni białoruscy konsulowie opuszczą Polskę. MSZ reaguje na „kolejny nieprzyjazny Polsce gest” ze strony Białorusi

„Ludzie czekają na wiosnę”

Pani Walancina zajmuje się sprzątaniem. Jest mieszkanką Grodna w trzecim pokoleniu, pracowała jako nauczycielka, ale jej emerytura jest niska, a ma chorego wnuka. Jej syn został ciężko pobity przez milicjantów podczas akcji protestacyjnej, najstarsza wnuczka trafiła na kilka dni do aresztu.

– Całą rodziną śledziliśmy wydarzenia na Biełsacie. Łukaszence chyba nie podoba się to, co robią Polacy – mówi. – Po czyjej stronie mogę się więc opowiadać?

Grodno: rewizja u rockmana współpracującego z Biełsatem

Jest też pewna, że w ciągu tego roku ludzie w kraju tak bardzo się zmienili, że teraz nie trzeba już ludziom wyjaśniać, co robią Polacy i inne państwa. Jej wnuczka trafiła do aresztu za udział w protestach. Siedziała w celi z dziewczyną, której rodzice są narodowości polskiej, ale cel miały ten sam – wywalczyć wolność dla wszystkich.

– Oczywiście nie wiem, jak my to wszystko razem przeżyjemy – mówi kobieta. – Ale jest dla mnie jasne, że nadchodzi wiosna. Ludzie na to czekają.

Siarhiej jest przedsiębiorcą, a jego żona to miejscowa Polka. Był świadkiem licznych ataków podwładnych Łukaszenki na Związek Polaków.

– Według nich to zawsze jest wina Polaków – zauważa mężczyzna. – Nie daje im spokoju fakt, że tuż obok znajduje się silne państwo, które chroni swoich rodaków.

Andżelika Borys: musimy okazać solidarność naszym braciom Białorusinom

Po chwili zamyślenia dodaje, że propaganda medialna nie jest w stanie wbić do głów tych wszystkich bzdur, które powtarzają od ponad 20 lat nawet polskim dzieciom.

– Kipią przez to ze złości – podsumowuje nasz rozmówca.

Biełsat i „czarne pająki”z Bydgoszczy. Białoruska TV znów oskarża Polskę o prowadzenie operacji psychologicznej

Uładzimir, który pracuje jako lekarz w szpitalu, przyznaje, że nigdy sam nie zetknął się z problemami Polaków na Białorusi, ale ponieważ mieszka w Grodnie, czyta o tym w internecie.

Jak mówi, proces ucisku polskiej mniejszości może trwać w nieskończoność. I tak naprawdę dzieje się to od początku prezydentury Łukaszenki, nie tylko w stosunku do Polaków.

– Teraz Polska nie uznaje Łukaszenki za prezydenta, a on w odpowiedzi na to stanowisko zakazuje nauczania języka polskiego – mówi lekarz. – Oczywiście ucierpią na tym relacje z państwem, a mniejszość odczuje wszystkie te problemy.

Dodaje też, że antypolskie nastroje szerzone przez propagandę Łukaszenki, są sztucznym wytworem i mają podłoże wyłącznie polityczne.

– Ale jestem przekonany, że państwo polskie i mniejszość polska na Białorusi dobrze to rozumie – mówi nasz rozmówca.

„Po prostu przyszła kolej na nas”. Szefowa Związku Polaków o najnowszych represjach władz WIDEO

„Polska mniejszość pozostaje zakładnikiem”

Białoruski wydawca i publicysta, były redaktor naczelny pisma Arche Walerka Bułhakau przyjechał do Grodna na prezentację swojej książki o historii tego miasta. Zapytany przez nas o podłoże obecnej sytuacji zauważa, że główna przyczyna białorusko-polskiego konfliktu dyplomatycznego wcale nie leży w upamiętnieniu Żołnierzy wyklętych w brzeskiej szkole. Jego zdaniem, prawdziwym powodem jest stworzony w Polsce film „Złote dno” blogera Ściapana Puciły, który niedawno został opublikowany i pobił wszelkie rekordy oglądalności.

Rekordowa premiera. Film o bogactwie Łukaszenki widział ponad milion internautów

– Film wywołał bezprecedensową reakcję na Białorusi, a także poza jej granicami. Dlatego jest to zemsta – twierdzi Bułhakau.

Przypomina też, że białoruskie władze próbowały doprowadzić do ekstradycji autora filmu, ale Polska odmówiła. A teraz, jak sądzi nasz rozmówca, Łukaszenka mści się poprzez aresztowania polskich działaczy na Białorusi, zakaz nauczania języka itd.

Białoruś ponownie chce od Polski ekstradycji twórców kanału Nexta

 

Tak więc prześladowanie polskich działaczy na Białorusi jest sygnałem dla Warszawy. Mińsk chce w ten sposób pokazać, że jeśli Polacy stosują „antybiałoruską” politykę, to Łukaszenka ma jak odpowiedzieć.

– Mniejszość polska na Białorusi jest nadal zakładnikiem, bo znajduje się w państwie bezprawia – stwierdza ze smutkiem Bułhakau. – Pozostaje tylko mieć nadzieję, że ten konflikt wcześniej czy później się zakończy.

Łukaszenka w Grodnie straszy Kresami Wschodnimi

MK, ksz/belsat.eu

Wiadomości