„Nie wytrzymał sytuacji w kraju”. Rozmowa z żoną oficera skazanego za zdradę reżimu

Dzianis i Iryna Uradowie. Zdjęcie z archiwum rodzinnego

W ubiegłym tygodniu Sąd Najwyższy skazał na 18 lat kolonii karnej kapitana Sztabu Generalnego, który poinformował opozycję o planach użycia wojska podczas masowych demonstracji. W domu czekają na niego żona i synek.

Iryna Urad, żona skazanego Dzianisa Urada twierdzi, że jej mąż wciąż przetrzymywany jest w areszcie śledczym KGB. Po doręczeniu kopii wyroku sądowego, ma zostać “wysłany etapem” do kolonii karnej.

– Ostatni list od niego dostałam w sobotę [15 maja – przyp. belsat.eu], ale był napisany jeszcze w weekend przed procesem. Listy w ogóle bardzo rzadko dochodzą. Pisał, że koledzy z celi dostają je już następnego dnia, a jemu wydają paczki listów dwa razy na tydzień. I ja tak samo dostaję listy od niego, dwa razy w tygodniu po dwa-trzy listy – powiedziała Biełsatowi Iryna.

“On zwyczajnie nie wytrzymał”

29-letni oficer łączności specjalnej Sztabu Generalnego został skazany z artykułu 356.2 Kodeksu Karnego, czyli za zdradę stanu uczynioną przez wojskowego. Ukarano go za to, że 14 marca sfotografował tajny list ministra spraw wewnętrznych Iwana Kubrakowa do ministra obrony Wiktara Chrenina. Prokuratura zarzuciła mu, że wysłał dokument “polskiemu kanałowi w Telegramie”, jak nazwała opozycyjną organizację byłych mundurowych BYPOL.

List szefa MSW do ministra obrony. Zdjęcie: BYPOL

W piśmie minister Kubrakou, wbrew konstytucji, prosił o podporzadkowanie mu 3725 żołnierzy w celu ochrony obiektów podczas obchodzonego przez opozycję święta narodowego – Dnia Wolności 25 marca. Do Mińska miało trafić 1360 żołnierzy, w tym 100 komandosów. W razie wprowadzenia stanu nadzwyczajnego ich liczba miała wzrosnąć do 2680. Wsparcie wojska miało pozwolić siłom MSW skoncentrować się na tłumieniu manifestacji.

– Myślę, że on po prostu nie wytrzymał sytuacji w kraju. Do ostatniego momentu nie wiedziałam, że to zrobił i dowiedziałam się dopiero podczas zatrzymania – powiedziała Iryna Urad.

BYPOL: podczas wiosennych protestów władze Białorusi wykorzystają armię

Rekordowy wyrok

Kapitana Dzianisa Urada zatrzymano 16 marca, a skazano już 14 maja – w dwa miesiące od przecieku. Proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami, sędzia Alaksandr Łupinowicz skazał oficera na 18 lat kolonii karnej. Wyrok Sądu Najwyższego stał się pełnomocny w chwili ogłoszenia i nie ma od niego odwołania.

Kara jest surowsza, niż wszystkie wcześniejsze wyroki za szpiegostwo. Do tej pory rekord padł w 2015 roku, gdy funkcjonariusz KGB i jego żona zostali skazani na 15 lat za współpracę w obcym wywiadem. Inni oskarżeni dostawali krótsze wyroki, albo “szpiegowskie” sprawy zamykano bez wyroku.

– Myślę, że od początku było ustalone, jaki dostanie wyrok. Sądzę po przebiegu śledztwa, po tym, jak się spieszyli z jego zakończeniem i przekazaniem dokumentów prokuraturze. Po tym, że prokuratura przekazała sprawę do sądu w ciągu jednego dnia. Biorąc pod uwagę taki pośpiech, jasnym było, że nikt nie będzie wnikał w jego motywy i zastanawiał się, czy on to zrobił. Pisał do mnie nawet w liście, że jest rekordzistą pod względem szybkości przekazania sprawy do sądu. Takich przypadków nie było nigdy wcześniej – powiedziała nam żona skazanego żołnierza.

Już w kwietniu Dzianis Urad został uznany za więźnia politycznego. Według obrońców praw człowieka władze złamały obowiązki wynikające z art. 19 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych.

Synek bardzo tęskni za tatą

Mimo represji, żona oficera nie planuje wyjeżdżać z Białorusi.

– Zostaję w kraju, bo rozumiem, że on potrzebuje mojego wsparcia. Potrzebuje pomocy. Dlatego postanowiłam nigdzie nie wyjeżdżać – powiedziała Iryna.

Wraz z nią na powrót taty czeka ich czteroletni synek.

– Mówiłam mu, że tata pracuje i niedługo wróci. On bardzo tęskni za tatą, bo Dzianis poświęcał mu cały wolny czas. Są do siebie bardzo przywiązani. Dlatego dziecko bardzo przeżywa, że taty nie ma obok – powiedziała Iryna.

Można bezkarnie bić i strzelać? Łukaszenka rozwiązuje ręce funkcjonariuszom

ps,pj/belsat.eu

Wiadomości