Mińsk: ruszył proces w „sprawie studentów”. Co należy wiedzieć o oskarżonych i śledztwie

Rozpoczął się proces w „sprawie studentów”. Mińsk, Białoruś, 14 maja 2021 r. Zdjęcie: AW/belsat.eu

Za udział w społecznych inicjatywach i pokojowych protestach zarzuty popełnienia przestępstwa usłyszało w sumie ponad czterdziestu białoruskich studentów. Dziś w Mińsku rozpoczyna się kolejny proces polityczny. Chodzi o „sprawę studentów”, w którą zamieszanych jest 12 osób. Wyjaśniamy, kto i za co jest sądzony tym razem.

Oskarżenia

26 i 27 października, w dni narodowego ultimatum ogłoszonego przez Swiatłanę Cichanouską, na białoruskich uczelniach miały miejsce największe protesty studentów w historii kraju.

12 listopada rozpoczęły się zatrzymania, przeprowadzono rewizje w mieszkaniach członków Białoruskiego Zrzeszenia Studentów oraz w siedzibie tej organizacji. Aresztowano studentów Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego Kseniję Syramałot, Jahora Kanieckiego i Ilję Trachtenberga, studentki Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego Kasię Budźko i Janę Arabejkę, studentki Białoruskiego Narodowego Uniwersytetu Technicznego Wiktoryję Hrankouską i Nastassiję Bułybienkę, studentkę Białoruskiej Państwowej Akademii Sztuki Maryję Kalenik oraz studenta Mińskiego Państwowego Uniwersytetu Lingwistycznego Hleba Ficnera.

Zatrzymano również wykładowczynię Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Informatyki i Radioelektroniki Wolhę Filatczankawą i Ałanę Hiebremaryjam, absolwentkę Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Medycznego, członkinię Rady Koordynacyjnej i asystentkę Swiatłany Cichanouskiej do spraw młodzieży i studentów. Dwa tygodnie później, 26 listopada, funkcjonariusze KGB zatrzymali studentkę Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego Taccianę Jakielczyk.

Marsz studentów w dniu inauguracji roku akademickiego. Mińsk, Białoruś, 1 września 2020 r. Zdjęcie: AW / Vot Tak TV / Biełsat

Po rewizjach w akademikach i mieszkaniach rodziców, studentom zabrano komputery, sprzęt, zeszyty i inne rzeczy osobiste. Zostali oni osadzeni w areszcie śledczym KGB i przez pewien czas nie mieli prawa do spotkań z adwokatami. Po 10 dniach przeniesiono ich do aresztu śledczego przy ul. Waładarskogo i dwukrotnie przedłużano okres zatrzymania.

Śledczy zarzucają zatrzymanym, że rzekomo koordynowali protestami w terenie, prowadzili opozycyjne kanały w Telegramie, osobiście wzywali do udziału w protestach, produkowali i rozprowadzali ulotki z odezwami, zarządzali uczestnikami protestów, zajmowali się ich szkoleniem i zapewniali im wsparcie finansowe oraz informowali o ruchach funkcjonariuszy. Według śledczych protesty zakłócały proces dydaktyczny i normalne funkcjonowanie uczelni, ponieważ młodzież głośno krzyczała, gwizdała, skandowała hasła i śpiewała, a przy tym blokowała korytarze i klatki schodowe, utrudniała przejście studentom, wykładowcom i gościom.

Studentów oskarżono o „organizację działań rażąco naruszających porządek publiczny (cz. 2 art. 17 i cz. 1 art. 342 Kodeksu Karnego Białorusi).

„Pogrom” ruchu studenckiego

Wszystkich oskarżonych uznano za więźniów politycznych.

– Podejrzenie popełnienia przestępstwa z artykułu 342 KK, które zostało przedstawione jako podstawa do zatrzymania i przeprowadzenia czynności śledczych wobec członków Zrzeszenia, jest w sposób oczywisty bezpodstawne i stawia tę sprawę na równi z setkami politycznie motywowanych spraw karnych, które władze białoruskie prowadzą obecnie przeciwko oponentom autorytarnego reżimu – czytamy w oświadczeniu białoruskich obrońców praw człowieka.

Aresztowani działacze Zrzeszenia Białoruskich Studentów zostali uznani za więźniów politycznych

Według obrońców praw człowieka „pogrom” ruchu studenckiego jest bezpośrednio związany z działalnością polityczną organizacji podczas „przebudzenia społeczeństwa białoruskiego”. Dlatego chcą oni „stanowczo zaprotestować przeciwko pociąganiu przedstawicieli studentów do odpowiedzialności karnej i innym formom represji”. Podkreślają, że działalność Zrzeszenia, Rady Koordynacyjnej i innych organizacji społecznych jest chroniona przez art. 36 Konstytucji Białorusi i art. 22 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych.

W oświadczeniu czytamy, że prześladowanie osób zaangażowanych w „sprawę studentów” jest przejawem politycznych represji, a sami zatrzymani są więźniami politycznymi.

Proces w „sprawie studentów” rozpoczyna się dziś w Sądzie Rejonowym dzielnicy Kastrycznicki Rajon. Sędzią będzie Maryna Fiodarawa, która jeszcze przed rokiem 2020 aktywnie angażowała się w sprawy polityczne.

Wszystkim oskarżonym w tej sprawie grozi do trzech lat pozbawienia wolności.

Doradczyni Cichanouskiej

Ałana Hiebremaryjam na sali sądu. Zdjęcie: belsat.eu

Ałana Hiebremaryjam, członkini zarządu Białoruskiego Zrzeszenia Studentów i aktywistka Bloku Młodzieżowego ma 24 lata. Ukończyła Białoruski Państwowy Uniwersytet Medyczny na Wydziale Stomatologii. Aktywnie angażowała się w życie studenckie i publiczne. W 2019 roku brała udział w wyborach parlamentarnych.

– Byliśmy w grupie inicjatywnej, chodziliśmy od drzwi do drzwi, pukaliśmy do mieszkań, ale zetknęliśmy się z tym samym, co miało miejsce jeszcze podczas poprzedniej kampanii: staliśmy, a oni nie otwierali nam drzwi. Albo zaczynali krzyczeć, mówić, że nas zabiją, że ich to nie interesuje, żebyśmy już nie wracali – mówiła Ałana w rozmowie z Biełsatem.

Wraz z rozpoczęciem białoruskiej rewolucji została jedną z członkiń Rady Koordynacyjnej, a w październiku 2020 roku mianowano ją na asystentkę Swiatłany Cichanouskiej do spraw młodzieży i studentów.

Aktywistka została zatrzymana 12 listopada. Przeszukano jej mieszkanie, a ją samą przewieziono do aresztu śledczego KGB. Początkowo nie dopuszczano do niej adwokata, a korespondencja, nawet od rodziców, do niej nie docierała.

Wykładowczyni

Wolha Fiłatczankawa. Zdjęcie: prisoners.spring96.org

Wolha ma 42 lata, pracowała jako asystent w Katedrze Oprogramowania Technologii Informacyjnych na Białoruskim Państwowym Uniwersytecie Informatyki i Radioelektroniki. Ma dwoje dzieci, kilkuletnią córkę i studiującego syna.

Podczas wyborów prezydenckich Wolha była niezależną obserwatorką. 13 sierpnia podpisała się pod apelem białoruskiego środowiska naukowego do władz, w którym domagano się natychmiastowego zaprzestania przemocy wobec pokojowo nastawionych obywateli oraz uwolnienia wszystkich zatrzymanych demonstrantów i więźniów politycznych.

37 wykładowców Uniwersytetu Informatyki i Radioelektroniki ogłasza strajk

26 października przyłączyła się do ogólnokrajowego strajku i zadeklarowała swoje obywatelskie stanowisko we wspólnym wystąpieniu wykładowców uniwersytetu przeciwko przemocy. 12 listopada została zatrzymana.

Studentki Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego

Zatrzymane studentki Uniwersytetu Pedagogicznego Jana Arabejka i Kasia Budźko mają odpowiednio 21 i 19 lat. Obydwie są związane z Białoruskim Zrzeszeniem Studentów.

Jana Arabiejka. Zdjęcie z archiwum rodzinnego

Jana jest wnuczką białoruskiego poety Iwana Arabiejki, studiowała na Wydziale Edukacji Artystycznej. To dzięki jej apelowi wyremontowano drogę z uniwersytetu do metra. Wraz z początkiem protestów regularnie chodziła do sądu, by wesprzeć zatrzymanych i została działaczką Pracowni Pocztówek Solidarności.

– To bardzo pracowita, dobra dziewczyna, zawsze bardzo dobrze się uczyła, udzielała się w naszym młodzieżowym centrum kreatywności, rysowała, zajmowała się dziennikarstwem. Zawsze pomagała nam w ogrodzie i nigdy nie siedziała bezczynnie – mówi o działaczce jej ojciec.

Kasia Budźko. Zdjęcie z sieci społecznościowych

Kasia Budźko brała udział w różnych wystawach artystycznych i poruszała na forum publicznym wiele tematów związanych z ochroną środowiska, takich jak parkingi rowerowe czy segregacja odpadów. Początkowo studiowała na wydziale projektowania Grodzieńskiego Uniwersytetu Państwowego im. Janki Kupały, ale tam „brakowało jej aktywności innych studentów”, więc po pierwszym roku przeniosła się do Mińska.

Dziewczyny zostały zatrzymane 12 listopada, Janę zabrano z akademika. 7 kwietnia 2021 roku Jana została na pięć dni umieszczona w karcerze aresztu śledczego przy ul. Waładarskiego.

Studentki Białoruskiego Narodowego Uniwersytetu Technicznego

Zatrzymano również dwie przewodniczące grup studentów Uniwersytetu Technicznego – Nastassiję Bułybienkę i Wiktoryję Hrankouską.

Wiktoryja Hrankouskaja. Zdjęcie: prisoners.spring96.org

Wiktoryja ma 24 lata, studiowała na czwartym roku Wydziału Architektury. Wraz z bratem była wychowywana przez babcię. Przed studiami przez rok uczęszczała do koledżu i pracowała w Dziecięcej Szkole Artystycznej w Zdzięciole. Gdy wybuchła pandemia koronawirusa robiła maseczki dla kolegów z uczelni i zaapelowała do dziekanatu o wprowadzenie kształcenia na odległość. Wraz z początkiem protestów zaczęła wychodzić z kwiatami na pokojowe demonstracje.

1 września Wiktoryja została zatrzymana podczas zbierania podpisów pod petycją do rektora i trafiła do aresztu.

Nastassia Bułybienka. Zdjęcie: prisoners.spring96.org

Nastassja została aresztowana za udział w pokojowych protestach na 10 dni.

– OMON-owcy zaznaczyli czoło Nastii farbą. Zupełnie nie mogłam pojąć, jak ona mogła tam trafić – wyglądała jak niezapominajka w filigranowym ciele, jakby nie z tej ziemi. W drodze do Aresztu przy ul. Akreścina szeptaliśmy piosenkę „Hraj”, żeby dodać sobie otuchy. A w celi zrobiłyśmy warcaby z chleba. Nastia starała się wesprzeć wszystkich, brała pod swoją opiekę słabszych i śmiała się, żeby wszystkim było łatwiej – mówi dziewczyna, która dzieliła celę z Nastassją.

Po aresztowaniu obie studentki usunięto z uniwersytetu, a 12 listopada zostały one zatrzymane przez KGB.

Studenci Akademii Sztuki i Uniwersytetu Lingwistyczny

Hleb Fincer. Zdjęcie: prisoners.spring96.org

22-letni Hleb Ficner to student czwartego roku Mińskiego Państwowego Uniwersytetu Lingwistycznego. Był jedynym chłopakiem w grupie. Od 1 września brał udział w pokojowych protestach na uczelni.

Jego starsza koleżanka Maryja Kalenik studiowała projektowanie wystaw na Białoruskiej Państwowej Akademii Sztuki.

Maryja Kalenik. Zdjęcie: prisoners.spring96.org

– Ona, jak wielu, była przeciwna fałszowaniu wyborów i przemocy, dyktaturze – i jest to stanowisko, które otwarcie wyrażała. Otrzymaliśmy od niej trzy listy. Pisze do babci, że niczego nie żałuje, że z godnością trzyma się swoich zasad i wartości, że nie traci ducha. Pisze, że bardzo tęskni – powiedziała siostra Maryi.

Studenci Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego

Największą część oskarżonych w „sprawie studentów” stanowią studenci Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego.

Ksienija Syramałot. Zdjęcie: prisoners.spring96.org

Ksenija Syramałot, 21-letnia rzeczniczka prasowa Białoruskiego Zrzeszenia Studentów i wolontariuszka centrum praw człowieka „Wiasna”, studiowała na Wydziale Filozofii i Nauk Społecznych. Wcześniej uczyła się w białoruskojęzycznym Gimnazjum nr 23 w Mińsku oraz w liceum Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego, osiągała ponadprzeciętne wyniki egzaminów. Jej teksty publikowano w magazynie Maładość, a w 2019 roku zorganizowała studenckie forum „Tydzień Studenta”. Przez cały okres jej zatrzymania nie otrzymywała swojej korespondencji, w tym listów od rodziców i bliskich przyjaciół.

Jahor Kaniecki. Zdjęcie: prisoners.spring96.org

Student piątego roku biologii Jahor Kaniecki był członkiem Białoruskiego Zrzeszenia Studentów i działaczem Wolnego Związku Zawodowego. Ma 21 lat. Jak twierdzą jego przyjaciele, „od pierwszego roku studiów na Wydziale Biochemii wiele godzin poświęcał pracy w laboratorium, która było jego pasją”.

Ilja Trachtenberg. Zdjęcie: prisoners.spring96.org

Student Wydziału Mechaniki i Matematyki Ilja Trachtenberg to 20-letni prawnuk Nauma Trachtenberga, autora pierwszego ogólnego planu odbudowy i rozwoju Mińska, który w 1968 roku otrzymał nagrodę państwową za projekt Prospektu Niepodległości. Zaprojektował również plany ogólne Bobrujska, Mohylewa, Mozyrza, Mołodeczna, Pińska, Witebska oraz terenów rekreacyjnych wokół zbiornika Zasławskiego.

Ilja był uczestnikiem programu telewizyjnego „Co? Gdzie? Kiedy?”. Brał udział w strajkach i spotkaniach z władzami uniwersytetu. Za dobre wyniki otrzymywał stypendium wyższego progu, ale w październiku 2020 roku usunięto go z uczelni za rzekome nieobecności.

Таццяна Якельчык. Фота: prisoners.spring96.org

Ostatnia z zatrzymanych w tej sprawie, 20-letnia Tacciana Jakielczyk, również studiowała na Wydziale Mechaniki i Matematyki. Została zatrzymana 26 listopada. Funkcjonariusze aresztując ją wyważyli drzwi. Wcześniej Tacciana była wielokrotnie zmuszana do pisania wyjaśnień, otrzymywała nagany i upomnienia, telefonowano do jej rodziców.

„Nie ma podstaw do wszczęcia postępowania karnego”

Białoruskie Zrzeszenie Studentów jest przekonane, że nie ma podstaw do wszczęcia postępowania karnego i zatrzymania osób zaangażowanych w tę sprawę.

– Nawet z oficjalnych komunikatów prasowych prokuratury i Komitetu Śledczego wynika, że wcześniej, przed okresem obecnego kryzysu politycznego, za ich działania groziłaby im co najwyżej sprawa o wykroczenie z artykułu o organizowaniu nielegalnych zgromadzeń masowych. Pokojowym protestom studenckim na Białorusi nigdy nie towarzyszyło niszczenie mienia, utrudnianie funkcjonowania transportu publicznego czy poważne utrudnianie funkcjonowania instytucji edukacyjnych. Zrzeszenie nie zgadza się ze stanowiskiem prokuratury i kwalifikacją działań studentów jako przestępstwa z art. 17 i 342, gdyż w ich działaniach nie było tak naprawdę znamion przestępstwa – oświadczyła organizacja w komentarzu dla Biełsatu.

Zrzeszenie jest zdania, że sprawa ma podłoże polityczne, a oskarżenia są zupełnie bezprawne. Organizacja podkreśliła, że „sprawiedliwą decyzją sądu może być tylko całkowite uniewinnienie wszystkich oskarżonych i zadośćuczynienie finansowe za ponad sześć miesięcy niesłusznego pozbawienia wolności”.

– W obecnych warunkach taki wyrok jest niestety niemożliwy, dlatego mamy nadzieję, że dla większości oskarżonych będzie to maksymalnie „chemia” [ograniczenie wolności połączone z pracami społecznymi – belsat.eu] – mówią przedstawiciele Zrzeszenia. – Nie ma nadziei na bezstronną i sprawiedliwą rozprawę, bo teraz, jak to się mówi, „nie ma czasu na ustawy” – dodali.

Białoruskie Zrzeszenie Studentów podało również, że adwokaci oskarżonych w „sprawie studentów” są objęci umową poufności.

– Z listów wynika jednak, że większość oskarżonych trzyma się dobrze, mają nadzieję, że to się kiedyś (najlepiej jak najszybciej) skończy i teraz aktywnie przygotowują się do procesu, przede wszystkim moralnie – podkreśla organizacja.

MH, ksz /belsat.eu

Wiadomości