Sprawa skazanej dziennikarki: prokuratura uznała karę za „zbyt łagodną”

Prokuratura Generalna złożyła apelację od wyroku w sprawie karnej reporterki niezależnego portalu TUT.by Kaciaryny Barysiewicz i lekarza Arcioma Sarokina.

– Zdaniem Prokuratury Generalnej, jedną z podstaw odwołania się od wyroku sądu jest nieadekwatnie łagodna kara wymierzona Barysiewicz wobec popełnionego przez nią przestępstwa – poinformował dziś portal internetowy dziennika SB. Biełaruś Siegodnia, wydawanego przez administrację Alaksandra Łukaszenki.

2 marca sąd pierwszej instancji uznał Barysiewicz i Sarokina za winnych „ujawnienia tajemnicy lekarskiej”. Wszczęte przeciwko nim postępowanie karne dotyczyło podania informacji o stanie zdrowia aktywisty Ramana Bandarenki, który 12 listopada ubiegłego roku zmarł w szpitalu – najpewniej w efekcie pobicia przez białoruskich funkcjonariuszy.

Kto zabił Bandarenkę. Wyniki śledztwa byłych milicjantów

Barysiewicz opublikowała w internecie otrzymane od Sarokina zdjęcie dokumentu z przyjęcia skatowanego aktywisty w szpitalu. Zapisano w nim, że w momencie trafienia do szpitala był trzeźwy. Tymczasem według głoszonej przez władze i państwowe media wersji oficjalnej, Bandarenka był nietrzeźwy i zginął wskutek pijackiej burdy.

Dziennikarkę skazano na 6 miesięcy w kolonii karnej. Lekarz, który przekazał jej informację. Lekarza też uznano za winnego, jednak wymierzono mu wyrok w zawieszeniu.

6 miesięcy kolonii karnej dla dziennikarki Tut.by

cez/belsat.eu

Wiadomości