Relacje wideo z granicy: „Pobili nas Białorusini, pogryzły nas psy”

Dzięki pomocy tłumacza dziennikarze belsat.eu zapoznali się z treścią kilkudziesięciu filmików nagranych i opublikowanych w serwisach społecznościowych przez migrantów, którzy usiłowali przedostać się z Białorusi do Polski.

Kadry wideo z nagrań publikowanych przez migrantów

Z Mińska do Bagdadu wróciła wczoraj pierwsza grupa „turystów” z Bliskiego Wschodu. To ponad 400 osób z ok. 7 tys., które usiłowały przedostać się do UE z terytorium Białorusi. Jednak wcale nie wszyscy chcą zrezygnować z tych zamiarów. Mimo likwidacji obozowiska naprzeciwko Kuźnicy i przeniesienia migrantów do pomieszczeń centrum logistycznego w Bruzgach, część migrantów wciąż wierzy, że wkrótce Polska otworzy dla nich korytarz humanitarny do Niemiec.

Skontaktować się z tymi ludźmi nie jest łatwo. Nie tylko z powodu bariery językowej, ponieważ niektórzy z nich znają angielski i można porozmawiać z nimi przez komunikatory. Przede wszystkim dlatego, że odmawiają kontaktu. Przestają ufać dziennikarzom, dlatego, że białoruska propaganda wykorzystuje ich w swoich celach. O tym co się dzieje z nimi naprawdę, starają się nagrywać wideo i publikować je w zamkniętych czatach – „dla swoich”.

Przy pomocy tłumacza obejrzeliśmy i odsłuchaliśmy kilkadziesiąt filmików, które migranci nagrywali w ciągu ponad 10 dni. Przekaz jest dramatycznie prosty: jest bardzo zimno, nie ma wody i jedzenia. I pozostaje tylko wiara w siły wyższe, które pomogą wyjść cało z opresji. Tym bardziej potrzebna, że na pomoc ze strony białoruskich służb nie co się spodziewać.

Oto krótkie fragmenty:

„W swoim kraju nie mogłem znaleźć pracy mając wyższe wykształcenie, dlatego pojechałem po lepsze życie do Europy”.


„Mamy tu sześciomiesięczne dziecko. Sytuacja jest niesprzyjająca dla dorosłych, a co dopiero mówić o dzieciach… Prosimy Kurdów w Europie o pomoc dla rodaków”.


„To jest handel ludźmi”. Szczera rozmowa z irackim Kurdem


„To nasz czwarty dzień tutaj. Mamy bardzo słaby internet, szukamy miejsca, żeby znaleźć zasięg i dowiedzieć się, jakie są wiadomości. Czekamy na dobre wiadomości od dziennikarzy, którzy się z nami kontaktują”.


„Mamy za mało jedzenia, na dworze jest bardzo zimno. Prosimy Polskę o otwarcie granicy i wpuszczenie nas do Niemiec”.


„Przyjechało tu wielu ludzi. Śpią na gołej ziemi i nie mają nawet drewna na ognisko. Na pewno ktoś umrze w nocy, bo jest bardzo mroźno”.


„Warunki są tu naprawdę trudne, marzniemy w koszmarnych warunkach pogodowych bez niezbędnych rzeczy. Zabierzcie nas do Niemiec!”


„Kończą się nam zapasy. Prosimy ONZ i organizacje pozarządowe o pomoc, bo umieramy”.


Do kogo trafi 700 tysięcy euro dla migrantów na Białorusi? Komentarz Komisji Europejskiej


„Jesteśmy bezradni. Puśćcie nas z powrotem na Białoruś, umrzemy tu”.


„Białoruscy żołnierze nas pobili, pogryzły nas psy. Użyto przeciwko nam broni, przystawiali nam ją do głowy”.


„Oto mój paszport. Od urodzenia nie wiedziałem, jaki jest pożytek z mojego irackiego paszportu, ale teraz zrozumiałem, jaki jest jego plus: można go spalić i ten ogień nas ogrzeje”.


„Idziemy do obozowiska. Na granicy byliśmy dwa tygodnie. Wszyscy są zmęczeni. Byliśmy na granicy z Polską, ale nie dali nam przejść. Zeszłej nocy było minus 5, wszystkie dzieci bardzo zmarzły. Zaczął padać deszcz, nie mogliśmy spać. Wszystkie rzeczy przemokły. Bardzo się zmęczyliśmy, to bardzo zła sytuacja.


Komitet Graniczny: migranci opuścili obóz w Bruzgach


„Porzucamy obóz, bo większość odchodzi. Nie ma konieczności, żeby tu zostawać. Poczekamy w centrum logistycznym – może tam pomogą nam z transferem do Niemiec. Mamy nadzieję, że nie będą nas tu trzymać pół roku albo rok. Myślę, że potrzymają nas tydzień, albo dwa”.


 

Łukaszenka umieścił część migrantów w magazynie


dr, cez/belsat.eu

Wiadomości