Były szef „bezpieki” Nazarbajewa podejrzany o próbę zamachu stanu

Były szef Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego (KBN) Kazachstanu Karim Masimow, oskarżony podczas masowych protestów o zdradę stanu, został dodatkowo podejrzanym w sprawie karnej o próbę siłowego przejęcia władzy w kraju – poinformował dziś KBN.

– Dochodzenia wstępne zostały wszczęte w sprawie aktów siłowego przejęcia władzy i nadużycia pełnomocnictw służbowych – stwierdzono w oświadczeniu Komitetu.

Oprócz Karima Masimowa o popełnienie tych przestępstw podejrzani są dyrektor służby specjalnej „A” (jednostka specjalna Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego) Anuar Sadykułow oraz zastępca szefa Służby Bezpieczeństwa Narodowego Dawlet Jargażyn. Urzędnicy zostali zatrzymani.

6 stycznia br. Masimow został oskarżony o zdradę stanu, co w wyniku wyroku skazującego skutkuje w Kazachstanie 15-letnim pobytem w kolonii karnej. 11 stycznia Masimow został aresztowany. W różnych latach Karim Masimow kierował rządem Kazachstanu, administracją prezydencką i pracował jako asystent prezydenta. W 2016 roku został przewodniczącym Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego.

Były szef Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Kazachstanu aresztowany. “Za zdradę”

Kazachstańscy obserwatorzy wiążą aresztowiania bliskich współpracowników byłego prezydenta Kazachstanu Nursułtana Nazarbajewa z wewnętrzną walką o władzę wśród elit politycznych. Według ich prognoz, prawdopodobnie, na miejsce usuwanych urzędników ze starego rozdania zostaną mianowani ludzie lojalni wobec nowego przywódcy kraju Kasyma-Żomarta Tokajewa, który zasygnalizował już w swoich przemówieniach zakończenie ery Nazarbajewa w Kazachstanie.

Nursułtan Nazarbajew nieprzerwanie kierował krajem jako prezydent przez niemal 30 lat, przekazując następnie władzę obecnemu szefowi państwa. 9 czerwca 2019 Kasym-Żomart Tokajew wygrał przedterminowe wybory prezydenckie uzyskując oficjalnie 70,96% głosów.

2 stycznia w Kazachstanie rozpoczęły się pokojowe protesty przeciwko podwyżkom cen gazu, które z czasem przerodziły się w demonstracje polityczne i zamieszki. Doszło też do zbrojnych starć demonstrantów z siłami bezpieczeństwa, a według miejscowych ekspertów do walk między “klanem” byłego prezydenta Nursułtana Nazarbajewa i siłami wiernymi nowemu prezydentowi Kasym-Żomartowi Tokajewowi.

Przywódca państwa wydał siłom bezpieczeństwa rozkaz strzelania bez ostrzeżenia do “terrorystów”. Według dziennikarzy i aktywistów, wojsko strzelało też do protestującego tłumu. Ministerstwo Zdrowia podało, że zginęło ponad 165 osób, jednak informacja ta została potem usunięta.

6 stycznia prezydent wezwał Ogranizację Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB) do wysłania sił pokojowych. Już następnego dnia do Kazachstanu zaczęli napływać żołnierze (głównie jednostek desantowo-szturmowych) z Rosji, Białorusi, Armenii, Kirgistanu i Tadżykistanu. Ich obecność miała wpłynąć na szybkie „przywrócenie stabilności” w państwie. Jutro część żołnierzy sił pokojowych ma wrócić do domu.

Putin o misji w Kazachstanie: „Pora wracać do domu”

pj/belsat.eu wg East24.info

Wiadomości