„Odradzałam córce dziennikarstwo, ale teraz jestem z niej dumna”. Rozmowa z matką Darii Czulcowej

Natalla Cierabilenka, matka Darii Czulcowej, więźniarki politycznej i dziennikarki Biełsatu. Szkłów, Białoruś, 1 listopada 2021 roku. Zdjęcie: PB/belsat.eu

Rok temu, 15 listopada, nasze koleżanki dziennikarki Daria Czulcowa i Kaciaryna Andrejewa zostały zatrzymane na “Placu Zmian” w Mińsku podczas prowadzenia relacji na żywo z akcji upamiętniającej zamordowanego Ramana Bandarenkę. Za wykonywanie swojej pracy już od roku przebywają za kratami. Obie odbywają karę w kolonii dla kobiet w Homlu, ale w różnych jednostkach. Nie wolno im ze sobą rozmawiać. Niedawno opowiadaliśmy o spotkaniu Darii Czulcowej z bliskimi w kolonii. W rocznicę jej zatrzymania, wraz z mamą Darii, Natallą Cierabilenką, wspominamy wydarzenia z 15 listopada, a także rozmawiamy o drodze Darii do dziennikarstwa.

„Dasza chciała robić wszystko – i śpiewać, i tańczyć, i grać na gitarze”

Daria Czulcowa urodziła się 20 lutego 1997 roku. Swoje 24 urodziny obchodziła w tym roku w więzieniu. Rodzinnym miastem Darii jest Szkłów w obwodzie mohylewskim na wschodniej Białorusi. Tam się wychowała, chodziła do szkoły, dorastała.

– Dzieciństwo minęło szybko – mówi pani Natalla. – Dasza chciała robić wszystko. Śpiewać, tańczyć i grać na gitarze. Jedyną rzeczą, której nie lubiła, był sport. Moja najstarsza córka grała w siatkówkę, a ja próbowałam zainteresować tym Daszę, ale ona stanowczo odmawiała.

Daria uwielbiała rysować. Jak mówi jej mama, wciąż rysuje, w kolonii. A jej praca tam jest trochę związana z rysowaniem: szkicuje wzory dla krawcowych, a także rysuje plakaty dla kolonii. Daria bardzo lubi też konie.

– Uczyła się dobrze, choć nie powiedziałabym, że była wzorową uczennicą. Czasami była leniwa, wiem, że stać ją było na więcej. Jednak w starszych klasach, kiedy zdecydowała, gdzie dalej pójdzie, że chce zostać dziennikarką, szybko zaczęła się wszystkiego uczyć, żeby mieć lepsze oceny.

„Nie chciałam, żeby Dasza została dziennikarką: może moje serce coś przeczuwało”

Дар’я Чульцова. Фота: Дар’я Чульцова/Facebook

– Dasza zaczęła mówić o dziennikarstwie w 10 klasie – wspomina pani Natalla. – Potraktowałam to wtedy jako żart. Większość naszej rodziny to robotnicy, wszyscy dziadkowie i babcie pracowali w fabrykach. Oczywiście, my też lubimy czytać książki, mimo że pracujemy fizycznie, ale nie spodziewałam się, że nagle w naszej rodzinie pojawi się dziennikarz. Moja starsza córka skończyła studia ekonomiczne i obecnie pracuje jako księgowa. Moja siostra również jest księgową. I tu nagle dziennikarstwo? Wszyscy byliśmy zaskoczeni tym wyborem. Nie wiem, skąd u niej ta chęć. I na początku jej to odradzałam. Dlaczego? Bałam się. Zawsze uważałam, że bycie dziennikarzem na Białorusi jest niebezpieczne. A może miałam przeczucie, że jej los nie będzie łatwy. Może serce matki mi coś podpowiadało. Nie chciałam, żeby była dziennikarką. Ale Dasza postawiła na swoim.

„Wierzą, że przezwyciężą wszystkie trudności”. Więzienna codzienność Darii Czulcowej i Kaciaryny Andrejewej

Po ukończeniu szkoły Daria rozpoczęła studia dziennikarskie na Mohylewskim Uniwersytecie Państwowym im. Arkadzia Kulaszowa. Mieszkała w akademiku. Bardzo chciała być niezależna. Na ostatnim roku przeszła na studia zaoczne i rozpoczęła pracę dla portalu Mohylew.Online. A potem dla Biełsatu.

– Biełsat też jej odradzałam. Bałam się – mówi pani Natalla. – Ale nie było sensu jej tego odradzać. Zawsze mi powtarzała, że jest dorosła i sama zdecyduje, gdzie będzie pracować i z kim będzie rozmawiać.

„Zatrzymania jej nie odstraszyły”

Daria Czulcowa. Zdjęcie z jej Facebooka

Daria była poddana prześladowaniom niemal od samego początku jej pracy w Biełsacie.

– 9 sierpnia 2020 roku córka została zatrzymana w Mohylewie, jak tylko wyszła z domu – wspomina pani Natalla. – Ale już wcześniej ją zatrzymywano. I płaciła grzywny. Do naszego domu przychodził dzielnicowy. Prosiłam ją, żeby przestała, żeby skończyła z Biełsatem, kiedy zaczęły się te wszystkie zatrzymania. Bardzo się o nią bałam. Ale trudno ją do czegokolwiek przekonać. Nie bała się aresztów. Myślę, że wiedziała co jej grozi. Dasza po prostu bardzo lubiła swoją pracę. W przeciwnym razie nie robiłaby tego. Mogła siedzieć po nocach i pisać. Często budziłam się w nocy, a na korytarzu paliło się światło: Dasza coś pisała, coś robiła.

Pod koniec września 2020 roku Daria przeprowadziła się do Mińska. Jej mama zdawała sobie sprawę, że córka co niedzielę nagrywa demonstracje, ale Dasza nie zdradzała szczegółów. Pani Natalla wiedziała, że 15 listopada Dasza będzie pracować, nie miała jednak informacji, gdzie dokładnie.

– Prosiłam ją, żeby dzwoniła, kiedy wraca z pracy, żebym wiedziała, że żyje, ma się dobrze i jest w domu – mówi pani Natalla. – I zawsze dzwoniła wieczorami. Pamiętam, że 15 listopada leżałam rano w domu z gorączką. Czekałam na telefon od Daszy, ale zamiast tego dostałam wiadomość od jej kolegów, że moja córka została zatrzymana. Potem do mnie zadzwonili, mówili, żebym się nie bała, nie denerwowała, zapewniali, że ona i Kacia wkrótce wyjdą na wolność. Ale od razu serce mi się krajało, jakbym miała przeczucie, że coś jest nie tak.

„Wracamy do życia i czekamy na Daszę”

Natalla Cierabilenka, matka Darii Czulcowej, więźniarki politycznej i dziennikarki Biełsatu bawi się z wnukiem. Szkłów, Białoruś, 1 listopada 2021 roku. Zdjęcie: PB/belsat.eu

Daria Czulcowa i Kaciaryna Andrejewa najpierw zostały zatrzymane pod zarzutem wykroczenia, ale po upływie zasądzonych im siedmiu dni aresztu nie wyszły na wolność – postawiono im zarzut „organizacji i przygotowania akcji, które rażąco naruszają porządek publiczny, lub aktywny udział w nich” (art. 342 Kodeksu Karnego Białorusi). Śledztwo trwało trzy miesiące. 18 lutego sędzia Natalla Buhuk skazała Darię i Kaciarynę na dwa lata kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.

– Kiedy zdałam sobie sprawę, jak to wszystko się skończy, bardzo żałowałam, że nie udało mi się zniechęcić Daszy do dziennikarstwa – wspomina pani Natalla. – Powiedziałam jej o tym nawet podczas widzenia. A ona odpowiedziała, że choć czasem się z nią kłóciłam, to nigdy nie wywierałam presji, więc czuła się wolna w podejmowaniu własnych działań i decyzji. Nie mam pojęcia, jak mogłabym na nią wywrzeć presję. Namawiałam, rozmawiałam, nawet krzyczałam, ale Dasza mówiła: „Mamo, to, że jesteś starsza ode mnie, nie znaczy, że masz rację”. Ona nawet teraz niczego nie żałuje, mówi, że się z tym upora, wyjdzie z tego pozostając człowiekiem. Zachowuje pozytywne nastawienie.

Daria i Kaciaryna. Najważniejsze informacje o uwięzionych dziennikarkach Biełsatu i ich prześladowaniu

– Przed procesem czułam się bardzo źle. Żyliśmy tylko jednym – jak się ma Dasza. Funkcjonowałam jak we śnie, nie obeszło się bez tabletek – mówi mama dziennikarki. – Kiedy Dasza pojechała do kolonii karnej, wiedziałam, że przynajmniej nie jest to już areszt, widzi niebo, ludzi, pracuje, poczułam się lepiej. W lecie zaczęłam dochodzić do siebie, powoli wracał dobry nastrój. Coraz bliżej do jej wyjścia na wolność, więc trochę mi ulżyło. Szkoda, że straci dwa lata życia. Ale wszystko będzie dobrze. Wracamy do życia i czekamy na Daszę.

„Nie porzuci dziennikarstwa. Nie ma takiej opcji”

Daria Czylcowa. Zdjęcie z sieci społecznościowej

Jak mówi pani Natalla, Dasza niczego nie żałuje.

– Podczas widzenia powiedziała mi, że są ludzie, którzy myślą, że to oni są winni, że Dasza, znalazła się w takiej sytuacji – opowiada mama naszej koleżanki. – Poprosiła mnie więc, abym przekazała od niej każdemu, kto uważa, że to przez niego, że nikt nie jest niczemu winien. Jest osobą niezależną, sama zdecydowała, gdzie iść i co robić. Nikt nie powinien się obwiniać. Bardzo wytrwale znosi to, co się teraz dzieje i widzi w tym sens.

Daria powinna wyjść na wolność na 5 września 2022 roku. Według jej mamy, nie ma sensu liczyć na wcześniejsze zwolnienie.

– Nadzieja to bardzo niewdzięczne uczucie. Dasza miała nadzieję na apelację, na amnestię, ale potem było rozczarowanie, więc na razie nie ma nadziei. Jesteśmy nastawione na 5 września, a co będzie to będzie.

Po wyjściu na wolność Daria chce wrócić do pracy, którą kocha.

Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa „Dziennikarkami roku” na festiwalu medialnym PRIX Europa

– Mówi, że najpierw odeśpi, umyje się, a potem będzie pracować. Nie porzuci dziennikarstwa. Nie bierze pod uwagę innych opcji – mówi pani Natalla.

Nie wiadomo jednak, gdzie Daria będzie pracować jako dziennikarka. Matka Darii mówi, że być może chciałaby, aby jej córka wyjechała z Białorusi, jeśli sytuacja w kraju nie ulegnie zmianie. Ale ostateczna decyzja będzie należała do Daszy.

„Jestem dumna, że wychowałam taką córkę”

Ceremonia wręczenie nagród Press Club Polska i Międzynarodowego Stowarzyszenia Press Clubów. Dziennikarki Biełsatu Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa otrzymały wtedy specjalną nagrodę Press Clubu Polska, a założycielka Press Clubu Białoruś Julia Słucka otrzymała nagrodę Międzynarodowego Stowarzyszenia Press Clubów za wolność słowa. W imieniu koleżanek nagrodę odbiera dziennikarz śledczy Biełsatu Stanisłau Iwaszkiewicz. Warszawa, Polska, 22 czerwca 2021 roku. Zdjęcie: JuSz/belsat.eu

Mama naszej koleżanki mówi, że pomimo tego, że kiedyś zniechęcała Darię do dziennikarstwa, teraz jest z niej bardzo dumna.

– Byłam dumna już wcześniej, ale teraz szczególnie, gdy cały świat ją zna i szanuje. Jako matka kłócę się z nią, ale jako człowiek jestem dumna, że wychowałam taką córkę – mówi pani Natalla. – Teraz widzę, jak się zmieniła, jak dojrzała, jakie ma ciekawe zdanie, jakie ma wspaniałe myśli, więc jestem z niej jeszcze bardziej dumna. Jestem też dumna z siebie, że tak wychowałam córki. Cieszę się, że moja starsza córka jest ceniona i podziwiana przez wszystkich. A Dasza jest teraz znana na całym świecie. Jestem zwykłą kobietą, nikim szczególnym, ale jestem szczęśliwa, że mam taką córkę.

Skazane dziennikarki Biełsatu otrzymały nagrodę Free Media Awards 2021

Pani Natalla cieszy się również, że kolonia nie odcisnęła na jej córce złego piętna, nie wpędziła jej w depresję.

Natalla Cierabilenka, matka Darii Czulcowej, więźniarki politycznej i dziennikarki Biełsatu. Na ścianie nagrody organizacji dziennikarskich przyznanych Darii, gdy była już za kratami. Szkłów, Białoruś, 1 listopada 2021 roku. Zdjęcie: PB/belsat.eu

– Podczas wizyty córka uśmiechała się do mnie, na nic nie narzekała. Opowiedziała mi kilka zabawnych historii – mówi kobieta. – Córka zauważyła w kolonii, że ludzie ją lubią. I rzeczywiście tak jest: jest towarzyska i w ogóle to bardzo dobry człowiek.

Jak twierdzi Pani Natalla, w jej rodzinnym mieście wszyscy wspierają ją i Darię, nie spotkała się jak dotąd z negatywnym nastawieniem.

– Ludzie w Szkłowie już mnie rozpoznają, zatrzymują, mówią miłe słowa, pozdrawiają Daszę. I ona czuje to wsparcie – mówi mama naszej koleżanki. – Podczas naszego ostatniego spotkania, rano, przed pożegnaniem, poprosiła nas, żebyśmy podziękowały i pozdrowiły wszystkich jej współpracowników i wszystkich życzliwych ludzi, którzy ją wspierali i wciąż wspierają. Bardzo dziękuje za wsparcie. To zawsze było dla niej ważne.

„Stara się wypełnić każdą minutę tak, aby czas leciał szybciej”. Więzienna codzienność dziennikarki Biełsatu

Hanna Hanczar, ksz/belsat.eu

Wiadomości