Brześć: wiadomo, kto wysłał komandosów, którzy podczas protestów zastrzelili Szutawa

W mieście nad Bugiem trwa proces w sprawie Alaksandra Kardziukowa i Hienadzia Szutawa, który w sierpniu zginął postrzelony w głowę. Sędzia przesłuchał świadków – żołnierzy specnazu, poinformowało Radio Swaboda.

Stroną poszkodowaną w sprawie zabitego Hienadzia Szutawa i jego przyjaciela Alaksandra Kardziukowa są żołnierze sił specjalnych, kapitan Raman Hauryłau i chorąży Arsenij Halicyn z jednostki nr. 89417. Według materiałów sprawy to właśnie Hauryłau śmiertelnie postrzelił mężczyznę w tył głowy.

Poszkodowani kpt. Raman Hauryłau i chor. Arsenij Halicyn. Zdjęcie: belsat.eu

Jednym ze świadków w sprawie jest zastępca ich dowódcy, major Łabkowicz. W sądzie oświadczył, że rozkaz wykorzystania uzbrojonych żołnierzy do tłumienia sierpionowych protestów wydał dowodzący Siłami Operacji Specjalnych generał-major Wadzim Dzienisienka. Oficer dodał, że 11 sierpnia na ulicach Brześcia było 20 specnazowców z bronią palną.

Dowóca białoruskiego specnazu generał-major Wadzim Dzienisienka. Zdjęcie: mnsvu.org

Dowodzący białoruskim specnazem generał-major Dzienisienka nie stawił się na rozprawie, gdyż przebywa na zwolnieniu lekarskim. W związku z tym w sądzie odczytano jego wcześniejsze zeznania.

– Muszę wyjaśnić, że moim bezpośrednim zwierzchnikiem jest minister obrony Republiki Białoruś, którego rozkazy muszę obowiązkowo wykonywać. Rzeczywiście potwierdzam, że tego dnia wydałem rozkaz zastępcy dowódcy oddziału Łobowiczowi, by razem z żołnierzami jednostki oddał się pod komendę dowódcy OMONu obwodu brzeskiego w celu zapewnienia porządku publicznego. Taka decyzja została podjęta w związku z “zaostrzeniem sytuacji”. Decyzja o wydaniu broni była uzasadniona tym, że nie można było przewidzieć rozwoju wypadków – zeznawał generał.

O możliwej konieczności użycia broni palnej przeciwko cywilom minister obrony Wiktar Chrenin mówił podczas spotkania z korpusem oficerskim 19 sierpnia. Tak wynika z nagrania jego przemówienia, które jeden z oficerów przekazał gazecie Nasza Niwa.

“Oskarżą mnie o ludobójstwo”. Minister obrony Białorusi szykuje oficerów na wojnę domową

Inni świadkowie zeznawali, że nie widzieli sceny konfliktu pomiędzy komandosami a Kardziukowem i Szutawem. Mieszkaniec Brześcia Uładzimir Lesik opowiedział w sądzie, że nie widział, by ktoś zadawał ciosy i by doszło do bójki. Ale słyszał strzały i wulgaryzmy wykrzykiwane przez uzbrojonych ludzi.

Prokurator i poszkodowani żołnierze wnioskują, by proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami. Sędzia częściowo przychyliła się do ich prośby – zamknięta będzie część procesu, w której omawiany będzie “tajny tom materiałów”.

43-letni Hienadź Szutau to piąta ofiara śmiertelna protestów po sfałszowaniu wyborów na Białorusi. Wraz z przyjacielem Alaksandrem Kardziukowem miał wracać do domu, gdy pomiędzy nimi a nieumundurowanymi uzbrojonymi ludźmi doszło do utarczki słownej. Został postrzelony w tył głowy i 19 sierpnia zmarł w szpitalu wojskowym w Mińsku.

Według prokuratury to Szutau i Kardziukow zaatakowali komandosów, którzy musieli się bronić. Według rodziny zabitego, mężczyzna był człowiekiem spokojnym, apolitycznym i nie brał udziału w protestach.

Podczas zdarzenia na miejscu byli liczni świadkowie. Dziennikarzowi Biełsatu opisała je mieszkanka sąsiedniego bloku.

Jak zginął brzeski demonstrant Hienadź Szutau?

 

sk,pj/belsat.eu

Wiadomości