Nowaja Gazieta: zbiegły czeczeński specnazowiec opowiedział o egzekucjach zatrzymywanych

32-letni Sulejman Gezmachmajew, w przeszłości sierżant policyjnego spencazu Republiki Czeczenii, był świadkiem tortur i likwidacji oskarżonych terroryzm. Opowiedział też gazecie o losie jednego ze swoich kolegów, który chciał ujawnić prawdę. Obwiniono go o praktyki homoseksualne i zabito.

Gezmachmajew potwierdził ustalenia śledztwa dziennikarskiego Nowej Gaziety z 2017 r. Redakcja zdobyła nazwiska 27 osób, które zginęły w tajemniczych okolicznościach w Czeczenii. Mężczyźni zostali zatrzymani w styczniu 2017 r. ramach operacji przeciwko zamieszanym w przygotowania do ataku na bazę 42. Gwardyjskiej Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych Gwardii MO FR, zlokalizowanej na obrzeżach czeczeńskiego miasta Szali. Gezmachmajew był jednym uczestników politycznej operacji.

W Czeczenii tylko jednej nocy potajemnie rozstrzelano minimum 27 osób: raport Nowej Gaziety

Podejrzani byli przewożeni do bazy Pułku Służby Patrolowej Policji im. Achmata Kadyrowa, gdzie ich przetrzymywano i torturowano w celu wydobycia obciążających zeznań. Sama procedura przetrzymywania zatrzymanych była nielegalna, gdyż funkcjonariusze pułku nie mieli prawa ani przetrzymywać, ani prowadzić śledztw. Na terenie bazy mieściło się więc jedno z nielegalnych więzień, w których w Czeczenii przetrzymywani są ludzie, którzy w jakikolwiek narazili się władzy lub stali się po prostu przypadkowymi kozłami ofiarnymi.

Sulejman Gezmachmajew. Zdj. Nowaja Gazieta

Były policjant opisał, że większość z nich została umieszczona w piwnicy sali gimnastycznej bazy. W przesłuchaniach brali udział funkcjonariusze pułku, rejonowych komend policji i policyjnego specnazu SOBR „Terek”, którzy bili zatrzymanych gumowymi wężami i pałkami, torturowali prądem i spuszczali do beczki z wodą głową do dołu. Tortury kończyły się, gdy zatrzymany przyznał się do winy lub gdy umierał. Wśród zatrzymanych wytypowano 13 „emirów”, rzekomych dowódców oddziałów terrorystycznych.

Zamach na czeczeńskiego blogera miał miejsce nie w Polsce, a w Szwecji

Pod koniec stycznia 2017 r. 12 z nich zaprowadzono do piwnicy jednego z koszar i tam zabito. Dwóch osobiście zastrzelił przewodniczący władz rejonu szalinskiego o nazwisku Ibragimow. Jednak gdy zwrócono mu uwagę, że taki sposób egzekucji pozostawia niezmywalne plamy krwi w pomieszczeniu, pozostałych dziesięciu uduszono przy pomocy alpinistycznej liny.

Gezmachmajew twierdzi, że widział dwa trupy zabitych, jednak wymówił się od przebywania w piwnicy, gdy zdał sobie sprawę, że może być zmuszony do udziału w dalszych egzekucjach. Na miejscu pozostał jego przyjaciel z oddziału Sulejman Saralijew, który uczestniczył osobiście w jednej z egzekucji.

Saralijew potem miał przejść załamanie i zaczął brać narkotyki. Postanowił też opowiedzieć o egzekucjach swojemu znajomemu pracującemu w organach śledczych Federacji Rosyjskiej. Informacja to tym trafiła do jego przełożonych i jak twierdzi rozmówca Nowej Gaziety, Saralijew został oskarżony o utrzymywanie stosunków homoseksualnych na podstawie zeznań wymuszonych od mężczyzny zatrzymanego za narkotyki. Do bazy policji wezwano kuzyna policjanta któremu zakomunikowano, że albo zabije Saralijewa, albo zrobi to za niego policja. Mężczyzna został potem po cichu pochowany.

Czeczeńskie władze i duchowni grożą rosyjskiej gazecie zemstą za artykuł o prześladowaniach homoseksualistów

To wydarzenie sprawiło, że Gezmachmajew zabrał rodzinę i wyjechał z Czeczenii. Usiłował uzyskać status uchodźcy w Niemczech, ale z biurokratycznych przyczyn cofnięto go do Polski. Wrócił do Rosji, gdzie ukrywał się przez 1,5 roku z rodziną.

Według zbiegłego policjanta egzekucjami mógł dowodzić osobiście Abuzaid Wismuradow, dowódca SOBR „Terek” i prezes klubu sportowego Achmat, używający pseudonimu „Patriot”. Ten bliski szefowi Czeczenii Ramzanowi Kadyrowowi człowiek, zaczął się niespodziewanie pojawiać codziennie w bazie milicji w okresie trzech tygodni, gdy trwały zatrzymania i egzekucje. Według Gezmachmajewa to świadczy, że działo się to za wiedzą Kadyrowa.

Rosyjskie władze wszczęły śledztwo nt. zniknięcia osób wskazanych przez Nową Gazietę, jednak było ono sabotowane przez czeczeńskie w władze. W pomieszczenia bazy, w której przetrzymywano więźniów przeprowadzono np. kompleksowy remont, by zdaniem gazety ukryć ślady.

jb/ belsat.eu

Wiadomości