Ruszył proces Wiktara Babaryki

Budynek sądu, gdzie odbywa się proces. Zdj. belsat.eu

Niedoszły kandydat w wyborach prezydenckich na Białorusi jest oskarżony m.in. o łapówkarstwo i pranie brudnych pieniędzy w czasie, gdy kierował Biełgazprombankiem. Jego sprawę od razu rozpatruje Sąd Najwyższy, co oznacza, że oskarżony nie będzie miał prawa do apelacji. Proces rozpoczął się dziś o 9.00 czasu warszawskiego (11.00 mińskiego). O tej samej godzinie będzie kontynuowany jutro.

Rano przed sądem z samego rana ustawiła się długa kolejka chętnych do udziału w posiedzeniu. Większości osób odmówiono wpuszczenia do sali. Znaleźli się tam adwokaci i bliscy. Przed wejściem trzeba zostawić tablety i telefony. Na salę wpuszczono też wybranych dziennikarzy, głównie z państwowych mediów. Oficjalnie powodem jest sytuacja epidemiczna.

Białoruscy obrońcy praw człowieka zwrócili się do Rady Praw Człowieka ONZ z prośbą o pilną reakcję na zachowanie sądu. Ich zdaniem, naruszył on zasadę jawności procesu sądowego i dyskryminuje niezależne media.

Kolejka chętnych do obserwowania procesu. Zdj. belsat.eu

Przed sądem zgromadziło się około stu osób, które nie zostały wpuszczone. Na miejscu są też siły OMON-u i tajniacy.

Wiktar Babaryka po przywiezieniu do sądu został umieszczony w klatce. Takie zwyczaje panują w wielu krajach byłego Związku Radzieckiego.

Przed przerwą sąd zdążył odrzucić 3 wnioski obrony. Pierwszy dotyczył wyłączenia jednego z sędziów, Ihara Lubawickiego ponieważ jego żona jest współwłaścicielką biura, gdzie pracuje adwokat jednego z oskarżonych w sprawie Biełgazprombanku. Drugi wpuszczenia dziennikarzy na salę, a trzeci dotyczył zmiany środka zapobiegawczego na areszt domowy. Mimo że przed zatrzymaniem Babaryka nie ukrywał się, ma czystą biografię i gotowych za niego poręczyć jest ponad 30 osób (w tym noblistka Swiatłana Aleksijewicz), sąd nie przychylił się do wniosku.

Podobnie po przerwie sąd odrzucił dwa kolejne wnioski obrony, tym razem dotyczące aresztowania mienia córki i syna Wiktara Babaryki, Maryi i Eduarda oraz zgody na fotografowanie materiałów sprawy przez obronę. Sąd zapowiedział, że w najbliższym czasie rozpatrzy wniosek o przesłuchanie dwóch świadków Aleksieja Stepanowsa i Aleksandra Rostowsa, którzy są wymienieni w materiałach sprawy. Dotąd nie zostali oni przesłuchani, ani wezwani do sądu.

Zarzuty karne wobec Wiktara Babaryki dotyczą trzech artykułów kodeksu karnego. Chodzi o „legalizację środków zdobytych nielegalnym sposobem, dokonaną z wykorzystaniem stanowiska służbowego lub w wyjątkowo dużym rozmiarze”, „unikanie płacenia podatków, prowadzące do szkody w dużym rozmiarze” i „unikanie płacenia podatku w wyjątkowo dużym rozmiarze”. Kierownictwo Biełgazprombanku ma odpowiadać za wypranie co najmniej 640 mln dolarów za pośrednictwem m.in. banku z siedzibą na Łotwie.

Białoruś: Babaryka bez prawa do apelacji

Wiktar Babaryka przez 20 lat kierował Biełgazprombankiem, czyli bankiem będącym białoruską spółką-córką rosyjskiego Gazprombanku. Zrezygnował z tego stanowiska w maju, aby wystartować w wyborach. Był najpoważniejszym kontrkandydatem Alaksandra Łukaszenki w wyborach prezydenckich. Reżim zrobił wszystko, żeby uniemożliwić mu start.

Już na etapie zbiórki podpisów Wiktar Babaryka cieszył się bardzo dużym poparciem wyborców. Zebrał ponad 435 tys. podpisów, przy wymaganych do rejestracji kandydatury 100 tys. Zapowiadał demokratyzację Białorusi, między innymi, przywrócenie faktycznego trójpodziału władzy oraz ograniczenie prezydentury do dwóch kadencji. Chciał także liberalizacji gospodarki, która dotąd na Białorusi jest oparta na modelu radzieckim. Opowiadał się za niezależnością Białorusi przy jednoczesnej ścisłej współpracy z Rosją.

Wiktar Babaryka: chcę być prezydentem-menadżerem Białorusi WYWIAD

11 czerwca milicja skarbowa weszła do siedzib banku i związanych z nim firm. 18 czerwca do aresztu trafił też sam Babaryka. W sprawie zatrzymano łącznie 15 osób, które zostały uznane za więźniów politycznych przez obrońców praw człowieka.

20 czerwca sztab Wiktara Babryki przekazał do Centralnej Komisji Wyborczej cały pakiet dokumentów. 14 lipca kandydatura została odrzucona, a jego sztab poparł Swiatłanę Cichanouską. Na jego czele, po aresztowaniu Babaryki, stanęła flecistka i działaczka kulturalna Maryja Kalesnikawa, którą KGB aresztowało we wrześniu i próbowało wywieźć na Ukrainę. Kobieta zdecydowanie się temu przeciwstawiła i podarła swój paszport.

Główny oponent Łukaszenki z zarzutami: pranie pieniędzy, niepłacenie podatków, łapówka

Maryja Kalesnikawa odmówiła także udziału w październikowym spotkaniu aresztowanych opozycjonistów z Alaksandrem Łukaszenką w stołecznym areszcie KGB. Wziął w nim za to udział Wiktar Babaryka. Później powiedział, że nie miało ono nic wspólnego z dialogiem. Zaznaczył, że ten jest możliwy tylko pod kilkoma warunkami, pierwszym z nich jest zwolnienie uczestników sobotniego spotkania z aresztów. Oprócz tego, zdaniem byłego bankiera, każdy dialog przewiduje równy dostęp do informacji, co jest niemożliwe w przypadku osób pozbawionych wolności. Po trzecie, przy stole powinno być więcej przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego. Taki dialog dotąd na Białorusi nie miał miejsca.

Babaryka o spotkaniu z Łukaszenką: to nie dialog

pp/belsat.eu wg inf.wł

 

Wiadomości