Skutki sankcji w Rosji: podrabianie marek i wielka improwizacja

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Rosjan czeka wielka improwizacja: podrabiane marki, nielegalnie kopiowane filmy, kiepskiej jakości imitacje dotąd znanych produktów. Odcięcie Rosji od globalnego rynku już wpływa na życie Rosjan, a to dopiero początek.

Kino „Moskwa” we Władywostoku zamieściło w ostatnią sobotę w swoim repertuarze film pt. „Nietoperz” (ros. „Lietuczaja mysz”). Opatrzony plakatem z rysunkową podobizną znanej na całym świecie ikony zamaskowanego w czarny strój Batmana. Dziwnym zbiegiem okoliczności premiera „Nietoperza” trwa tyle samo, co najnowszy „Batman” z Robertem Pattisonem. Tyle, że „Batman”, który miał premiery na świecie w lutym i marcu, nie może być w Rosji pokazywany. Prawa do filmu ma Warner Bros. Podobnie, jak inne wielkie wytwórnie, z powodu sankcji wycofał z Rosji. Kino „Moskwa” zdjęło „Nietoperza” po tym jak dziwną premierę opisały media. Tłumaczyło się, że salę kinową w tym czasie wynajęła zewnętrzna firma i to ona pokazała piracką kopię „Batmana”.

Być może tak było. W całej Rosji odbywa się bowiem burza mózgów, jak tu obejść wynikające z sankcji niedogodności. Po ponad dwóch miesiącach zaczynają się one nawarstwiać. Powodują nie tylko zwykłe niedogodności życia codziennego. Bez „Batmana”, czy nawet bez „Nietoperza” można przecież żyć. Ale wyliczanie „bez” czego Rosjanie będą żyć zajęłoby kilka tekstów. W zglobalizowanym świecie kumulacja takich „bez” sprawia, że społeczeństwo staje się pariasem i cofa się o dekady wstecz. Szczególnie w państwie, które większość dóbr, technologii i bardziej zaawansowanych usług importuje, a własne technologie ma na poziomie wczesnych lat 90. w najlepszym wypadku.

Komi cola

W republice Komi miejscowy browar i producent napojów wpadł na genialny pomysł, jak zastąpić znikającą z rosyjskiego rynku Coca-colę. Będzie produkował Komi-colę. Rosjanie „kombinują” np. szukają możliwości jak zapłacić za aktualizacje komórek i komputerów, jak kupować gry na PlayStation. I wymyślili np. by płacić nie z zakazanych, rosyjskich kart i kont bankowych, ale z rachunków komórkowych, lub krążących na rynku specjalnych voucherów, które dla zachodnich sieci udają zagraniczne konta. No i zaczyna się piractwo filmów, programów i muzyki na dużą skalę, jak w latach 90.

Sankcje w działaniu: w rosyjskich fabrykach brakuje zachodnich części, a w sklepach… taśmy do paragonów

Znana sieć fastfoodów jeszcze w marcu zawiesiła w Rosji działalność. Wczoraj poinformowała, że całkowicie wychodzi z Rosji. Zamknięte jest 850 restauracji, a pracę straci 62 tys. pracowników, nie licząc tysięcy firm kooperujących, dostawców, agencji reklamowych. Zaraz po pierwszych informacjach o zamknięciu restauracji ustawiły się przed nimi długie kolejki po „ostatniego hamburgera”. Potem były zapewnienia, że będą rosyjskie fast-foody „Wujaszek Wania”. Teraz mer Moskwy Siergiej Sobianin mówi, że 250 moskiewskich restauracji będzie działało pod inną, rosyjską marką. Właściciele placówek, które są w tzw. franczyzie, również twierdzą, że będą pracować, niezależnie od decyzji firmy z USA. Są to zapowiedzi przejmowania majątku amerykańskiego koncernu. Tyle, że to nie jest takie proste. Globalne firmy, nawet sprzedające tak banalne produkty, jak kanapki z burgerem, to ogromne przedsięwzięcia logistyczne i organizacyjne. Działające dzięki precyzji i świetnej organizacji pracy. Czy Rosjanie sami, bez wsparcia doświadczonych menedżerów są w stanie zarządzać siecią kilkuset restauracji, sklepów, czy lokali usługowych?

Wracają Moskwicze i Łady

Pokazuje to inny przykład. Wczoraj jasne stało się, że Renault, największy inwestor w rosyjskim przemyśle motoryzacyjnym, odchodzi ostatecznie z Rosji. Francuski koncern długo łudził się, że zostanie. Najpierw wstrzymał produkcję, potem wysyłał sprzeczne sygnały. Ostatecznie Renault zostawił swoje aktywa w AwtoWaz, rosyjskim właścicielu zakładów w Togliatti i Moskwie. Udziały przejęło państwo rosyjskie, co oznacza faktyczną nacjonalizację. Te w Moskwie, które produkowały samochody pod marką Renault, przejmą władze stolicy. Wczoraj Siergiej Sobianin powiedział, że nadal będą w nich produkowane samochody, pod marką…Moskwicz. Samochody tej marki znane z czasów ZSRR, produkowane były jeszcze w niewielkich ilościach, jako już dość archaiczne pojazdy, jeszcze dwie dekady temu. Nie wiadomo, jak będzie wyglądał współczesny Moskwicz. W Togliatti nadal będą produkowane modele koncernu Renault (np. znana Dacia Duster, sprzedawana w Rosji do tej pory ze znaczkiem Renaulta), ale pod marką Łady.

Wielki powrót Moskwicza

Tyle, że z powodu braku niektórych części nowe, rosyjskie samochody będą bez powszechnych dziś nawet w najtańszych pojazdach systemów bezpieczeństwa ABS, ESP, poduszek powietrznych, napinaczy pasów. Mało tego, z powodu braku katalizatorów i montowania najprostszych, archaicznych silników, będą spełniały normę emisji Euro-0. Ta norma była obowiązkowa w Europie w latach 1988-1992. Nowe Łady, a pewnie i Moskwicze (jeśli powstaną) będą praktycznie pozbawione elektroniki, a luksusem będą w nich elektrycznie opuszczane szyby. Mogą jednak cieszyć się powodzeniem. Bo nie będą miały alternatywy. Większość zachodnich producentów samochodów wyszła z Rosji z montowni i fabryk, jak i ze sprzedaży. Drastycznie rosną ceny na rynku wtórnym. Wzrośnie również pewnie import przez Gruzję, Armenię, czy Kazachstan. W Rosji pozostali koreańscy i chińscy producenci, ale ich samochody znacząco podrożały nawet o 20 proc. w ostatnich dniach.

Improwizacja czyli nacjonalizacja

Czasy, kiedy wszystkiego brakowało pamięta starsze pokolenie Rosjan. Już dzisiejsi 40-, a nawet 50-latkowie, nie mówiąc o młodszych, dorastali w świecie konsumpcji ograniczanej jedynie zasobnością portfela. Teraz wracają czasy, kiedy dostępność dóbr będzie reglamentowana nie przez rynek i zarobki, ale sankcje i międzynarodową izolację Rosji. Przykład Renault, czy McDonald’s pokazuje, jaką drogą pójdzie Rosja. Będzie przejmowała aktywa tych firm, które opuszczają rosyjski rynek. Tak stało się przecież w przypadku pokaźnej floty boeingów i airbusów latających w rosyjskich liniach lotniczych. Nie dość, że są one zarejestrowane na Wyspach Dziewiczych, czy w Irlandii, to są w leasingu, a więc nie należą do Rosjan. Jednak po 24 lutym wszystkie pozostały w Rosji i nie wylatują za granicę nie tylko z powodu zakazu lotów, ale i w obawie, że będą przejęte przez komorników. Rosja je przejęła.

Rosyjskie koleje nie mogą spłacić swoich długów z powodu sankcji

Przez pewien czas rosyjska gospodarka będzie tak funkcjonować. Będzie starała się produkować na liniach produkcyjnych zagranicznych fabryk z części, które są w magazynach. Kiedy się skończą, zacznie się improwizacja. Zwykle nieudana i z żałosnymi skutkami w postaci produktów niskiej jakości i przypominających wyroby sprzed trzech dekad. Potem zaczną się problemy ze wsparciem technologicznym i serwisem maszyn przemysłowych. Ich serwis nie jest prostą sprawą. Kłopoty będzie miał przemysł wydobywczy – infrastruktura szybów wiertniczych ropy i gazu jest oparta o sprzęt kilku wyspecjalizowanych firm np. z Norwegii, czy USA. Z Rosji wycofał się ostatecznie w ostatnich dniach niemiecki koncern Siemens. Na sprzęcie tej firmy bazuje rosyjska energetyka, sieci przesyłowe i kolej. Kłopoty rosyjskiej gospodarki i społeczeństwa będą dużo większe, niż dymiące samochody bez ABS, czy podrabiana cola i ukradziony Batman.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Inne teksty autora w Dziale Opinie

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów