Dziennikarz śledczy: Rosja za dwa lata zostanie odcięta od światowego internetu

Analityk portalu Bellingcat Christo Grozev twierdzi, że rosyjskie władze spowolnią dostęp do globalnych serwisów takich jak np. YouTube czy Twitter do tego stopnia, że korzystanie z nich nie będzie możliwe na terytorium kraju.

Dziennikarz podczas konferencji im. Lennarta Meri w Tallinie powiedział, że rosyjskie władze chcą wprowadzić mechanizm akredytacji dostawców hostingu. Ci odpowiadają za działanie serwerów, na które na trafiają materiały zamieszczane np. w serwisie YouTube lub posty, publikowane na Twitterze.

– Akredytowani dostawcy będą musieli przekazywać FSB pełne informacje, w tym sesje SSL, logi, adresy IP dla każdego ze swoich użytkowników. Nie będzie anonimowości. A ci, którzy nie są akredytowani, w tym YouTube, Twitter i inne [witryny i usługi] na całym świecie, będą mieli ograniczoną prędkość dostępu- powiedział i stwierdził, dowiedział się tego od swoich informatorów w służbach specjalnych.

Według niego za dwa lata prędkość dla nieakredytowanych serwisów wyniesie 24 kilobity na sekundę, czyli tyle ile w latach 90. ubiegłego wieku. Korzystanie z obecnych sieci społecznościowych stanie się niemożliwe, dlatego Grozev nazwał to wirtualnym zamknięciem rosyjskiego internetu.

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa odnosząc się do estońskiego seminarium, napisała na Facebooku, że „władze bałtyckie od dawna zapraszają wściekłych rusofobów”. Wspomniała w tym kontekście nazwisko Grozeva, jednak nie skomentowała jego wypowiedzi.

Wiadomo, że już wcześniej Roskomnadzor próbował blokować publiczne serwery DNS, utrudniając dostęp rosyjskim internautom do globalnej Sieci. Pomagają one użytkownikom znajdować strony internetowe przy pomocy adresów literowych zamiast numerycznych. Eksperci uznali to za próbę ograniczenia dostępu do aplikacji „Navalny” i serwisu „Inteligentne Głosowanie”.

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny w intrenecie wzywa do oddawania głosów w zbliżających się wyborach parlamentarnych tak, by odebrać zwycięstwo kandydatom kremlowskiej Jednej Rosji. Rosyjskie władze tymczasem starają się, by jak najmniej obywateli dowiedziało się o jego kampanii. Specjalista IT Michaił Klimariew w swoim komentarzu dla Biełsatu podkreślił, że działania rosyjskich władz mogą zakłócić działanie ważnych urządzeń i pomóc internetowym oszustom.

Największa rosyjska wyszukiwarka nie wyświetli linków do apelu Nawalnego

Obecnie Elon Musk prowadzi prace nad wdrożeniem satelitarnego internetu, który znajdzie się poza kontrolą państwa. System sieci satelitarnej Starlink znajduje się obecnie w fazie testów beta. Według samego Muska korzysta już z niego ponad 70 tysięcy osób. Do tej pory sieć obejmuje Amerykę, Francję, Wielką Brytanię, Kanadę i kilka innych krajów. W 2022 może pokrywać też Indiach i inne regiony.

Starlink nie został jeszcze uruchomiony w Rosji, jednak władze już przygotowują grunt pod jego ograniczenie. Pod koniec 2020 roku rząd przygotował ustawę, zgodnie z którą cały ruch danych z zagranicznych satelitów musi przechodzić przez urządzenia rosyjskich operatorów telekomunikacyjnych. Dokument nie przeszedł jeszcze pierwszego czytania w Dumie Państwowej.

Roskomnadzor zażądał od Apple i Google usunięcia aplikacji Nawalny

jb/ belsat.eu

Wiadomości