Dziennikarka Biełsatu i jej mąż nie wyszli z aresztu, mimo zakończenia wyroku

Iryna Słaunikawa i jej mąż Aleksander Łojka mieli wyjść wczoraj wieczorem po zakończeniu 15 dni aresztu za udostępnianie rzekomo ekstremistycznych materiałów na Facebooku.

Prawdopodobnie więc zostali zatrzymani ponownie pod nowymi zarzutami. Ta praktyka na Białorusi jest bardzo częsta.

Iryna Słaunikawa i Alaksandr Łojka. Zdjęcie: Alexander Loika / Facebook

Iryna i Alaksandr zostali zatrzymani w nocy 30 października na lotnisku w Mińsku, gdy wracali z wakacji. Trzy dni później zostali skazani na 15 dni aresztu za rzekome przechowywanie materiałów na Facebooku, które białoruskie władze uznały za „ekstremistyczne”.

Oficjalna przedstawicielka Biełsatu skazana za “ekstremizm” na Facebooku

Podczas procesu Alaksandrowi udało się przekazać informacje o tym jak wyglądało ich przybycie do kraju. Małżeństwo zostało zatrzymane podczas kontroli paszportowej, zakute w kajdanki i nie pozwolono im zabrać bagażu. Jak stwierdził, Irynę potraktowano brutalniej niż jego.

W celi w areszcie przy ul. Akreścina Iryna i dziewięć innych kobiet rozpoczęło strajk głodowy z powodu nieznośnych warunków. Głodówka została ogłoszona, ponieważ aresztowane nie otrzymywały przesyłek i zabrano im nawet te szczotki do zębów i lekarstwa, które otrzymały od aresztantek, które opuścili celę. W przeznaczonym dla czterech osób pomieszczeniu przebywa 16 kobiet. Według jednej z osób, które siedziały razem ze Słaunikawą przyczyną represji było nieodpowiedni ton prośby mieszkanek celi o papier toaletowy.

Strajk głodowy w celi dziennikarki związanej z Biełsatem

jb/ belsat.eu

Wiadomości