Cela Andżeliki Borys: 16 osób i brak miejsca do spania

Prezes Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys i reszta uwięzionych członków Zarządu Głównego ZPB – Irena Biernacka, Maria Tiszkowska oraz Andrzej Poczobut od 3 dni przebywają w więzieniu nr 8 w leżącym 50 kilometrów na wschód od białoruskiej stolicy mieście Żodzino.

Andżelika Borys przekazała, że warunki, w jakich jest utrzymywana przypominają tortury: osadzono ją w przepełnionej celi, w której nie ma nawet miejsca do spania. Oprócz Andżeliki Borys w celi jest 15 innych więźniów.

Działaczom ZPB proponowano wolność w zamian za wyjazd z kraju. Większość odmówiła

Nieludzkie warunki pobytu Andżelika Borys postrzega jako presję, wywieraną na nią w związku ze śledztwem, prowadzonym przeciwko działaczom polskiej mniejszości na Białorusi na podstawie artykułu 130 Kodeksu Karnego Republiki Białorusi, mówiącym o „podżeganiu do nienawiści na tle narodowościowym” oraz o „rehabilitacji nazizmu”. Grozi za to kara pozbawienia wolności od 5 do 12 lat.

Mimo złych warunków Andżelika Borys prosi o rozpowszechnienie informacji, że pod żadną presją nie ma zamiaru przyznawać się do absurdalnych zarzutów.

Córka Ireny Biernackiej Weronika Piuta poinformowała z kolei, że jej mama przekazała, że w Żodzinie przebywa w 13-osobowej celi. Wszystkie kobiety są skazane z różnych artykułów.

– Warunki gorsze niż w Mińsku, ale żyć można. Stosunek pracowników okropny. Brak szacunku dla człowieka – dodała.

Dziennikarka TUT.by wyszła na wolność po pół roku. Wczoraj do aresztu trafiło 13 pracowników jej portalu

Portal Znad Niemna poinformował też, że wczoraj z aresztu został wypuszczony Andrej Frałou, działacz ZPB, współpracujący jako operator z TVP Polonia. Sąd skazał go na 15 dni pozbawienia wolności za rzekomą nielegalną produkcję materiałów dziennikarskich i niepodporządkowanie się funkcjonariuszowi milicji. Musiał zapłacić też grzywnę w wysokości 870 rubli (ok. 1300 zł).

Przebywając w areszcie dziennikarz przez siedem dni prowadził strajk głodowy na znak protestu przeciwko nieprzekazywaniu mu paczek żywnościowych od bliskich, a także przeciwko torturowaniu go głośną muzyką, bez przerwy puszczaną w jego celi przez administrację aresztu. Jedyne, co pozwolono przekazać mu z wolności do celi były: szczoteczka i pasta po zębów oraz ręcznik.

Białoruska studentka ukarana gigantyczną grzywną za nalepkę

pp/belsat.eu wg Znad Niemna

Wiadomości