Rocznica zabójstwa Ramana Bandarenki. Śledztwo zostało zawieszone, ale sprawcy są znani

Dzisiaj mija pierwsza rocznica zamordowania białoruskiego aktywisty Ramana Bandarenki, pobitego na śmierć przez funkcjonariuszy oddziału specjalnego milicji SOBR. Prokuratura Generalna Białorusi zawiesiła postępowanie, ale dzięki śledztwu BYPOL znane są nazwiska osób zamieszanych w śmierć aktywisty.

31-letni Raman Bandarenka został zaatakowany przez zamaskowanych funkcjonariuszy w nocy z 11 na 12 listopada 2020 roku. Stracił przytomność i został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł kilka godzin później. Powodem brutalnego ataku było to, że zapytał ubranych po cywilnemu milicjantów, dlaczego zrywają białe i czerwone wstążki dekoracyjne, tworzące historyczną flagę Białorusi.

Aktywistki z Sienicy uszanowały pamięć zabitego Ramana Bandarenki. Zdj. zmagarskiy_a_photography / Instagram

Raman Bandarenka był z wykształcenia artystą. W 2014 roku został wcielony do białoruskiej armii, służył w 3 Brygadzie Specjalnego Przeznaczenia MSW. Później pracował jako administrator i dyrektor lokalnego sklepu detalicznego. Mieszkał na osiedlu zwanym potocznie Placem Zmian, gdzie regularnie odbywały się koncerty i spotkania mieszkańców opowiadających się za demokratycznymi przemianami. I tam został pobity na śmierć.

Czytelnicy Biełsatu z Nowopołocka nadesłali zdjęcia miejsca pamięci poświęconego zabitemu

Alaksandr Łukaszenka zapowiedział wszczęcie śledztwa w sprawie zaatakowania aktywisty, zlecając zbadanie sprawy Prokuraturze Generalnej. Jednak w sierpniu br. Prokuratura ogłosiła zawieszenie postępowania z powodu „niemożności ustalenia osoby, która popełniła przestępstwo”.

Białoruscy urzędnicy próbowali „zamieść sprawę pod dywan”, próbując zrzucić winę na samego Ramana, który ich zdaniem „był pijany”, a cała sytuacja była „awanturą sąsiedzką”. Dziennikarka portalu TUT.by Kaciaryna Barysiewicz i lekarz Arciom Sarokin zostali później skazani za publikację informacji obalających argumenty władz. Pracujący w szpitalu mińskiego pogotowia Sarokin przekazał portalowi informację, że w krwi pobitego nie było alkoholu.

Akcja pamięci Ramana Bandarenki w Mołodecznie. Zdj.czytelnicy Biełsatu

Do więzienia trafiły również dwie dziennikarki Biełsatu, Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa, które relacjonowały demonstrację upamiętniająca tragedię.

Mimo że białoruskie służby zawiesiły śledztwo, znane są informacje o osobach, które przyczyniły się do śmierci aktywisty. Inicjatywa BYPOL, zrzeszająca byłych pracowników białoruskich służb, którzy podali się do dymisji i wyjechali z kraju na znak protestu przeciwko represjom politycznym, opublikowała wyniki śledztwa w sprawie śmierci Ramana Bandarenki.

Kto zabił Bandarenkę. Wyniki śledztwa byłych milicjantów

Według uzyskanych przez organizację informacji inicjatorem nalotów na mińskie podwórka była rzeczniczka prasowa prezydenta Łukaszenki – Natalla Ejsmant. Miała organizować grupy szybkiego reagowania składające się z funkcjonariuszy milicji i OMONu, których celem było „wyłapywanie” osób sympatyzujących z białoruskim ruchem opozycyjnym. BYPOL udowodnił, że osobą, która napadła Ramana był Dzmitryj Szakuta, szkoleniowiec SOBRu. Pod jego dowództwem znajdowała się inni funkcjonariusze białoruskiego aparatu bezpieczeństwa, m.in. Jauhen Cimanouski, Siarhiej Sarman, Siarhiej Anufiejeu, Aleh Bujkiewicz i Raman Sawienka.

BYPOL ujawnił rozmowę dowódców milicji po zabiciu Ramana Bandarenki

Ważną poszlaką w sprawie zabójstwa Ramana Bandarenki są również opublikowane przez NEXTA nagrania audio, na których dwóch funkcjonariuszy rozmawiają o przepychankach i zatrzymaniach na Placu Zmian. Eksperci portalu TUT.by uznanego za „medium ekstremistyczne” potwierdzili autentyczność tych rozmów.

lp/ belsat.eu wg inf. wł.

Wiadomości