„Pogarda i nieuctwo”. Białoruskie MSZ ostro odpowiada zachodnim ambasadorom

Ambasady państw Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i USA wspólnie potępiły masowe rewizje w mieszkaniach pracowników niezależnych mediów, związkowców, obrońców praw człowieka i przeszukanie siedziby Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Dziś zachodnim dyplomatom odpowiedziało MSZ w Mińsku.

Rzecznik prasowy białoruskiego resortu dyplomacji nazwał wspólne pismo ambasadorów „niedorzecznym uczynkiem”. Według niego można to rozpatrywać jako wywieranie presji i próbę ingerowania w wewnętrzne sprawy Białorusi.

– Nie rozumiem, kogo nasi koledzy chcą oszukać i za kogo uznają Białorusinów. W każdym miejscu deklarują stanowisko, że niby popierają niepodległość naszego państwa, a w rzeczywistości takimi działaniami pokazują, że suwerenność Białorusi mają za nic.

Rzecznik prasowy MSZ Białorusi Anatol Hłaz. Zdjęcie: Facebook MSZ Białorusi

Dyplomata stwierdził, że rewizje odbyły się u dziennikarzy mediów finansowanych właśnie przez państwa Zachodu.

– Co więcej, obserwujemy nie tylko demonstrację pogardy autorów do suwerennych praw Białorusi, ale też nieuctwo w pojmowaniu prawa naszego kraju i próbę postawienia siebie ponad resortem ścigania i sądownictwa naszej republiki.

Rzecznik MSZ stwierdził, że zachodni dyplomaci “jak Prometeusz” weszli w kompetencje sędziów, prokuratorów i ekspertów.

– Dokładnie tą samą przewrotność widzimy w “dobroczynnych” sankcjach, które jakimś sposobem mają pomóc zwykłym Białorusinom. Jednak w rzeczywistości tysiące naszych i nie tylko naszych obywateli czują, że jest inaczej.

Łukaszenka i Putin chcą ostatecznie zniszczyć wolne media

 

Hłaz przypomniał, że zgodnie z Statutem ONZ dyplomaci mają obowiązek powstrzymywania się od ingerowania w sprawy wewnętrzne innych państw.

– Białoruś nie jest podległą im strefą, tylko suwerennym państwem, które ma pełnię władzy na swoim terytorium i instrumenty obrony swoich interesów narodowych, tym obrony swojego prawodawstwa w zgodzie ze swoimi zobowiązaniami międzynarodowymi.

Rzecznik białoruskie MSZ dodał, że działania ambasadorów wyglądają “dwulicowo na tle procesów odbywających się w szeregu państw UE, włącznie z tym, co wydarzyło się wczoraj w jednym z nich”.

– Dlatego w ramach swoich międzynarodowych zobowiązań Białoruś pozostawia autorom oświadczenia możliwość dalszego “koordynowania działań związanych z sytuacją praw człowieka” w swoich państwach – powiedział Anatol Hłaz, zapowiadając wystosowanie odpowiedniego pisma do Przedstawicielstwa UE na Białorusi.

Według MSW w tym tygodniu milicja weszła niemal 90 mieszkań i biur. Śledczy szukali dowodów na finansowanie białoruskich protestów z zagranicy za pośrednictwem wolnych mediów, związków zawodowych i organizacji broniących praw człowieka.

Przedmiot „podobny do pistoletu” i literatura LGBT. Czego szukało MSW podczas wczorajszych nalotów w Mińsku?

sk,pj/belsat.eu

Wiadomości