Cztery świątynie jako obraz zniszczenia i odrodzenia Kościoła na Białorusi

Białoruscy katolicy świętują 30-lecie odrodzenia struktur kościelnych w swoim kraju. Na przykładzie czterech parafii z okolic Głębokiego opisujemy, jak od końca XVIII wieku carskie i sowieckie władze niszczyły Kościół na tej ziemi i jak wyglądało jego odrodzenie po upadku ZSRR.

Ostatnie dwa stulecia w historii Kościoła rzymskokatolickiego na ziemiach Białorusi nie były proste. Prześladowania katolików zaczęły się zaraz po włączeniu tych terytoriów do Imperium Rosyjskiego. Wschodnia Białoruś znalazła się pod zaborami dwadzieścia lat wcześniej, niż Zachodnia – w 1772 roku. W 1795 roku doszło do trzeciego rozbioru Rzeczypospolitej, w wyniku którego cała dzisiejsza Białoruś trafiła pod panowanie carów.

W tym czasie większość jej mieszkańców była obrządku grekokatolickiego – władze rosyjskie zdecydowały o zerwaniu unii i konwersji ludności na prawosławie. Drugą grupą wyznaniową byli katolicy, których ukarano za wspieranie powstania listopadowego i powstania styczniowego – carat skasował klasztory, zajął ich ziemię, a świątynie przekazał Cerkwi. Władze planowały też zmusić katolików do przejścia na prawosławie. Koniec represji przyniósł dopiero na początku XX wieku manifest konstytucyjny Mikołaja II.

Pokarmelicki kościół, w 1865 roku przekazany Cerkwi. Zdjęcie z 1878 roku

Prześladowania wróciły wraz z nastaniem władzy radzieckiej. Po podpisaniu ryskiego traktatu pokojowego w 1921 roku tereny zamieszkałe przez Białorusinów zostały prawie na pół rozdzielone granicą polsko-sowiecką. Wierni w ZSRR byli prześladowani jeszcze mocniej niż za carów. Władze bolszewickie zwróciły się nie tylko przeciwko katolikom, lecz wiernym wszystkich wyznań. Na ziemiach tych świątynie zamknięto, a kapłanów zesłano na Syberię lub rozstrzelano jeszcze przed II wojną światową. Po 1939 roku przejawy kultu były zwalczane na całym obszarze Białorusi i stan ten trwał do pieriestrojki pod koniec lat 80-tych XX wieku.

13 kwietnia 1991 roku uznawany jest za dzień odrodzenia struktur Kościoła na Białorusi. Historię prześladowania, odbudowy i stojące przed białoruskimi katolikami wyzwania opisaliśmy w tekście poniżej.

30 lat temu zmartwychwstał Kościół na Białorusi. Historia zniszczenia i odbudowy

I choć minęły już trzy dekady wolności i rozwoju, to wciąż zauważalna jest granica pomiędzy Białorusią Zachodnią i Wschodnią – gdzie carat i bolszewizm całkowicie zniszczyły Kościół. Różnicę tą pokazujemy na przykładzie czterech kościołów na północy kraju.

Głębokie: tu kościół nigdy nie został zamknięty

Kościół w Głębokiem przed rozbudową. Zdjęcie z 1902 roku

Historia Kościoła rzymskokatolickiego w Głębokiem zaczęła się w 1642 roku, gdy Józef Korsak, wojewoda mścisławski i starosta dziśnieński ufundował tam parafię. Niedługo później zbudowano drewniany kościół, który nie przetrwał długo – został spalony podczas wojny z Rosją w 1654 roku.

Potem przez długi czas wierni modlili się w kościele przy klasztorze karmelitów bosych, których do Głębokiego także sprowadził wojewoda Korsak. Budowa obecnej murowanej świątyni zaczęła się w 1764 i zakończyła w 1783 roku. Kościół był niewielki, ale też sama parafia była wtedy nieliczna. Po likwidacji przez carat klasztoru karmelitów i oddaniu ich kościoła Cerkwi prawosławnej, do świątyni parafialnej trafia część wyposażenia klasztornego.

Plan kościoła w Głębokiem przed i po rozbudowie z lat 1902-1908

Głębocka świątynia dzisiejszy wygląd zyskała na początku XX wieku. W latach 1902-1908 kościół przebudowano: został wydłużony, otrzymał nawy boczne i wieżę.

Na mocy traktatu ryskiego miasto znalazło się w granicach II RP. W kwietniu 1924 roku proboszczem został tu ksiądz Antoni Zienkiewicz (biał. Antonij Ziankiewicz). Był on zwolennikiem używania w życiu duchowym języka białoruskiego i przed przyjazdem do Głębokiego odprawiał w nim nabożeństwa w Wilnie i Drui. Ze względów politycznych w dwudziestoleciu międzywojennym zmuszony był do mówienia po polsku, ale w 1942 roku, pod niemiecką okupacją, zaczyna znów wygłaszać kazania po białoruski.

Sowiecki czołg przed kościołem w Głębokiem, zdjęcie z 1944 roku

W 1944 roku kościół zostaje poważnie uszkodzony podczas sowieckiej ofensywy i przez dwa następne lata ksiądz Antoni zajmuje się jego odbudową. Gdy zmarł w 1951 roku, jego pogrzeb zgromadził wiernych z całego regionu.

Pogrzeb głębockiego proboszcza ks. Antoniego Zienkiewicza, 1951 r.

Po nim parafię objął ks. Franciszek Piarko (biał. Franciszak Piarko), a w 1959 roku polski marianin, ojciec Józef Frąckiewicz. Obaj byli prześladowani przez władze sowieckie, a ojciec Józef wojnę spędził w gułagu. Później był wielokrotnie wzywany przez sowieckie organy bezpieczeństwa, pouczany i zastraszany. Zmarł w maju 1985 roku, gdy do władzy doszedł Michaił Gorbaczow, a wraz z nim władze komunistyczne zmieniły stosunek do religii.

Kościół w Głębokiem w latach 70. Przed nim sowiecki plakat propagandowy

Od 1985 do 1990 roku proboszczem w Głębokiem był ks. Uładzisłau Zawalniuk, obecny gospodarz Czerwonego Kościoła w Mińsku. Służył tu okresie pieriestrojki, gdy wspólnota parafialna wreszcie mogła aktywniej działać. Zaczęły odradzać się też okoliczne parafie.

Kolejną dekadę, od 1990 do 1999 w Głębokiem służył ksiądz Cyryl Klimowicz, który później został biskupem największej diecezji na świecie – irkuckiej. To on wyremontował kościół parafialny z zewnątrz i w środku. W tym czasie białoruski Kościół ostatecznie przechodzi na język białoruski.

Kościół w Głębokiem obecnie. Zdjęcie: Zmicier Łupacz/belsat.eu

Obecnie Głębokie ma bogate życie religijne. Każdej niedzieli odprawiane są cztery msze święte, działają różne wspólnoty wiernych. Obecny proboszcz ksiądz Michał Cichanowicz rozpoczął remont, który ma nadać świątyni jeszcze więcej blasku.

Dzierkowszczyzna: kościół odbudowano w dziesięć miesięcy

Kościół w Dzierkowszczyźnie obecnie. Zdjecie: Zmicier Łupacz, 2021 r.

Katolicka świątynia w Dzierkowszczyźnie (obecnie rejon głębocki) została ufundowana przez marszałka Leona Domeykę, dziadka Ignacego Domeyki, członka wileńskich Filomatów, przyjaciela Adama Mickiewicza, wybitnego geologia i rektora uniwersytetu w Santiago de Chile. Kościół został zbudowany w latach 1817-1822.

Inskrypcja potwierdzająca fundację kościoła w Dzierkowszczyźnie przez Leona Domeykę. Zdjęcie: Zmicier Łupacz, 2021 r.

Po wojnie polsko-bolszewickiej wieś znalazła się w granicach Polski. Świątynia poważnie ucierpiała podczas II wojny światowej, gdy spłonęły wieże i uszkodzony został dach. Wiosną 1943 sowieccy partyzanci spalili plebanię. Po wojnie część plebanii została odbudowana, a na miejscu spalonej drewnianej dzwonnicy udało się postawić murowaną. Ale za czasów sowieckich nie mogło być mowy o odrodzeniu życia religijnego parafii.

Ostatni proboszcz, ksiądz Jan Makszecki służył tu od 1946 do 1959 roku. Po jego śmierci wierni przez jakiś czas gromadzili się na modlitwy bez kapłana. Do 1962 roku parafianie zbierali po domach pieniądze, by opłacić podatek za nieruchomość – świątynię. W 1963 roku kościół został zajęty przez państwo i przekazany kołchozowi na spichlerz. Władze wyłamały zamki, część inwentarza kościelnego została wywieziona do Głębokiego, pozostałe przedmioty zostały zniszczone i spalone na podwórzu świątyni. Na plebanii założono szkołę.

Wnętrze kościoła w Dzierkowszczyźnie w latach 80

Zarządzany przez kołchoz budynek popadł w zaniedbanie. Po zawaleniu się dachu, zostały z niego jedynie mury i kolumny. Rozszabrowany został też grób fundatora Leona Domeyki. W takim stanie kościół stał do końca lat 80-tych.

W 1988 roku wierni rozpoczęli starania o odzyskanie świątyni. Przykładem dla nich byli parafianie z odległych o sześćdziesiąt kilometrów Postaw, którzy w tym samym roku jako pierwsi w ZSRR odzyskali swój kościół. Wiosną 1989 roku ksiądz Uładzisłau Zawalniuk przed ruinami celebrował mszę świętą w intencji zwrócenia kościoła. Na nabożeństwo przybyli wierni z Dzierkowszczyzny i okolicznych wsi.

Ksiądz Uładzisłau Zawalniuk celebruje mszę przed kolumnadą zrujnowanej świątyni w Dzierkowszczyźnie. Rok 1989

Delegacje wiernych jeździły do władz rejonowych i obwodowych, przyszło im też pojechać do Mińska i Moskwy. Ich wysiłki nie poszły na marne i w 1989 roku zniszczona świątynia została zwrócona parafii. Mimo problemów ze zdobyciem materiałów budowlanych i braku środków, kościół został odbudowany w dziesięć miesięcy.

Stało się to dzięki wielkiej ofiarności i entuzjazmowi mieszkańców, z których wielu pracowało na budowie za darmo, a niektórzy przekazali na jej cel oszczędności swojego życia. By kupić żyrandol do kościoła, pani Hunefa Jermakowicz sprzedała krowę, a za środki Moniki Ziamczonak w Lublinie odlano dzwon. Do kościoła wróciły też ocalone przez wiernych figury świętych.

Biskup Tadeusz Kondrusiewicz święci odbudowany kościół. 15 maja 1990 r.

15 maja 1990 roku arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz konsekrował odnowioną świątynię. W 2014 roku świętowano 25-lecie oddania jej wiernym.

Dziś Dzierkowszczyzna mierzy się z problemem wielu wiejskich parafii. Wsie na Białorusi szybko się wyludniają, prawie nie ma już tam młodzieży i za kilka lat będzie trudno utrzymać budynki sakralne nawet w niewielkich miasteczkach.

Uszacz: na murach kościoła rosły brzózki

Uszacz to miasteczko 150 kilometrów na zachód od Witebska, centrum rejonu uszackiego. Pierwsza świątynia rzymsko-katolicka została tu zbudowana na początku XVIII wieku, gdy podwojewodzi połocki Hieronim Żaba ulokował w na swoich włościach dominikanów.

Co ciekawe, miejscowość rozwinęła się w dwudziestoleciu między pierwszym i drugim rozbiorem Rzeczypospolitej. Właśnie tam przeniosły się władze województwa połockiego po tym, jak sam Połock został zajęty przez Imperium Rosyjskie.

Gdy w 1793 Uszacz znalazł się w granicach Rosji, utworzono w nim parafię rzymsko-katolicką. W latach 1796-1808 zbudowana została murowana świątynia.

Ołtarz kościoła w Sieliszczu, do którego trafiło wyposarzenie świątyni dominikańskiej z Uszacza. Zdjęcie z 1913 roku

Po upadku powstania listopadowego, w 1832 roku władze carskie zlikwidowały klasztor dominikanów, a kościół przekazały diecezji. Z kolei po zdławieniu powstania styczniowego, w 1868 roku budynek sakralny przekazały Cerkwi. Wyposażenie kościoła zostało przeniesione do Sieliszcza, które stało się centrum parafii.

Po carskim manifeście z 1905 roku wierni usiłowali odzyskać świątynię w Uszaczu, jednak bezskutecznie. Ich protest rozpędziła policja. Dopiero w 1908 roku katolicy otrzymali zgodę na budowę nowego kościoła, która ruszyła z wielkim entuzjazmem. Znaleźli się sponsorzy, a część środków przekazały carskie władze. Budowa zakończyła się w 1914 roku, tuż przed wybuchem wojny. W 1917 roku kościół w Uszaczu był wciąż uznawany za filię parafii w Sieliszczu, która liczyła około półtora tysiąca wiernych.

Kościół św. Wawrzyńca w Uszaczu. Zdjęcie: Z.Furman, lata 1920-29

Nowy kościół nie miał jednak szczęścia – po wojnie polsko-bolszewickiej znalazł się na terenie ZSRR, gdzie religia była prześladowana. W latach 20-tych dojeżdżali tu jeszcze kapłani z okolicznych parafii. Ostatecznie w latach 30 świątynia została zajęta przez państwo i stała się magazynem lnu i siemienia lnianego. W tym samym czasie prawosławni stracili swoją cerkiew – dawny kościół dominikański. Budynek został przebudowany na Dom Kultury.

Po II wojnie światowej w Uszaczu na krótko obudziło się życie religijne, dojeżdżał tam ksiądz Czesłau Matusiewicz z Prozoroków. Jednak sam budynek kościoła, uszkodzony podczas bombardowania, zaczął się walić. W 1960 roku miejscowe władze radzieckie zdecydowały o rozbiórce budynku w celu pozyskania cegieł, ale z jakiegoś powodu decyzja ta nie została wykonana i mury świątyni ocalały.

„Ziarno wiary zachowane przez nasze babcie”. Brat Andrej o odradzaniu się Kościoła na Białorusi

Odrodzenie parafii w Uszaczu nastąpiło początku lat 90-tych, gdy zaczął tu przyjeżdżać ksiądz Mieczysław Janczyszyn, polski misjonarz służący w Lepelu. Wierni najpierw spotykali się w prywatnych domach, by potem przebudować na kaplicę dawną piwiarnię. Kościół w tym czasie był ruiną – na murach rosły brzózki, brakowało dachu, okien, drzwi, wewnątrz leżały śmieci i rosły krzaki.

Kaplica w dawnej budce z piwem. Zdj. arch. parafialne

W 1999 roku wierni postanowili oczyścić świątynię. Prace trwały półtora miesiąca. Niewielkiej wspólnocie rzymsko-katolickiej pomogli prawosławni, protestanci, a nawet ateiści. 25 lipca 1999 roku w murach kościoła została odprawiona pierwsza msza święta pod gołym niebem. Uczestniczyło w niej bardzo wiele osób, w tym wielokrotnie nagradzany poeta Ryhor Baradulin, który pochodzi z miasteczka.

Msza w ruinach kościoła w Uszaczu. Zdj. arch. parafialne:

Wtedy też zaczęła się odbudowa, która trwała cztery lata. 24 października 2004 roku świątynia została ponownie konsekrowana. Z powodu braku środków nie udało się jednak odbudować wież zdobiących wejście.

Wspólnota parafialna Uszacza jest niewielka, więc trudno jej utrzymać potężny gmach kościoła, który przez ponad pół wieku stał bez dachu. By zebrać pieniądze na remont, wierni zaczęli z inicjatywy proboszcza pleść i sprzedawać różańce. Wiadomo, że w ten sposób nie zbiorą potrzebnej sumy, ale liczą, że ich starania zostaną zauważone i znajdzie się sponsor. Owoce tej pracy już widać – rozpoczął się pierwszy etap remontu.

Odbudowany kościół w Uszaczu. Zdjęcie: Zmicier Łupacz, 2021 r.

Sieliszcze: kościół świętej Weroniki umiera na stojąco

Kościół świętej Weroniki w Sieliszczu w roku 1913

Murowana świątynia przy klasztorze bernardynów w Sieliszczu (dziś w rejonie uszackim) powstała w 1726 roku. Jej fundatorami byli podczaszy i rotmistrz połocki Jan Józef Rogoza, podsądek połocki Jozafat Antoni Sielawa i jego żona Eleonora z Kocielów.

Kościół świętej Weroniki w Sieliszczu w roku 1913

Po drugim rozbiorze Rzeczypospolitej w 1793 roku kościół i klasztor kontynuowały swoją działalność. Władze carskie zamknęły klasztor dopiero po zdławieniu powstania listopadowego. Kościół został częściowo przebudowany w połowie XIX wieku.

Barokowe organy kościoła w Sieliszczu. Rok 1913

Niegdyś wnętrze świątyni zdobiło pięć ołtarzy i barokowe organy. Trafiły do niego też przedmioty z przekazanych Cerkwii kościołów w Uszaczu i Kubliczach. W głównym ołtarzu ulokowany został przywieziony z Kubliczów obraz Matki Boskiej w srebrnej sukni, na którym namalowano klęczące wizerunki fundatorów.

W XIX wieku kościół świętej Weroniki stał się katolickim centrum regionu uszackiego, którym został do lat 30-tych XX wieku. Wtedy to władze sowieckie zamknęły świątynię, a podczas II wojny światowej została ona częściowo zburzona.

Kościół w Sieliszczu po zniszczeniach wojennych. Zdjęcie z lata 1941-1944

Od ośmiu dekad ta wielka budowla powoli przeistacza się w gruzy. Nie pomaga tablica, że to zabytek chroniony przez państwo. Wcześniej na jednej z wież gniazdowały bociany, ale chyba nawet one uznały, że budynek grozi zawaleniem. Kościoła nie ma komu ratować – większość katolików jeszcze przed wojną została deportowana lub rozstrzelana jako “polscy agenci”.

Teraz ruiny świadczą o niegdysiejszej świetności miasteczka.

“Ten proces będzie jeszcze trwał”

Minęły już trzy dekady od wyjścia Kościoła na Białorusi z podziemia i odrodzenia jego struktur. O to, z jakimi problemami spotyka się on teraz zapytaliśmy księdza Wiaczasława Baroka, proboszcza parafii świętego Jozafata Kuncewicza w Rossonach.

– To, że otworzyliśmy swoje struktury to bardzo dobrze, ale teraz nie najważniejsze. Wiernych obecnie nie przybywa, nie ma nowych powołań kapłańskich. Obecnie to jeden, dwóch ludzi na rok w diecezji. Jeszcze kilka takich jubileuszy i zobaczymy, że w Kościele nie ma duchownych, nie ma się komu modlić – ze skruchą mówi ksiądz Wiaczasłau.

Tak wyglądał zburzony przez sowietów kościół świętego Antoniego w Witebsku, o którego odbudowie marzy biskup Butkiewicz

jest Jednak dobrej myśli jest biskup witebski Aleh Butkiewicz, od czwartku przewodniczący Konferencji Episkopatu Białorusi.

– Trzydzieści lat, które mamy za sobą, było czasem usuwania następstw wojującego ateizmu. Ten proces będzie jeszcze trwał. Dla Kościoła najważniejsze w tym czasie jest być wiernym samemu sobie, Ewangelii i bożej prawdzie, którą powinien głosić – powiedział biskup. – To nie będzie proste, będzie się to spotykało z oporem, ale Bóg błogosławił nas na tą drogę budowania jego królestwa na ziemi.

Białoruscy katolicy mają nowego zwierzchnika. To najmłodszy biskup w kraju

Zmicier Łupacz/belsat.eu

Autor dziękuje głębockiemu krajoznawcy Kastusiowi Szytalowi za pomoc merytoryczną i udostępnienie zbiorów

Wiadomości