Najbardziej prokremlowski minister w Serbii. Jak Belgrad „doniósł” Moskwie o podsłuchach rosyjskiej opozycji

Organizacja eventu rosyjskiej opozycji w Belgradzie prawdopodobnie od początku nie była najlepszym pomysłem. Niezależnie od tego, jak niewinne było to spotkanie, jak gościnny wydawał się Belgrad i jak bliski był rosyjskiemu sercu. Na tym polega problem z serbską stolicą – jest blisko nie tylko rosyjskich obywateli, ale także Kremla i wszystkich jego „wież” (frakcji walczących ze sobą o władzę i dostęp do prezydenta – belsat.eu).

Głowa MSW Serbii Aleksandar Vulin i szef Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Nikołaj Patruszew. Zdj. Służba prasowa serbskiego MSW

„Nie doceniliśmy ryzyka”

Rosyjscy politycy opozycyjni Andriej Piwowarow i Władimir Kara-Murza zorganizowali w maju w Belgradzie seminarium dla rosyjskich samorządowców. Ostatnia próba zorganizowania takiego forum odbyła się w marcu tego roku w hotelu Izmaiłowo w Moskwie. Zakończyła się ona 10 minut po inauguracji forum, kiedy to do sali wkroczyła policja i zatrzymała obecnych na sali uczestników. Około dwudziestu deputowanych z różnych szczebli władzy z całej Rosji znalazło się w radiowozach, a następnie na posterunkach policji. Po marcowej historii stało się jasne, że zebranie się i omówienie jakichkolwiek spraw, nawet na szczeblu samorządowym, jest możliwe tylko za granicą.

Julia Galiamina podczas zatrzymania na Forum Deputowanych Miejskich w Moskwie, 13 marca 2021 roku. Zdj. Юлия Галямина / Facebook

Belgrad wydawał się logistycznie dogodny, tym bardziej w czasie pandemii. Serbia nie jest członkiem Unii Europejskiej i nie podlega żadnym ogólnoeuropejskim przepisom dotyczącym kwarantanny. Ponadto Rosjanie nie potrzebowali wiz, aby wjechać do tego kraju. Jeden z uczestników belgradzkiego seminarium, pragnący zachować anonimowość, w rozmowie z rosyjskojęzycznym serwisem Biełsatu Vot-Tak.tv zaznaczył, że politycy niemal od razu zauważyli „zainteresowanie” wobec uczestników forum. Drugiego dnia konferencji na salę próbowała wejść ekipa filmowa propaństwowego kanału telewizyjnego REN TV. Gdy to się nie udało, zaczęli pilnować uczestników na korytarzach i przy pokojach w hotelu. Dodał, że przez cały czas trwania imprezy byli oni śledzeni przez tzw. wtyczki.

– Nie wiem, kto to był, ale ci ludzie nie dawali nam spokoju. Poszliśmy zobaczyć starą belgradzką twierdzę – poszli za nami. Poszliśmy do kawiarni – oni usiedli przy sąsiednim stoliku i zamówili colę. Mieli takie same gadżety jak nasi „esznicy” (funkcjonariusze Wydziału do Walki z Ekstremizmem MSW Rosji – belsat.eu) – na przykład torbę z wystającą z niej kamerą. Kiedy zapytaliśmy ich, czego chcą i zaproponowaliśmy bezpośrednią rozmowę, skoro tak bardzo się nami interesowali, nie odpowiedzieli, odmówili i wyszli – powiedział jeden z polityków uczestniczących w seminarium.

Jeden z naszych rozmówców twierdzi, że jako politycy nie docenili oni ryzyka, które niesie za sobą na pozór apolityczne wydarzenie.

– Uczestniczyliśmy w konferencji poświęconej omówieniu spraw z zakresu lokalnego zarządzania – uprawnień samorządów, aspektów prawnych. Ale trzeba było zdać sobie sprawę, że w okresie przedwyborczej wiosny każde podobne wydarzenie jest powodem do wszczęcia sprawy karnej – stwierdził.

Rosyjscy i białoruscy propagandyści starli się w obronie czci Putina i Łukaszenki

Jak poinformował niezależny serbski portal Danas, kilka dni po zakończeniu forum rosyjskich opozycjonistów, serbski Minister Spraw Wewnętrznych Aleksandar Vulin podczas wizyty w Moskwie przekazał przewodniczącemu Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Nikołajowi Patruszewowi nagrania rozmów uczestników seminarium. Według informacji Danas, serbska Agencja Bezpieczeństwa Informacji prowadziła podsłuchy podczas trwania imprezy. Patruszew podobno podziękował Vulinowi za dostarczone dane.

– Jak wiadomo, są służby specjalne, które wykrywają spiski i są takie, które je tworzą. Mam nadzieję, że Nikołaj Patruszew z zainteresowaniem przeczyta stenogramy naszych wykładów na temat samorządów miejskich i obsługi prawnej kampanii wyborczych. To sprawa wagi państwowej, nie mniejszej – kpi z goryczą opozycjonista Władimir Kara-Murza.

Wynikiem wizyty stało się zatrzymanie Andrieja Piwowarowa, jednego z organizatorów wydarzenia, który został aresztowany pod koniec maja. Został umieszczony w areszcie tymczasowym pod absurdalnym zarzutem prowadzenia niepożądanej organizacji poprzez umieszczanie wpisów na Facebooku.

Andriej Piwowarow w Sądzie Rejonowym w Krasnodarze, 13 października 2021 roku. Zdj. Andriej Zołotow / Vot-Tak

Nowe marzenia o „Wielkiej Serbii”

Przyczyny bliskości Moskwy i Belgradu są jasne. Chociaż Serbia dąży do członkostwa w UE od czasu obalenia Slobodana Miloševicia w 2000 roku, Rosja pozostaje jej najważniejszym partnerem. Serbia jest jednym z głównych nabywców rosyjskiej broni na kontynencie europejskim. Kraje te mają również duże powiązania w sektorze energetycznym. W tym roku prezydent Serbii Aleksandar Vucić uruchomił gazociąg Balkan Stream, który zaczął dostarczać rosyjski gaz ziemny do Serbii. Odcinek biegnący przez Serbię jest kontynuacją jednej z dwóch nitek otwartego w 2020 roku Turkish Stream, który ma dostarczać rosyjski gaz do Turcji, a następnie do Bułgarii, Serbii i na Węgry.

Od lewej: premier Bułgarii Bojko Borisow, prezydent Rosji Władimir Putin, prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan i prezydent Serbii Aleksander Vucić uczestniczą w inauguracji gazociągu Turkish Stream w Stambule, styczeń 2020 roku. Zdj. Алексей Дружинин/ TASS/ Forum

Niebagatelną rolę w relacjach Moskwy z Belgradem odgrywają również stopniowo narastające napięcia w sąsiedniej Bośni. Republika Serbska, będąca częścią Bośni, jest coraz bardziej niezadowolona ze stanu rzeczy stworzonego przez Układ z Dayton z 1995 roku, który zakończył wojnę w Bośni. Bośniaccy Serbowie postrzegają Bośnię i Hercegowinę jako sztuczny twór, uratowany jedynie dzięki bezpośredniej interwencji NATO. Przywódcy Republiki Serbów Bośniackich snują plany secesji i liczą na pomoc Belgradu w tej sprawie. Z kolei Belgrad, realizując ideę „Wielkiej Serbii”, stara się zyskać poparcie na Kremlu.

Węgry i Serbia połączyły rurociągi – możliwy import rosyjskiego gazu z Turcji

Budynek serbskiego Ministerstwa Obrony zniszczony podczas operacji sił sojuszniczych NATO w 1999 roku, 19 listopada 2021 roku. Zdj. Leon Pińczak / Biełsat

Jednym z wpływowych polityków serbskich odpowiedzialnych za rozbudowę idei „rekonkwisty” jest Aleksandar Vulin, były minister obrony i obecny minister spraw wewnętrznych. To właśnie on przekazał Patruszewowi materiały z podsłuchów rosyjskich samorządowców i aktywistów politycznych.

Były polityczny współpracownik Miloševicia na czele MSW

Aleksandar Vulin nie jest zawodowym wojskowym ani policjantem. Nie ma też generalskich epoletów. Od początku lat 90. zajmował się głównie działalnością polityczną, PR-em, dziennikarstwem i publicystyką. W młodości mieszkał w Wojwodinie, autonomicznej prowincji w północnej Serbii. Już wtedy brał udział w pierwszych demonstracjach, występując z pozycji probelgradzkich, wypowiadając się przeciwko rozszerzaniu autonomii regionu. W 1990 roku przystąpił do Związku Komunistów – Ruchu na rzecz Jugosławii, gdy socjalistyczny kraj pękał w szwach. Następnie przez kilka lat pełnił funkcję rzecznika prasowego Jugosłowiańskiej Lewicy, partii kierowanej przez żonę Slobodana Miloševicia, Mirjanę Marković.

Vulin odsunął się od lewicy, gdy partia sprzymierzyła się z radykalnymi nacjonalistami. Sam określał się jako komunista. Już w pierwszej dekadzie XXI wieku na krótko przyłączył się do założonej przez Miloševicia Partii Socjalistycznej, później założył własny Ruch Socjalistów. Poprzez skomplikowane koalicje z różnymi partiami lewicowymi Vulin zdołał dostać się do parlamentu, a następnie wejść do rządu.

Aleksandar Vulin. Zdj. Służba prasowa MSW Serbii.

Vulin z pewnością może być uznawany za jednego z najbardziej prorosyjskich polityków serbskich. Minister powiedział ostatnio, że po każdej wizycie wysokich serbskich urzędników w Rosji, Zachód zaczyna grozić Serbii sankcjami.

– Zawsze pojawia się myśl, że Serbia nie ma prawa decydować o własnym losie, nie może wybierać sobie przyjaciół – żalił się szef MSW.

Minister cieszy się również z dostaw rosyjskiej broni do Serbii, lobbuje za wspólnymi ćwiczeniami serbskiego MSW i Rosgwardii, promuje szczepionkę Sputnik V i obiecuje, że Serbia nie wstąpi do NATO, dopóki Aleksandar Vucić pozostaje prezydentem.

Serbia uznała sankcje, mimo „serdecznej przyjaźni” z Białorusią

Wśród osób, z którymi Aleksandar Vulin spotkał się podczas swojej wizyty w Moskwie, był nie tylko przewodniczący Rady Bezpieczeństwa Patruszew, z którym serbski minister uzgodnił utworzenie „grupy roboczej ds. zwalczania kolorowych rewolucji”, ale także inni wysocy rangą urzędnicy rosyjscy – minister obrony Siergiej Szojgu, prezes Rosoboronexportu Aleksander Michiejew i szef Rostechu Siergiej Czemiezow. Na początku grudnia Vulin wydał również książkę „Descensus” (Zstąpienie – belsat.eu) w Moskwie. Wydarzenie to zostało wypromowane przez kilka rosyjskich portali internetowych blisko związanych z rosyjskim establishmentem.

– Jakże wszechstronny jest ten człowiek! Człowiek serbskiego odrodzenia! – chwalił Vulina szef Rossotrudniczestwa Jewgienij Primakow.

Sztandary rosyjskiej propagandy, które wcześniej nie poruszały tematu wspólnej walki Moskwy i Belgradu z „kolorowymi rewolucjami”, po przeciekach serwisu Danas zostały zmuszone do włączenia się w atak informacyjny na froncie bałkańskim. Pracownicy państwowej telewizji Rossija 24 ciągle powtarzają: „Belgrad to nie Wilno, tu nie ma litości dla rusofobów”.

Socjolog: w dzisiejszej Rosji „syndrom postimperialny”, pozostały po ZSRR, powiela armia i szkoła

lp/ belsat.eu wg vot-tak.tv

Wiadomości