„Nie mamy nic do czynienia z krymskimi Tatarami”


Reporter Biełsatu odwiedził tatarską stolicę Białorusi – miasteczko Iwie w obwodzie Grodzieńskim, w którym do dziś żyje ponad tysiąc tatarów i 400 tatarskich rodzin.

Założone w XV wieku miasteczko Iwie słynie ze swojej wielokulturowości. Na osiem tysięcy mieszkańców przypada tu cerkiew, kościół i meczet.

Pytana o Tatarów p. Walencina podkreśla, że na pierwszy rzut oka trudno ich odróżnić od Białorusinów. „Oni nie wyróżniają się wyglądem ani wymową. Są muzułmanami i świętują w piątek. Sama jestem prawosławna, mamy tu też katolików, jednak żyjemy w zgodzie, przyjaźnimy się z ludźmi ze swojej ulicy i nie mamy żadnych problemów” – podkreśla.

Imam: „Bez komentarzy”

Iwiejscy Tatarzy pytani o los pobratymców z krymskiego półwyspu zazwyczaj nie chcą o tym mówić. Wielu nie pozwala się również fotografować. Podobnie postąpił imam Adam Radecki z miejscowego meczetu, który odmówił komentarza. Zielony budynek z niewielkim minaretem jest otwierany jedynie w piątkowy dzień modlitwy.Meczet otwierany jest tylko w piątki, fot. belsat.euMeczet otwierany jest tylko w piątki, fot. belsat.eu

„Nie mamy nic do czynienia z krymskimi tatarami”

Krymscy Tatarzy protestują przeciwko aneksji Krymu przez Rosję, jednak miejscowy emeryt, były nauczyciel WF Dawid Mustafowicz Safarewicz jest przekonany, że tamtejszym Tatarom będzie lepiej „z bogatą Rosją niż biedną Ukrainą”: „Jeśli miałbym wybierać, to pierwszy poszedłbym głosować w referendum za przyłączeniem do Rosji” – dodaje – „My tu w ogóle nie rozmawiamy o napaści rosyjskich wojsk”. Dawid Mustafowicz ma znajomych na Krymie, jednak ostatnio się z nimi nie kontaktował się i o sytuacji na półwyspie dowiedział się z mediów.

Również jego sąsiad Dżamil Radkiewicz niezbyt uważnie śledzi sytuację na Krymie – „Nie mogę nic powiedzieć o Tatarach krymskich, nie jesteśmy z Krymu tylko z Białorusi. Z krymskimi nie mamy żadnych kontaktów. Żyjemy jak Białorusini. Nie rozumiem dlaczego ludzie (tam-red.) walczą.”

Według p. Dżamila, iwiejscy Tatarzy nie odróżniają się od Białorusinów. Mają podobny styl życia, pracują na różnych posadach. Nie mają jedynie swojego deputowanego w parlamencie. Według rozmówcy Tatarzy wyróżniają się swoja pracowitością, umieją obrabiać ziemię – i to oni nauczyli Białorusinów hodować znamienite iwiejskie kurczaki.

W domach tatarów zamiast „czerwonego kąta” z ikonami znajduje się muzułmański mugir – plansza z wersetem Koranu umieszczona na południowej ścianie pomieszczenia – pokazująca kierunek do Mekki. To tam się kierują w czasie modlitwy namazu – odprawianej po arabsku pięć razy dziennie. Miejscowi Tatarzy w odróżnieniu od tatarów krymskich nie rozmawiają w swoim języku, a jedynie po rosyjsku.Mugir - plansza z świętym wersetem, fot. belsat.euMugir – plansza z świętym wersetem, fot. belsat.eu

„Uważamy siebie za Białorusinów”

Ajsza Ibrahimowna uważa siebie za Białorusinkę i nie bardzo orientuje się w sprawie Krymu. „To już ich sprawa. Niech żyją tak jak chcą. Uważamy się za Białorusinów i mówimy o sobie „My Białorusini””. Ajsza podkreśla solidarność między ludźmi różnych wyznań w Iwie. Katolicy starają się nawet nie pracować w muzułmańskie święta, podobnie jak Tatarzy w chrześcijańskie – a imam odwiedza kościół i cerkiew, po to by pozdrowić wiernych.

Jb/Antoś Michaluk/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze