Wszczęto sprawę karną dotyczącą śmierci Ramana Bandarenki

W komunikacie Prokuratury Generalnej od razu wskazano, że nie ustalono, iż do śmierci przyczynili się funkcjonariusze organów ścigania. Z niezależnych śledztw i relacji świadków wynika, że co najmniej brali oni udział w tych wydarzeniach.

Raman Bandarenka był jednym z aktywistów działających na stołecznym placu Zmian – podwórku między blokami, gdzie koncentrował się opór przeciwko reżimowi Alaksandra Łukaszenki. W nocy z 11 na 12 listopada został tam ciężko pobity prawdopodobnie przez zwolenników władz i funkcjonariuszy organów ścigania, w wyniku czego zmarł.

Kto zabił Bandarenkę. Wyniki śledztwa byłych milicjantów

Sprawa została wszczęta przez Prokuraturę Generalną z artykułu dotyczącego umyślnego spowodowanie ciężkich uszkodzeń ciała, które spowodowały śmierć z powodu zaniedbania. Grozi za to od 5 do 15 lat pozbawienia wolności.

Komitet Śledczy ogłosił wcześniej, że Ramana Bandarenka był pijany, co powtarzali przedstawiciele władz, włącznie z Alaksandrem Łukaszenką. Opublikowana ekspertyza medyczna świadczy jednak o tym, że był on trzeźwy. Dziennikarka portalu Tut.by, która ją ujawniła Kaciaryna Barysiewicz, oraz lekarz, który ją jej przekazał Arciom Sarokin zostali aresztowani.

„Sam widziałeś, powaliłem go, ale był przytomny” – znajomi Łukaszenki opowiadają o zabójstwie Bandarenki

Niezależne śledztwo przeprowadzone przez byłych funkcjonariuszy organów ścigania zrzeszonych w organizacji BYPOL wskazuje, że udział w akcji, która doprowadziła do zgonu Ramana Bandarenki. Wśród nich byli rzeczniczka Alaksandra Łukaszenki Natalla Ejsmant oraz przewodniczący Federacji Hokeja Dzmitryj Baskaw.

Dziś rano na kary po 2 lata kolonii karnej zostały skazane 2 dziennikarki Biełsatu Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa, które relacjonowały protest 15 listopada w miejscu, gdzie został zabity Raman Bandarenka. Oskarżono je o organizację zamieszek.

Dwa lata kolonii karnej dla dziennikarek Biełsatu RELACJA

pp/belsat.eu wg tut.by, nawiny

Wiadomości