Rosja w ogniu krytyki za zniszczenie swojego satelity. Odłamki zagrażają Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

Przeprowadzony w weekend test rosyjskiej broni kosmicznej wywołał falę oficjalnych potępień ze strony USA, Francji i Niemiec. Rosyjska rakieta, niszcząc nieczynny sowiecki sputnik, miała doprowadzić do stworzenia chmury odłamków zagrażających życiu kosmonautów ISS.

Według zajmującego się śledzeniem satelitów eksperta Jonathana McDowella z Uniwersytetu Harvarda pierwsze informacje wskazują na to, że zniszczony został stary i nieczynny od dekad sowiecki satelita Kosmos-1408, a wywołana uderzeniem chmura odłamków zagroziła znajdującej się w pobliżu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Na to samo wskazała brytyjska firma Seradata gromadząca dane nt. satelitów.

– Choć nie ma formalnego potwierdzenia, że chmura odłamków została stworzona przez próbę ASAT (broni antysatelitarnej), orbity obu obiektów były stosunkowo blisko i mogło to stworzyć niebezpieczeństwo – napisano w komunikacie firmy.

Tymczasem we wtorek rosyjski resort obrony Rosji oświadczył, że do próby doszło 15 listopada i że zniszczony został satelita typu Celina-D wystrzelony w roku 1987.

 

W obawie przed przelatującą w pobliżu chmurą astronauci będący na pokładzie ISS musieli ewakuować się do kapsuł Crew Dragon i Sojuz, by w razie konieczności móc powrócić na Ziemię.

To kolejny taki przypadek w ciągu ostatnich kilku dni. W czwartek stacja była zmuszona do wykonania manewru i wejścia na wyższą orbitę, by uniknąć zderzenia z inną chmurą kosmicznych odpadów.

W poniedziałek USA oficjalnie potępiły próbę rosyjskiej rakiety antysatelitarnej.

– Federacja Rosyjska nieodpowiedzialnie przeprowadziła destrukcyjny test pocisku antysatelitarnego przeciwko swojemu satelicie. Próba wytworzyła dotąd ponad 1500 możliwych do śledzenia odłamków i setki tysięcy mniejszych orbitalnych odłamków, które teraz zagrażają interesom wszystkich państw – powiedział rzecznik Departamentu Stanu Ned Price podczas konferencji prasowej.

ISS. Zdj NASA

Waszyngtoński urzędnik nazwał twierdzenia Rosji o sprzeciwianiu się militaryzacji kosmosu „fałszem i hipokryzją”. Price przyznał, że ostatnie działania Moskwy, w połączeniu z niepokojącymi ruchami rosyjskich wojsk przy granicy z Ukrainą, skłaniają Waszyngton do refleksji na temat przyszłych relacji z Rosją i oceny szczytu Biden-Putin w Genewie latem tego roku.

We wtorek do USA w potępieniu Rosji dołączył szef NATO Jens Stoltenberg oraz rządy Niemiec i Francji.

– Przestrzeń kosmiczna jest dobrem wspólnym (…) Jej niszczyciele ponoszą poważną odpowiedzialność za generowanie odłamków, które ją zaśmiecają i stanowią zagrożenie dla naszych astronautów i satelitów” – napisała na Twitterze minister ds. sił zbrojnych Francji Florence Parly.

Resort spraw zagranicznych Niemiec w oświadczenie, w którym oznajmił, że Berlin jest „poważnie zaniepokojony” tą próbą, wezwał też wspólnotę międzynarodową do wypracowania zasad „odpowiedzialnego postępowania” w przestrzeni kosmicznej. Podjęcie takich wspólnych kroków przez państwa „jest pilne” i powinno „wzmocnić bezpieczeństwo i zaufanie” – oznajmiło ministerstwo.

We wtorek rano wiceszef komisji obrony rosyjskiej Dumy Państwowej Jurij Szwytkin zaprzeczył, że do próby broni doszło, a oświadczenia Departamentu Stanu USA nazwał „fantazjami” i zapewnił, że Rosja nie prowadzi militaryzacji kosmosu. Jednak po południu rosyjskie władze przyznały, że satelitę zestrzelono. Rosyjskie Ministerstwo Obrony oraz szef MSZ Siergiej Ławrow nazwali „obłudą” twierdzenia, że próba broni antysatelitarnej stwarzała zagrożenie dla kogokolwiek.

Niezależny ekspert ds. kosmicznych Wadim Łukaszewicz w rozmowie z roskojęzycznym portalem Biełsatu Vot-tak.tv podkreślił, że do dziś Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) boryka się z obecnością odłamków, które pozostały po zniszczeniu chińskiego satelity w latach 2000 i musi dokonywać manewrów unikowych. Jak przypomina, satelita został zniszczony na wysokości 800 km, a powoli opadające w stronę ziemi odłamki osiągnęły już orbitę ISS – 400 km. Tymczasem rosyjskie władze poinformowały, że sowiecki satelita został zniszczony na orbicie ok. 480 km., a więc znacznie bliżej orbity stacji. Jego zdaniem zagrożenie, jakie dla kosmonautów ISS generowało zniszczenie sowieckiego satelity, potwierdza fakt, że w kapsułach ratunkowych ukryli się także rosyjscy kosmonauci.

Wadim Łukaszewicz uważa, że znacznie bezpieczniej byłoby wybrać satelitę lecącego poniżej orbity ISS, jak zrobili to Amerykanie w 2008 r.

Zdaniem eksperta ten pokaz siły może być związany z zaostrzeniem się kryzysu migracyjnego na białorusko-polskiej granicy. Według niego ta akcja nie mogła się odbyć bez wiedzy i zgody Rosji, choć ta sugeruje, że to jedynie fanaberie Łukaszenki.

– Tak czy inaczej Rosja popiera to wszystko, w przeciwnym razie dlaczego latają tam nasze bombowce? Dlaczego prowadzimy jakieś ćwiczenia wojskowe w pobliżu granic Europy? Oznacza to, że Moskwa de facto wspiera Białoruś w tym konflikcie. A jest to właściwie wojna hybrydowa prowadzona przez Mińsk. A jeśli nazwać rzeczy po imieniu, to prowadzi ją Rosja rękami Białorusi – powiedział Łukaszewicz w wywiadzie dla Vot-Tak.tv.

Biden: sytuacja na granicy białorusko-polskiej źródłem “wielkiego zaniepokojenia”

jb belsat.eu wg PAP, Interfax

Wiadomości