Sprawa karna przeciwko największemu białoruskiemu portalowi internetowemu. Służby weszły do redakcji TUT.by

Przedstawiciele białoruskiego Departamentu Śledztw Finansowych (DFR) Komitetu Kontroli Państwowej weszli dziś do redakcji portalu TUT.by – informuje redakcja tego największego niezależnego medium na Białorusi. Funkcjonariusze mieli również przyjść do mieszkań redaktor naczelnej i innych pracowników.

Rano TUT.by podało, że dziennikarze, którzy rano byli w redakcji, nie odbierali telefonów. Nie było też kontaktu z kierownicwtem portalu i żoną jego założyciela Julią Czarniauską. Kontrole odbyły się również w redakcjach regionalnych portalu.

Jak podaje Euroradio, służby zasłoniły drzwi redakcji czarną folią, by przechodnie nie widzieli wnętrza pomieszczenia. Pod budynkiem stały nieoznakowane milicyjne busy i ludzie w kominiarkach.

Jak powiedział Onliner.by mąż jednej z zatrzymanych pracownic redakcji, funkcjonariusze nie szykanowali ich, pozwalali wychodzić do łazienki i pić wodę. Szeregowi pracownicy mieli jeszcze dziś wrócić do domów.

Milicja wyważyła też drzwi do mieszkania Maryny Zołatawej, redaktorki naczelnej portalu. Jak przekazali redakcji jej sąsiedzi, o 10:20 słychać było głośny hałas. Portal Onliner.by przekazał, że przeszukane zostało także mieszkanie dziennikarki Alony Tałkaczowej. Przyjechali do niej funkcjonariusze z obwodów mohylewskiego i grodzieńskiego. Jak zauważa Euroradio, dziennikarka nie miała nic wspólnego z księgowością redakcji, więc nie wiadomo, czego miała dotyczyć wizyta funkcjonariuszy Departamentu Śledztw Finansowych.

Portal Nasza Niwa podał, że utracono kontakt z co najmniej czwórką niezależnych dziennikarzy białoruskich mediów, którzy pojechali pod redakcję TUT.by. To Arciom Majorau (z portalu ekonomicznego Biełarusy i Rynak), Darja Burakina z TUT.by, Alaksandr Czarniauka z Onlinera i współpracująca z Biełsatem freelancerka Alona Dounar.

Zatrzymana została także Darja Daniłowa, dyrektor związanego z portalem start-upu Rocket Data. Firma mimo to działała dziś w normalnym trybie.

Po południu Maryna Zoławata została wyprowadzona z bloku tylnym wyjściem i przez funkcjonariuszy Komitetu Kontroli Państwowej. Zdążyła krzyknąć, że ona, prezes grupy medialnej Ludmiła Czekina i główna księgowa Andżela Assad są podejrzane o przestępstwo z artykułu 243 KK (unikanie podatków).

Funkcjonariusze zabrali też z domu dziennikarkę Alonę Tołkaczawą, która przekazała, że ma być świadkiem. Organizacja obrony praw człowieka “Wiasna” przekazała, że Julija Czerniauskaja, wdowa po założycielu portalu Jurym Zisserze, mogła zostać przewieziona pod konwojem do Szpitala Klinicznego nr 1. Kobieta ma chore serce.

Córka Maryny Zołatawej pokazała Euroradiu mieszkanie po przeszukaniu. Zabrano z niego komputery, nośniki danych i dokumenty.

Departament Śledztw Finansowych Komitetu Kontroli Państwowej poinformował, że wszczął wobec kierownictwa portalu TUT.by sprawę karną dotyczącą unikania płacenia podatków w szczególnie dużym wymiarze. Poinformowało biuro prasowe resortu. Według Komitetu Kontroli Państwowej grupa TUT.by była rezydentem stołecznego Parku Wysokich Technologii, co dawało jej prawo korzystania z ulg podatkowych. Według służb, działalność portalu była jednak sprzeczna z regulaminem Parku, a co za tym idzie, podlegała zwyczajnemu opodatkowaniu. Podlegająca państwu Rada Nadzorcza Parku Wysokich Technologii podjęła dziś decyzję o odebraniu TUT.by ulg podatkowych.

– W rezultacie nieuzasadnionego wykorzystywania przez TUT.by pomocy państwowej jako rezydent Parku Wysokich Technologii, państwo poniosło straty na wyjątkowo dużą skalę. Organy dochodzeń finansowych Komitetu Kontroli Państwowej przeprowadzą konieczne śledztwo i inne działania procesowe w celu ustalenia wszystkich okoliczności i osób związanych z nielegalną działalnością – poinformował Komitet.

Mundurowi weszli dziś także do redakcji portalu motoryzacyjnego AV.by, także będącego rezydentem Parku Wysokich Technologii i korzystającego z ulg podatkowych.

Zamknięte drzwi redakcji TUT.by. Zdjęcie: belsat.eu

Internauci alarmują, że strona TUT.by i poczta elektroniczna portalu nie otwierają się zarówno na Białorusi, jak i za granicą. Może to świadczyć o odłączeniu serwerów portalu. To radykalny wariant blokady. O zablokowaniu dostępu poinformowało dziś Ministerstwo Informacji.

– Na podstawie zawiadomienia Prokuratury Generalnej, Ministerstwo Informacji podjęło decyzję o ograniczeniu dostępu do portalu TUT.by i jego kopii. Prokuratura Generalna ustaliła liczne fakty naruszenia ustawy o mediach, w tym publikowanie zakazanych informacji. Materiały te zawierały informacje od niezarejestrowanej fundacji BYSOL – przekazało ministerstwo.

BYSOL to fundacja wspierająca ofiary reżimu Alaksandra Łukaszenki. Wobec założycieli organizacji toczą się sprawy karne dotyczące m.in. „finansowania ekstremizmu” oraz działań naruszających porządek publiczny.

Wiadomości od TUT.by można dalej czytać w serwisach społecznościowych Telegram, Facebook, VKontakte i Instagram.

Operację służb wymierzoną w niezależną redakcję skomentował już czołowy propagandysta państwowej telewizji Ryhor Azaronak.

– Litewskie wizy wam nie pomogą. Order Judasza na zawsze ozdobi waszą redakcję. Reklamodawcom powiem tylko, że współpraca z nimi to jak kupowanie biletu na Titanic.

Czołowy białoruski propagandzista z medalem „Za odwagę”

TUT.by to największy białoruski portal. Miesięcznie jest odwiedzany 82 miliony razy. Według danych Gemius przekłada się to na 3,3 mln użytkowników, czyli 63 proc. użytkowników internetu na Białorusi.

W styczniu sąd w Mińsku odebrał temu opiniotwórczemu portalowi status medium. Oznacza to, że jego dziennikarze nie mogą m.in. oficjalnie relacjonować protestów. Bez tego statusu działa jednak na Białorusi większość mediów niezależnych.

Portal Tut.by ostatecznie stracił status medium

Jutro na wolność powinna wyjść dziennikarka TUT.by Kaciaryna Barysiewicz. 19 listopada została zatrzymana, a 2 marca skazana na pół roku kolonii karnej za ujawnienie tajemnicy lekarskiej – potwierdziła, że w momencie przyjęcia do szpitala skatowany aktywista Raman Bandarenka był trzeźby. Władze, z Alaksandrem Łukaszenką włącznie, twierdziły, że zginął on w wyniku pijackiej burdy, a nie pobity przez milicję.

Wczoraj Kaciaryna została przewieziona do kolonii karnej pod Homlem, gdzie ma spędzić ostatnie dwa dni za kratami.

Skazaną dziennikarkę przeniesiono do kolonii karnej. Na dwa dni przed zwolnieniem

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości