Łukaszenka reaktywował na granicy „oddziały zaporowe” Stalina

Reżim Łukaszenki przywrócił nie tylko pojęcie, ale też stalinowską praktykę używania “oddziałów zaporowych”. Dziś pchają one do szturmu na zachód nie Armię Czerwoną, a cywilów z Bliskiego Wschodu.

Zgromadzeni na polsko-białoruskiej granicy migranci rozpoczęli dziś szturm przejścia granicznego Kuźnica-Bruzgi. Polskie służby informują, że przeciwko nim wykorzystywane są nie tylko kamienie, ale także granaty hukowe i dymne dostarczone przez białoruskie służby.

Choć na nagraniu z policyjnego śmigłowca widać, że przejście graniczne szturmuje jedynie niewielka część z kilkuset stłoczonych tam osób, pozostali nie mogą się wycofać – za nimi stoją dwa szeregi białoruskich funkcjonariuszy.

Na mundurowych zmuszających migrantów do mimowolnego szturmu granicy zwrócił wczoraj uwagę białoruski bloger Anton Motolka. Nazwał on sfotografowany ze śmigłowca szpaler “zagradotriadem” – “oddziałem zaporowym”.

W 1942 roku formacje takie powstały w Armii Czerwonej z polecenia Józefa Stalina. W rozkazie nr 227, w którym padły słynne słowa “Ani kroku wstecz!” polecił on:

– Sformować w ramach [każdej] armii 3–5 dobrze uzbrojonych oddziałów zaporowych (po 200 ludzi w każdym), rozmieścić je na bezpośrednich tyłach chwiejnych dywizji i zobowiązać je [oddziały zaporowe], aby w przypadku paniki i bezładnego odwrotu jednostek [takich] dywizji rozstrzeliwać na miejscu panikarzy i tchórzy, i tym pomóc szczerym żołnierzom wypełnić swój obowiązek wobec Ojczyzny.

„Ani kroku wstecz!” Sowiecki znaczek pocztowy z czasów II wojny światowej. Źródło: Wikipedia

Reżim Alaksandra Łukaszenki nawiązał teraz do tej bezwzględnej stalinowskiej praktyki. Tylko zamiast żołnierzy w kierunku polskiej granicy pchani są cywile, obywatele państw trzecich zwabieni na Białoruś wizją łatwej drogi do Unii Europejskiej.

Szturm przejścia granicznego w Kuźnicy. Białoruskie służby nie reagują

pj/belsat.eu

Wiadomości