16-latka wezwana na milicję. Bo napisała piosenkę o protestach?

Lizawieta Wiszniak ze wsi Aharodniki pod Słuckiem jako jedyna w rodzinie dostała oficjalne wezwanie na komisariat, chociaż na demonstracje chodziła razem z rodzicami.

„W razie niestawienia się we wskazanym czasie bez uzasadnionej przyczyny, zostanie Pani dostawiona przymusowo”.

Ojciec dziewczynki Ihar Wiszniak nie ukrywa, że jego rodzina jeździła do Mińska, aby uczestniczyć w pokojowych akcjach protestu. Do tej pory jednak milicja nie miała do nikogo pretensji. Dopóki ze stolicy nie przyszło pismo w sprawie Lizawiety…

– Dostaliśmy pismo z wydziału spraw wewnętrznych dzielnicy Centralny Rajon, żeby moja 16-letnia córka stawiła się w charakterze osoby, przeciwko której toczy się postępowanie z artykułu kodeksu wykroczeń.

Jak mówi ojciec, na niedzielne demonstracje chodzili wszyscy razem i to nie sami, ale w dużej grupie.

– Szliśmy zawsze w środku wielotysięcznej kolumny i nie było żadnych incydentów. Może to wezwanie jest związane z piosenką, którą córka zamieściła w YouTube? – zastanawia się tata Lizy.

Piosenkę „Razam pieramożam” (Razem zwyciężymy) dziewczynka napisała jeszcze dwa miesiące temu, wkrótce po krwawych pacyfikacjach wystąpień 9-12 sierpnia.

– Córka jest bardzo wrażliwa, przez dwa dni płakała po tych wydarzeniach. Nie mogliśmy jej uspokoić. A ponieważ jesteśmy rodziną muzyków, to napisała piosenkę i chociaż się baliśmy, to ją opublikowała. Najpierw było cicho, a teraz proszę – wzywają. Możliwe, że tak się spodobała, że chcą nagrodzić – ironizuje Ihar Wiszniak.

MSW przeciwko dzieciom. 240 postępowań za udział w protestach

To tylko „przypuszczenia”, bo szczegóły postępowania nie są znane. Dziewczynkę wezwano na milicję 11 października, ale wtedy rodzina z powodu koronawirusa była na kwarantannie. A kiedy potem zadzwonili na komisariat, okazało się, że na zwolnieniu lekarskim jest milicjant prowadzący sprawę.

Lizawieta Wiszniak. Zdjęcie udostępnione redakcji.

– Chociaż mam 16 lat, to mieszkam w tym kraju i nie uważam, że nie powinno mnie to dotyczyć – mówi w rozmowie z belsat.eu sama Lizawieta. – Nie mogłam pozostać obojętna wobec tych wydarzeń, jestem przekonana, że sprawiedliwość musi być na pierwszym planie. Dlatego napisałam piosenkę i jestem dumna z tego, co robię.

Teraz obawia się tylko, że może mieć kłopot z dostaniem się na studia, ale i tak jest przekonana, że „wszystko robi słusznie”.

Lizawieta Wiszniak. Zdjęcie udostępnione redakcji.

– Bardzo mi szkoda naszego narodu: tyle nas uciskano, tyle zabijano, tylu ludzi oddało swoje życie, abyśmy po prostu mogli rozmawiać w ojczystym języku – mówi. – I teraz dzieją się takie straszne rzeczy, bo jeden człowiek wczepił się we władzę…

Po wydarzeniach z sierpnia sama Lizawieta podjęła świadomą decyzję: posługuje się tylko białoruskim – w tym także w kontaktach z przyjaciółmi i kolegami ze szkoły.

– Postanowiłam, że będę rozmawiać w języku ojczystym. Szczerze mówiąc, niektórych moja decyzja zainspirowała i też przeszli na białoruski. Podoba im się i uważają, że to fajne. Chociaż są też tacy, którzy z tego się śmieją. Ale staram się na to nie zwracać uwagi – zapewnia.

Szesnastolatek w śpiączce po “spotkaniu” z milicją

ii, cez/belsat.eu

Wiadomości