20 lat po odłączeniu reaktora. Likwidator o dalszych losach Czarnobyla

Wczoraj minęło 20 lat, od kiedy wyłączono ostatni czynny reaktor w czarnobylskiej elektrowni atomowej, w której doszło do katastrofy. Całkowite wyłączenie obiektu z eksploatacji potrwa kilkadziesiąt lat – powiedział PAP likwidator skutków awarii z 1986 roku i ekolog Serhij Myrnyj.

15 grudnia 2000 roku na przekazane z Kijowa polecenie ówczesnego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy dyżurny w Czarnobylu nacisnął przycisk, wyłączający reaktor nr 3. Od tamtej pory elektrownia przestała być wytwórcą energii i trwa proces wyłączania jej z eksploatacji.

W sterowni opuszczonego trzeciego reaktora Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Ukraina, 20 kwietnia 2018 r. Zdjęcie: Hleb Haranycz / Reuters / Forum

Reaktor czwartego bloku, w którym doszło do katastrofy, jest przykryty tzw. Sarkofagiem i Arką. Jak wskazał ekolog, potencjalne jego rozebranie i odpowiednie zabezpieczenie odpadów jądrowych zajmie dziesiątki lat.

– Działania te nie zostały rozpoczęte, to długotrwały proces, nie ma doświadczenia przy takich pracach – zauważył Serhij Myrnyj, który jest też dyrektorem ds. naukowych firmy Chernobyl Tour.

W strefie czarnobylskiej spłonęło 30 proc. obiektów turystycznych

Według niego obecnie elektrownia w Czarnobylu zatrudnia ok. 800 osób, około dziesięć razy mniej niż przed laty. Są to na przykład operatorzy bloków elektrycznych, którzy pracują na 12-godzinne zmiany, ponieważ zasady bezpieczeństwa nie pozwalają na to, by paliwo jądrowe pozostawało bez kontroli.

Myrnyj, który brał udział w likwidacji skutków katastrofy z 1986 roku, ocenił, że podczas tego procesu popełniono błąd, gdyż skupiono się jedynie na technicznych aspektach, pomijając sprawy socjalne i psychologiczne. Wskazał, że po wyłączeniu ostatniego reaktora w czarnobylskiej elektrowni niewystarczającą uwagę poświęcono miastu Sławutycz, zbudowanemu dla pracowników zakładu.

– Obecnie to jest miasto kolosalnej socjalnej katastrofy, którego mieszkańcy zmagają się albo z bezrobociem, albo z jego perspektywą. Ludzie nie mają się gdzie podziać – podkreślił.

W cieniu „zony”. Nierocznicowy reportaż spod strefy czarnobylskiej

Myrnyj przez 35 dni brał udział w likwidacji skutków awarii w Czarnobylu jako dowódca plutonu, który zajmował się rozpoznaniem i monitoringiem poziomu promieniowania w strefie wokół elektrowni i we wsiach, które znajdowały się na granicy strefy wykluczenia.

– Nasze zadanie polegało na tym, że przed rozpoczęciem w danym miejscu jakichś prac, badaliśmy tam poziom promieniowania i decydowaliśmy, jak długo ludzie będą mogli tam pracować, czy potrzebują odzieży ochronnej itd. – powiedział.

Poziom promieniowania badano też we wsiach i na podstawie pomiarów decydowano, czy ich mieszkańcy muszą opuszczać swoje domy.

Niedawno ukraiński minister kultury Ołeksandr Tkaczenko ogłosił, że Ukraina chce, aby pozostałości po elektrowni atomowej w Czarnobylu wpisać na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Myrnyj powiedział, że był pomysłodawcą tej inicjatywy.

– Od dawna zastanawiałem się, dlaczego strefa nie jest na nią wpisana. Awaria w Czarnobylu i jej skutki mają globalne znaczenie. Zachowały się tam unikalne obiekty, które pokazują technologię likwidacji ogromnej awarii, ogromnego zanieczyszczenia radiacyjnego itd. – dodał ekolog, zasiadający w komisji pracującej nad wpisaniem strefy na listę UNESCO.

Ukraina chce wpisać Czarnobyl na listę światowego dziedzictwa UNESCO

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości