„Cieszymy się, gdy słyszymy wybuchy”. Mieszkanka Chersonia o trzech miesiącach życia pod okupacją

Od czasu zajęcia Chersonia przez wojska rosyjskie na początku marca, setki tysięcy mieszkańców są zakładnikami w mieście. Wyjazd na terytoria znajdujące się pod kontrolą Ukrainy jest praktycznie niemożliwy. Początkowo mieszkańcy Chersonia protestowali przeciwko okupacji. Jednak najbardziej aktywnych protestujących porywano, by stłumić masowy opór. Później Rosjanie odcięli ukraińskie sieci komórkowe i internet, pozbawiając wielu ludzi kontaktu z bliskimi spoza regionu. Korespondentce rosyjskojęzycznego portalu Biełsatu Vot Tak Julii Kołtak udało się porozmawiać z jedną z mieszkanek Chersonia i dowiedzieć się, jak się dziś żyje w mieście.

Ludzie z ukraińskimi flagami idą w kierunku ciężarówek rosyjskiego wojska podczas wiecu przeciwko rosyjskiej okupacji w Chersoniu. 20 marca 2022 roku. Zdj. Olexandr Chornyi / AP / Associated Press / East News

Nasza bohaterka Kateryna pozostała w Chersoniu mimo wojny. Zgodziła się zrobić dla nas to, czego bez zgody władz okupacyjnych nie może obecnie zrobić żaden dziennikarz. Każde działanie, zwłaszcza z kamerą w ręku, wiąże się z niebezpieczeństwem, dlatego dziewczyna potajemnie uwieczniała to, co działo się na ulicach miasta. Aby nawiązać kontakt z naszą korespondentką, Kateryna musiała stać godzinami w upale w pobliżu nadajnika Wi-Fi. Nagranie wywiadu trwało kilka dni.

– Czy w mieście jest zasięg?

– W mieście jest kilka miejsc z działającym Wi-Fi. Najprawdopodobniej są to miejsca, gdzie działa Starlink, lub dostawcy działający za pośrednictwem Rosji lub przez satelity. W takich miejscach ciągle jest tłoczno. Mieszkańcy Chersonia próbują znaleźć jakieś informacje o tym, co się dzieje, i poinformować swoich bliskich, że nic im nie jest. Istnieje możliwość zakupu karty SIM u Rosjan po okazaniu paszportu. Ci, którzy je kupili, skarżą się, że połączenie jest bardzo drogie, a internet prawie nie działa. Słyszałam, że do posiadaczy tych kart dzwonią rosyjskie numery telefonów z pytaniami o życie w Chersoniu.

Jeden z hotspotów Wi-Fi w Chersoniu. 13 czerwca 2022 roku. Zdjęcie udostępnione przez bohaterkę materiału

– Czy brak połączenia wpływa na pracę służb ratowniczych?

– Wiem już o sześciu wypadkach śmiertelnych spowodowanych przez okupantów – nie udało się uratować ludzi, ponieważ karetka nie przyjechała na czas z powodu problemów z łącznością. Ten problem dotknął też mnie: sąsiedni dom, z którego właściciele wyjechali na początku wojny, został w nocy obrabowany i podpalony w trzech miejscach. Nie udało nam się wezwać straży pożarnej. Na szczęście inni sąsiedzi mieli samochód i w środku godziny policyjnej pojechali po strażaków. Dom spłonął w środku doszczętnie, ale przynajmniej ogień nie rozprzestrzenił się na sąsiednie dachy.

W okupowanych miastach proukraińskie mityngi

– Bankomaty nie działają. Skąd ludzie biorą pieniądze i produkty pierwszej potrzeby?

– Wiele osób straciło pracę. W mieście brakuje artykułów pierwszej potrzeby: żywności i leków. A nawet jeśli mieszkańcom uda się znaleźć żywność, kolejnym wyzwaniem jest znalezienie pieniędzy. Gotówka skończyła się bardzo szybko i nie można jej przywieźć do miasta. Przed bankami ustawiają się ogromne kolejki. Są osoby, które oferują wydanie gotówki za prowizję. Mimo godziny policyjnej ludzie stoją od czwartej rano, aby wypłacić choć trochę gotówki. Nie zawsze im się to udaje.

Kolejka po gotówkę w Chersoniu. 13 czerwca 2022 roku. Zdjęcie udostępnione przez bohaterkę materiału

Gdy nie ma zasięgu, terminale nie działają, co oznacza, że nie można płacić kartą w sklepach. Ceny wzrosły co najmniej dwukrotnie. Apteki są zamknięte. Pośrednicy sprowadzają leki z Krymu i sprzedają je bezpośrednio na rynku, w słońcu, bez zachowania norm przechowywania i po dwu lub trzykrotnie wyższej cenie.

Zamknięta apteka w Chersoniu. 13 czerwca 2022 roku. Zdjęcie udostępnione przez bohaterkę materiału

Wiele razy słyszeliśmy, że z Dniepru i Mikołajowa jadą ciężarówki z pomocą humanitarną, ale są zawracane na rosyjskich posterunkach. Kiedy nie było jeszcze żadnych dostaw z Krymu i nie pozwolono nam przyjąć pomocy ukraińskiej, ludzie tu po prostu umierali. Nie było leków dla chorych na serce, insuliny dla diabetyków i setek innych lekarstw. Pomagali nam wolontariusze z Mikołajowa. Kupowali to, co było potrzebne i, mimo niebezpieczeństwa, drogami lub ścieżkami w nocy, przywozili lekarstwa tutaj i ratowali ludzi.

Okupanci przymusowo przyznają obywatelstwo rosyjskie noworodkom w obwodzie chersońskim

– Gdzie miejscowi zaopatrywali się w artykuły spożywcze, zanim pojawiły się dostawy z Rosji?

– Właściciele niektórych sklepów rozdawali produkty bezpłatnie, czasem przekazywali je szpitalom. Widziałam ludzi, którzy brali wędki i łowili ryby nad rzeką, a następnie rozdawali to, co złowili, potrzebującym. Czasem rolnikom z okolic udawało się dostać do miasta i przywozili warzywa i mięso. Ludzie pomagali sobie nawzajem i troszczyli się o siebie, zachęcając innych do tego samego. To było straszne, ale też bardzo inspirujące, gdy zobaczyliśmy, jak miasto zjednoczyło się w tak trudnej sytuacji.

Puste półki sklepowe w Chersoniu. 13 czerwca 2022 roku. Zdjęcie udostępnione przez bohaterkę materiału

– Czym zajmują się okupacyjne władze?

– W zasadzie niczym. Nagrywają filmiki propagandowe dla Rosji, tylko nie mogą się zdecydować, czy będzie referendum, czy nie. Najpierw Kirył Stremousow [chersoński kolaborant, szef okupacyjnych władz miasta – Belsat.eu] powiedział, że będzie. Tydzień później ogłosił, że od razu przyłączymy się do Rosji. Dwa tygodnie później znów mówił o referendum. Ostatnio powiedział, że wszystko zależy od Moskwy. Jedna wielka paplanina. A nam te jego oświadczenia są już właściwie obojętne. Nie prosiliśmy o to referendum i bardzo jasno wyraziliśmy nasze stanowisko, idąc za przykładem ukraińskich pograniczników z Wyspy Węży.

– Często we wpisach o Chersoniu w sieciach społecznościowych pojawia się określenie „cichy terror”, czyli porywanie ludzi. Czy wiadomo, na jaką skalę to się dzieje?

– W pierwszych dniach Rosjanie poszukiwali byłych uczestników ATO [operacji antyterrorystycznej w Donbasie, trwającej od 2014 do 2018 roku – Belsat.eu], wojskowych, funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i ich rodzin. Teraz zajęli się aktywistami i patriotami. Ludzie zaczęli znikać. Dwóch moich znajomych zaginęło. Jeden z nich, chłopak, z którym studiowałam, był aktywistą, został lokalnym deputowanym i starał się rozwijać programy poświęcone młodzieży i studentom. Drugi był dziekanem na mojej uczelni. Z tego, co wiem, nie zajmował się polityką, tylko bardzo aktywnie pracował ze studentami, organizował wiele ciekawych wydarzeń, zagorzale walczył o ekologię.

„Kurs denazyfikacji”. Ukraińcy zmuszani do przepraszania na terytoriach okupowanych

Okupanci odbierają samochody mieszkańcom, malują literę „Z” i jeżdżą po mieście uzbrojeni. 13 czerwca 2022 roku. Zdjęcie udostępnione przez bohaterkę materiału

Na dzień dzisiejszy, sądząc po liczbie zgłoszeń poszukiwawczych w sieciach społecznościowych i na kanałach w Telegramie, w Chersoniu zaginęły setki osób. Mówi się, że w pustych budynkach administracyjnych okupanci urządzili sale tortur. Nikt nie wie, co się tam dzieje, ale ciągle słychać stamtąd krzyki.

– Czy możliwe jest opuszczenie Chersonia?

– Za wyjazd autobusem z Chersonia trzeba zapłacić od 6 do 10 tys. hrywien [900-1500 zł – Belsat.eu] od osoby – takie ceny podają lokalni przewoźnicy. Nie ma jednak gwarancji, że uda się wjechać na terytorium kontrolowane przez Ukrainę.

Ukraińskie wojska podeszły pod Chersoń

– Na ulicach jest dużo ludzi?

– Tłoczno jest tylko w pobliżu targów. Leków nie sprzedaje się w aptekach, lecz w samochodach, podobnie jest z innymi produktami. Po godzinie trzeciej po południu ulice Chersonia są wyludnione.

Spontaniczny targ w Chersoniu. 13 czerwca 2022 roku. Zdjęcie udostępnione przez bohaterkę materiału

Wraz z przybyciem Rosjan wprowadzono tzw. strefę dwuwalutową – w obrocie jest hrywna i rubel. Sprzedawcy są zobowiązani do podawania cen zarówno w hrywnach, jak i w rublach. W przeciwnym razie ich sklep może zostać im odebrany lub pewnego pięknego ranka „przypadkowo” spłonie.

– Jakie nastroje panują wśród mieszkańców?

– Są pojedyncze osoby, przeważnie ludzie starsi, którzy popierają Rosjan, inni pogodzili się z sytuacją. Ale większość mieszkańców Chersonia nienawidzi okupantów. Prawie wszyscy czekają na ukraińskich żołnierzy i wyzwolenie z rąk Rosjan. W mieście rozwieszane są ulotki z groźbami w kierunku okupantów, a także wstążki z ukraińskimi symbolami, ogólnie rzecz biorąc, wiele rzeczy, które milcząco wskazują na brak akceptacji dla tego, co się dzieje. Obecnie nie możemy krzyczeć z całych sił z powodu represji, uprowadzeń i tortur. Ale powiem tak: Chersoń jest chyba jedynym miastem, które cieszy się, gdy słyszy w pobliżu wybuchy. W końcu oznacza to, że nasi chłopcy idą zająć się raszystami.

Mieszkańcy demonstrują swój sprzeciw wobec okupacji. Na plakietce widnieje napis „Chersoń to Ukraina”. 13 czerwca 2022 roku. Zdjęcie udostępnione przez bohaterkę materiału

Oczywiście ciężko jest patrzeć na to, jak Rosjanie wystrzeliwują z naszego miasta rakiety w kierunku sąsiedniego Mikołajowa i innych miejscowości. Dzieje się to dosłownie każdej nocy. Brak możliwości zrobienia czegokolwiek doprowadza do obłędu. Nie możemy praktycznie nic zrobić, bo jesteśmy zakładnikami we własnym mieście. To tak, jakbyśmy byli w więzieniu. Mogą robić z nami, co chcą, bo oni mają broń, a my nie. Pozostał nam tylko nasz ukraiński duch. Ale myślę, że to bardzo wiele.

„Rządzi ten, kto ma automat”. Jak ukraiński Chersoń już trzeci miesiąc żyje pod rosyjską okupacją

Julia Kołtak/ Vot-Tak.tv, ksz/ belsat.eu

Wiadomości