Dziś druga rozprawa dziennikarek Biełsatu. Grozi im do 3 lat więzienia

Daria Czulcowa i Kaciaryna Andrejewa zostały potraktowane jak groźne przestępczynie i zamknięto je w klatce. Zdj. Belsat.eu

Dziennikarki Biełsat TV Kaciaryna Andrejewa (Bachwaława) i Daria Czulcowa ponownie przed sądem w Mińsku. Jednocześnie od rana na Białorusi trwa skoordynowana akcja zatrzymań i przeszukań wymierzona w dziennikarzy i obrońców praw człowieka.

W ubiegły wtorek, po przesłuchaniu części świadków, sąd odroczył rozprawę o tydzień. Kolejna rozprawa zacznie się dziś o godz. 14:30 (12.30 czasu warszawskiego) w sądzie dzielnicy Frunzenski Rajon.

Adwokat dziennikarek Siarhiej Zikracki podczas pierwszej rozprawy 9 lutego br. Zdj. Belsat.eu

Podczas pierwszej rozprawy prokurator Alina Kasjanczyk zarzuciła dziennikarkom, że „z egoistycznych” pobudek zorganizowały akcję „rażąco naruszające porządek społeczny”. Według niej, prowadząc relację na żywo przez internet, dziennikarki wzywały widzów do przyjechania na miejsce protestu i „pozytywnie oceniały” działania protestujących. Ponadto stwierdziła, że ich działania spowodowały przerwy w kursowaniu kilkunastu linii autobusowych, tramwajowych i trolejbusowych, co miało narazić miejskie przedsiębiorstwo Minsktrans na straty wynoszące w przeliczeniu 16,5 tys. zł.

„Z miłości do Białorusi”. Daria Czulcowa świadomie wybrała dziennikarską karierę

Według prokurator Andrejewa i Czulcowa miały dodatkowo brać udział w samej demonstracji „klaszcząc w dłonie” i „wykrzykując hasła”. Według art. 342 pkt. 1. oskarżonym grozi wyrok do 3 lat więzienia. Dziennikarki, które od 15 listopada oczekują na wyrok w areszcie, zostały uznane przez białoruskich obrońców praw człowieka za więźniów politycznych.

Podczas pierwszej rozprawy na salę nie wpuszczono wszystkich chętnych do obserwowania procesu. Budynek sądu patrolowali również funkcjonariusze OMONu. Belsat.eu

Podczas pierwszego posiedzenia przesłuchano łącznie siedmiu świadków. W wśród nich był przedstawiciel stołecznego przedsiębiorstwa transportowego Minsktrans, który nie umiał przekonująco wyjaśnić, w jaki sposób dziennikarki doprowadziły do paraliżu komunikacyjnego w części miasta i naraziły przedsiębiorstwo na wysokie straty finansowe. Sąd wezwał również właścicieli mieszkania, w którym zatrzymano dziennikarki podczas prowadzenia relacji, jak również inne osoby przebywające wówczas w tym samym miejscu. Żadna z nich nie potwierdziła postawionych dziennikarkom zarzutów, jakoby koordynowały uliczny protest.

Waszyngton apeluje do Mińska o zwolnienie dziennikarek Biełsatu

Na dzisiejszym posiedzeniu sąd zamierza zapoznać się z wielogodzinnym nagraniem relacji on-line prowadzonym przez dziennikarki. Podczas ostatniej rozprawy Sędzia Natalla Buhuk zasugerowała adwokatom dziennikarek, by przygotowali się do swoich wystąpień. Może to oznaczać, że wyrok zapadnie w najbliższych dniach

Dzisiejszy proces odbywa się w atmosferze zastraszenia dziennikarzy i obrońców praw człowieka. Od rana bowiem trwają przeszukania i zatrzymania w całym kraju. Zatrzymani zostali m.in. prezes Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Andrej Bastuniec, jego zastępcy Barys Harecki i Aleh Ahiejeu oraz współpracująca z Biełsatem Łarysa Szczyrakowa.

Na Białorusi obława na dziennikarzy i obrońców praw człowieka

jb/belsat.eu

Wiadomości