Sankcje i kontrsankcje: kto wygra?

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Unia przygotowuje nowy pakiet sankcji wobec Białorusi. Mińsk zastosował już kontrsankcje, choć na razie są one symboliczne i uderzają głównie w interesy Białorusinów.

W ostatni poniedziałek na posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych Unii Europejskiej zapadła decyzja o wprowadzeniu nowego pakietu sankcji wobec Białorusi. Ma być przygotowany w najbliższych tygodniach. Bruksela chce ukarać Alaksandra Łukaszenkę przede wszystkim za prześladowanie polskiej mniejszości na Białorusi i aresztowanie jej liderów. Areszt dla Andżeliki Borys, przewodniczącej Związku Polaków na Białorusi został przedłużony. Za kratami pozostaje również Andrzej Poczobut. Josep Borell, szef unijnej dyplomacji, twierdzi, że nowe sankcje będą zapewne rozszerzeniem dotychczasowych.

Nie pięć miesięcy, ale trzy. Portal ZPB uściśla informację o terminie aresztu Andżeliki Borys

Czarna lista

Pierwszy pakiet sankcji Unia wprowadziła po sfałszowanych, sierpniowych wyborach rok temu. Choć na skutek oporu Cypru i dyplomatycznych przepychanek części państw UE, wszedł w życie z opóźnieniem i wydawał się rozczarowujący. Dotyczył 30 najwyższych urzędników białoruskich, ale bez Łukaszenki, gdyż Berlin i Paryż nalegały na pozostawienie furtki do dialogu. UE „naprawiała” program sankcyjny i pod wpływem nieustających, brutalnych represji z jesieni ubiegłego roku wprowadziła kolejne dwa pakiety sankcji (w listopadzie i grudniu). Dotknęły w sumie 88 osób, tym razem z Łukaszenką na czele. Na listę trafili nie tylko urzędnicy i oficerowie, ale i przedsiębiorcy i menedżerowie państwowych firm, oraz siedem podmiotów gospodarczych.

Dziennikarki Biełsatu są za kratami już pół roku

Trzeci pakiet sankcji nie przyniósł oczekiwanego rezultatu. Okazało się, że Łukaszenka kontynuuje represje zarówno wobec opozycji i protestujących Białorusinów, jak i wobec liderów polskiej mniejszości. Zaostrzył również retorykę oskarżając Zachód o spisek i organizację próby przewrotu i zamachu na jego życie. Równolegle do sankcji unijnych podejmowane były niezależne działania np. Litwy, Łotwy i Estonii, czy USA oraz sektora pozarządowego i prywatnego. W styczniu Białoruś utraciła prawo do organizowania wspólnie z Łotwą tegorocznych mistrzostw świata w hokeju.

To był duży cios dla zakochanego w hokeju Łukaszenki, ale jeszcze większy dla jego prestiżu. Oznaczał również utratę sporych dochodów i zainwestowanych w przygotowania środków. Zanim zapadła decyzja w hokejowej federacji ze sponsorowania imprezy wycofali się dwaj ważni reklamodawcy: Škoda Auto i Nivea. Zarówno należąca do niemieckiego koncernu Volkswagen AG czeska marka motoryzacyjna, jak i producent kremów, koncern Beiersdorf AG, oraz niemiecki producent olejów silnikowych Liqui Moly, stały się obiektem białoruskich kontr-sankcji. Łukaszenka przetestował przy okazji reakcje biznesu (niemieckiego w tym wypadku) i możliwość handlowej konfrontacji z UE. Mimo, że w samej Brukseli na razie o eskalacji sankcji w kierunku embarga nie mówi się.

Łukaszenka podpisał represyjne ustawy wykorzystywane w procesach politycznych

Krem do pieca?

Łukaszenka podpisał dekret o sankcjach odwetowych 30 marca. „Dokument przyjęto w celu ochrony narodowych interesów i bezpieczeństwa Republiki Białoruś”- czytamy na stronie Łukaszenki. Przewiduje zakaz importu (także indywidualnego) i sprzedaży na terenie Białorusi produktów niemieckich koncernów. Powiązanie Škody Octavii i kremu Nivea z bezpieczeństwem narodowym jest dość karkołomne. Zwłaszcza jeśli przyjrzeć się dokładnie samemu mechanizmowi antysankcji i ich prawdziwym, oraz potencjalnym skutkom. Pomijając fakt, że Škoda Octavia to jeden z najpopularniejszych radiowozów milicyjnych, powszechnie wykorzystywany też przez całą, białoruską administrację. Nie wiadomo, jak kontrsankcje odbiją się chociażby na usługach gwarancyjnych, czy serwisowych pokaźnego parku samochodowego białoruskich służb. W dekrecie Łukaszenki jest przecież mowa również o zablokowaniu „usług”. Prawdopodobnie usługi te będą realizować rosyjskie firmy i podwykonawcy.

W 2020r. na Białorusi sprzedały się 3682 skody. Dla porównania, w Polsce w tym czasie czeska marka sprzedała 56334 samochody. Co ważne, w białoruskich salonach samochodowych większość modeli Škody pochodzi z…Rosji. Za wyjątkiem modelu Superb, pozostałe trafiające na białoruski rynek są montowane w rosyjskich fabrykach niemieckiego koncernu. Popularny Rapid produkowany jest w Kałudze, a Octavia w Niżnym Nowogrodzie. Podobnie SUVy. Dla czeskiej marki utrata białoruskiego rynku nie będzie miała większego znaczenia. Z łatwością zrekompensuje go sobie na innych, gdzie świetnie się sprzedaje. W dodatku można przypuszczać, że wielu Białorusinów będzie i tak sprowadzać Škody, np. z Rosji, czy kupując je, jako teoretycznie używane (co i tak jest praktykowane).

Łukaszenka gra politycznie odbudową kościoła w Budsławiu

Podobnie rzecz się ma z kremami Nivea (i innymi kosmetykami Beiersdorf), czy olejami Liqui Moly. Za tropienie ich na półkach sklepowych w kwietniu wzięli się Białorusini, żeby zrobić zapasy, oraz inspekcje sanitarne Ministerstwa Zdrowia, żeby spełnić rozkaz Łukaszenki. Nie jest wykluczone, że dojdzie i do pokazowego niszczenia kremów. Tak przecież robili Rosjanie po wprowadzeniu kontrsankcji na żywność z UE – były palone w specjalnych piecach sery i szynki, czy rozjeżdżane walcami jabłka. Wymiar kontrsankcji Łukaszenki jest bowiem głównie symboliczny. Przypomina bezsilne tupanie nogą. Kosmetyki można zastąpić innymi markami. To samo z olejami Liqui Moly (uznawanymi za te z górnej półki i używanymi w lepszych samochodach). Natomiast z punktu widzenia dużych korporacji Białoruś i tak jest mało stabilnym i pobocznym rynkiem. Najczęściej traktowana jako część rynku rosyjskiego o potencjale porównywalnym ze średniej wielkości obwodem Rosji.

Łukaszenka nie może przecież pójść na prawdziwą wojnę handlową, na jaką zdecydowała się po 2014 r. Rosja. Rosjanie ograniczyli import żywności. Niezupełnie, bo tolerowany jest pół-legalny import wielu produktów przez Białoruś. Jednocześnie za sprawą potężnych inwestycji rozwinęli własny przemysł spożywczy i rolny. Białoruś to nie Rosja. Nie jest samowystarczalna. Doskonale obrazuje to przykład zakładów górniczych Biełaruśkalij w Soligorsku. Duży pracodawca (kilkanaście tysięcy pracowników), jest ważnym źródłem dochodów budżetu. W pierwszym kwartale tego roku Białoruś zwiększyła eksport nawozów i innych produktów opartych o sole potasowe z Soligorska o 31 proc., choć z uwagi na niższe ceny na rynku zarabia na nich mniej (wg. Biełstatu do 729 mln. USD w I kw. tego roku). Największymi ich odbiorcami są Brazylia, Chiny i USA, oraz państwa azjatyckie. W Europie Polska, czy Norwegia.

Zdradził plany użycia wojska do tłumienia protestów. Skazano go na 18 lat więzienia

Po trwających w sierpniu ubiegłego roku strajkach w Soligorsku Białorusini próbowali naciskać m.in. na niemieckich dostawców i serwisantów maszyn używanych przez Biełaruśkalij. Przed siedzibą firmy Eickhoff w Bochum odbył się protest. Nic to nie dało. Firma nadal dostarcza i serwisuje sprzęt górniczy używany w kopalniach Soligorska. Ta zależność doskonale pokazuje jednak, w jaką pułapkę mógłby zabrnąć Łukaszenka idąc na prawdziwą, a nie symboliczną wojnę handlową z europejskimi gospodarkami. Dla nich białoruski rynek jest niewielki i straty na nim są łatwe do zrekompensowania na innych rynkach.

Dla Białorusi zależność technologiczna i rynki zbytu w Europie są kluczowe. Opracowywany właśnie czwarty pakiet unijnych sankcji raczej nie uderzy w ważne sektory białoruskiej gospodarki. Bruksela skupi się na sankcjach personalnych, ale rozszerzając listę o większą liczbę urzędników (również np. dyrektorów zakładów, czy administrację i służby średniego szczebla), oraz biznesmenów powiązanych z władzą. Taki ruch może skłonić Łukaszenkę do reakcji. Łukaszenka nie ma jednak atutów. Dlatego jego odpowiedź może być najwyżej symboliczna i skupić się np. na embargu na czeskie piwo, duńskie klocki, czy włoski sos pomidorowy.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Inne teksty autora w dziale „Opinie”

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów