Putin do Bidena: kto się przezywa, ten sam się tak nazywa

W ten sposób Władimir Putin odpowiedział na słowa amerykańskiego prezydenta, który w wywiadzie dla ABC News odpowiedział twierdząco na pytanie, czy uważa, iż prezydent Rosji jest „zabójcą”.

Rosyjski prezydent powiedział, że patrząc na innych, tak naprawdę widzimy siebie.

– Gdy oceniamy innych ludzi lub inne państwa, narody, zawsze patrzymy w lustro i widzimy siebie. Przekładamy na innych to, czym jesteśmy sami, czym żyjemy – podkreślił.

Władimir Putin przypomniał także, że gdy będąc dzieckiem bawił się z kolegami na podwórku, to mówili oni właśnie „Kto się przezywa, ten sam tak się nazywa”.

– I to nie przypadek, nie żart, a psychologiczny sens jest w tym bardzo głęboki. Zawsze widzimy w drugim człowieku swoje własne jakości i myślimy, że on jest taki, jak my – podkreślił.

Władimir Putin skrytykował także amerykańskie elity mówiąc, że kształtowały się one w trudnych warunkach i są związane z eksterminacją miejscowej ludności, czyli Indian. Następnie nadszedł etap niewolnictwa, a potem wykorzystania broni jądrowej w Hiroszimie.

Putin zabójcą? Po słowach Bidena Moskwa ściąga ambasadora z Waszyngtonu

Agencja RBK zauważa, że Władimir Putin używał już wielokrotnie wyrażenia „Kto się przezywa, ten sam tak się nazywa”, między innymi, w 2009 roku w stosunku do Alaksandra Łukaszenki w czasie kolejnego zaostrzenia stosunków Moskwy i Mińska.

Wcześniej rzecznik Władimira Putina Dmitrij Pieskow powiedział, że prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden nie chce poprawiać stosunków z Rosją i na takim założeniu władze w Moskwie będą się opierać.

Dmitrij Pieskow podkreślił, że wypowiedzi Joe Bidena są „bardzo złe”. Zaznaczył, że nie przypomina sobie, by analogiczne wypowiedzi ze strony przywódców USA zdarzały się wcześniej.

Joe Biden w nadanym wczoraj wywiadzie zapewnił też, że Putin zapłaci cenę za ingerencję w zeszłoroczne wybory w Stanach Zjednoczonych i próbę przechylenia ich wyniku na korzyść ubiegającego się wówczas o reelekcję Donalda Trumpa.

Amerykański politolog: Putin potrzebuje “zwycięskiej wojenki”, na przykład na Białorusi

MSZ Rosji tego samego dnia wieczorem wezwało na konsultacje do Moskwy rosyjskiego ambasadora w Waszyngtonie Anatolija Antonowa. Komunikat MSZ nie zawierał przy tym odniesień do wypowiedzi Bidena. Antonow, jak zapowiedziała ambasada Rosji, uda się do kraju w sobotę, 20 marca.

Rzeczniczka MSZ Maria Zacharowa zauważyła, że nie pamięta przypadku wezwania ambasadora w USA do kraju na konsultacje.

Komentatorzy w Moskwie oceniają ten krok rozmaicie. Były ambasador Rosji w Arabii Saudyjskiej Andriej Bakłanow powiedział portalowi RBK, że wezwanie ambasadora do jego kraju na konsultacje zdarza się dość rzadko i jest to „działanie demonstracyjne, którego celem jest pokazanie, że polityka danego państwa (…) nie odpowiada temu poziomowi relacji, do którego my dążymy”.

Z kolei wykładowca katedry dyplomacji w moskiewskiej uczelni MGIMO Aleksandr Panow uważa, że w wezwaniu Antonowa nie ma nic nadzwyczajnego. Celem jest zapewne wyjaśnienie sytuacji w Waszyngtonie – ocenił ekspert. Nie spodziewa się on także, by ambasador Rosji pozostał w kraju dłużej, co oznaczałoby obniżenie rangi relacji dyplomatycznych. MSZ Rosji nie podało, jak długo będą trwać konsultacje Antonowa w Moskwie.

Putin tkwi w okopach. Wywiad z Aleksandrem Baunowem

pp/belsat.eu wg PAP i RBK

Wiadomości