Teatr dla jednego aktora

Alaksandr Łukaszenka na Zgromadzeniu, zdj.: Pavel Orlovsky / TASS / Forum

W Mińsku zakończyło się VI Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie Ludowe. Dwudniowa impreza przypominała raczej w miarę dobrze wyreżyserowane przedstawienie niż forum, które miałoby coś zmienić na Białorusi. Wręcz przeciwnie chodzi o to, żeby nic nie zmieniać i pokazać, że chce tego większość Białorusinów.

Formułę Ogólnobiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego Alaksandr Łukaszenka wymyślił w 1996 roku. Impreza, która miała przypominać i dotąd przypomina zjazdy Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, wówczas potrzebna była żeby wyrazić poparcie dla zmian w konstytucji, które miały być przyjęte w wyniku referendum. Później organizował takie Ogólnobiałoruskie Zgromadzenia przed wyborami prezydenckimi. Ten rok jest wyjątkiem – zjazd zorganizowano już po tradycyjnie sfałszowanych wyborach.

W czwartek i w piątek – VI Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie Ludowe

Uczestnicy

W przedstawieniu biorą udział starannie wybrani statyści. To przedstawiciele różnych profesji, kolektywów pracowniczych, grup społecznych. Są oni wybierani bardzo uważnie spośród osób lojalnych w stosunku do władz. Nie ma tutaj miejsca na jakikolwiek przypadek. Statyści biją brawo i przyjmują przez aklamację rezolucję zjazdu, która sprowadza się do tego, że ma zostać tak, jak jest ponieważ najważniejsza jest stabilność. Do rezolucji zresztą jeszcze wrócimy.

W czasie dwudniowego spektaklu statyści czasem występowali na scenie mając wtedy swoje partie solowe. Ich wystąpienia sprowadzają się do tego, że są oni za wszystkim dobrym, a przeciwko wszystkiemu, co złe.

Utajnieni delegaci. Kogo wysłano na Zgromadzenie Ludowe?

Aktorami drugoplanowymi są ci, którzy zasiadają w prezydium Zgromadzenia. To bliscy współpracownicy Alaksandra Łukaszenki, na przykład przewodnicząca Rady Republiki Natalla Kaczanawa, ministrowie, przedstawiciele kościołów i organizacji religijnych. Ma to stworzyć wrażenie ogólnego poparcia dla słów, które padają z trybuny.

Aktor pierwszoplanowy jest jeden – Alaksandr Łukaszenka. To on mówi, jak jest i jak ma być.

Prolog

Temat Ogólnobiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego przewijał się od jesieni. Alaksandr Łukaszenka, naciskany przez Moskwę żeby wreszcie uspokoić nastroje społeczne, zapowiadał organizację zjazdu, a nawet zmiany w konstytucji, które mogłyby ograniczyć władzę prezydenta. Później się stopniowo z tego wycofywał. Samo Zgromadzenie nie traciło jednak swojej wagi – państwowe media opowiadały, jak istotne jest to wydarzenie, kto został wybrany jako delegat i jakie ma plany związane ze Zgromadzeniem.

Ważnym momentem prologu jest publikacja „wyników” przygotowanego przez władze sondażu, który potwierdza, że Białorusini chcą silnej władzy prezydenckiej.

Łukaszence ufa 66,5 proc. obywateli? Tak mówią wyniki oficjalnego sondażu

Ten akt kończy się w momencie, gdy uczestnicy Zjazdu wyjeżdżają ze swoich miejscowości żegnani przez mieszkańców, a najlepiej także dzieci.

Akt I – Pierwszy dzień Zgromadzenia

W tym akcie następuje kluczowy moment, czyli przemówienie Alaksandra Łukaszenki. Tym razem trwa ono 4 godziny. Uważający się za prezydenta polityk straszy zagrożeniem z Zachodu, białorutenizacją, kolorowymi rewolucjami i bandycką prywatyzacją. Opowiada też o lojalności wobec Rosji i Władimira Putina. To na pewno się przyda przed kolejnym zastrzykiem finansowym dla Mińska z Moskwy.

Łukaszenka do „delegatów narodu”: zostaliśmy brutalnie zaatakowani z zewnątrz, to próba blitzkriegu

Alaksandr Łukaszenka przyznaje też, że wybory mogły być „trochę” sfałszowane. Twierdzi, że Bruksela nazywa go prezydentem i kreuje się na jedynego, który może uratować Białoruś bo „ma tylko ją jedyną”. Traktuje przy tym Białorusinów, jak małe dzieci mówiąc, że jeszcze nie dojrzali do wyborów na podstawie list partyjnych.

W tym akcie także szef KGB Iwan Tertel ostrzega przed zamachami terrorystycznymi, a minister spraw zagranicznych Uładzimir Makiej podkreśla, że Rosja była, jest i będzie strategicznym partnerem dla Białorusi. Jednocześnie zapowiada niejasne zmiany w polityce zagranicznej Mińska.

Koniec białoruskiej neutralności? Szef MSZ w Mińsku o nowych priorytetach państwa

Dalej mówi chór przedstawicieli różnego rodzaju organizacji wspierających reżim. Na przykład pierwszy sekretarz Centralnego Komitetu Białoruskiego Republikańskiego Związku Młodzieży Dzmitryj Waraniuk. Podobnie, jak w pozostałych przypadkach jego wystąpienie składa się z komunałów, z którymi nawet trudno się spierać.

– Każdy Białorusin od dzieciństwa powinien mieć świadomość odpowiedzialności za los kraju, za swoje działania, być prawdziwym patriotą. Nie na próżno się mówi, że uniknąć pomyłki jest łatwiej niż naprawiać jej konsekwencje – zaznacza.

I tak dalej w każdym wystąpieniu: młodzież uważa, że powinna odgrywać ważną rolę w życiu państwa, przedstawiciele przemysłu, że przemysł, a lekarze, że medycyna. Tak wyglądają przemówienia. Szczytem konkretu może być propozycja przewodniczącego Rady Partii Komunistycznej Białorusi Alaksieja Kamaja, który zaproponował, aby obchodzono Dzień Partyzanta i Działacza Podziemia.

BYPOL: w białoruskim KGB zaczęły się czystki

Ale wśród szarej masy pojawia się bohater niejednoznaczny, który może choć na chwilę obudzić uczestników z ciepłego letargu. To przedstawicielka koncesjonowanej opozycji Hanna Kanapackaja, której prezydium daje głos i która nazwała Zgromadzenie „zlotem zwycięzców”, krytykowała kampanię wyborczą i mówiła o zaangażowaniu Rosji w wewnętrzne sprawy Białorusi. W państwowej telewizji pokazano jedynie początek wystąpienia, ale zapewne pozwoli to Alaksandrowi Łukaszence mówić o „przedstawicielach opozycji” biorących udział w zjeździe.

Antrakt

Wieczorem uczestnicy Zgromadzenia wzięli udział w uroczystym koncercie zrealizowanym w najlepszych tradycjach schyłku Związku Radzieckiego i lat ‘90: była estrada, była cepeliowska „muzyka ludowa” oraz trochę piosenki wojskowej i popu.

Alaksandr Saładucha, zdj.: BT1

Ulubieniec władzy Alaksandr Saładucha deklarował swoją miłość do wszystkich Białorusinów, których przecież nie można dzielić.

Akt II – Drugi dzień Zgromadzenia

W tym akcie powtarza się scenariusz z dnia poprzedniego. Delegaci zapewniają, że najważniejsze jest żeby była stabilność i nic się nie zmieniało bo w obecnej sytuacji najbardziej istotne jest zachowanie państwa. Taka nowa wersja hasła „Żeby nie było wojny”. Premier Raman Hałouczanka opowiada się przeciwko reformom gospodarczym mając wyraźnie nadzieję, że Moskwa wesprze Mińsk 3 miliardami dolarów. Jeszcze w tym miesiącu Alaksandr Łukaszenka ma spotkać się z prezydentem Władimirem Putinem.

Premier Białorusi: reformy gospodarcze doprowadzą kraj do zapaści

Sam rządzący w Mińsku w drugim dniu znów mówił o tym, że Białorusi potrzebne są zmiany, ale nie będą one miały formy rewolucji, a zmian prawnych, które mają się także znaleźć w konstytucji. Ustawa zasadnicza ma być przyjęta w ciągu roku. Jakie dokładnie rozwiązania mają być wprowadzone? Nie wiadomo, „cała masa ważnych zmian”. Tego rodzaju poziom szczegółowości można było spotkać na Zgromadzeniu.

– Dzieci i młodzież to nasz priorytet – mówił Alaksandr Łukaszenka.

Amnestia dla skruszonych Białorusinów i aleja na cześć Rosji: na Zgromadzeniu w Mińsku zabrzmiał głos „konstruktywnej opozycji”.

W drugim dniu koncesjonowaną opozycję reprezentował Juryj Waskrasienski, który krytykował przywódców opozycji i proponował ogłoszenie amnestii dla skruszonych, która miałaby według słów objąć „dzieci i dziewczynki-prymuski, które popełniły błąd”. Chciałby też przeprowadzenia referendum w sprawie kary śmierci, nadanie Zgromadzeniu Ludowemu statusu organu konstytucyjnego oraz nadanie jednej z głównych ulic Mińska nazwy na cześć Rosji.

Łukaszenka: amnestii nie będzie, bo nie ma więźniów politycznych

Kulminacja drugiego dnia, to przyjęcie rezolucji, w której głównym punktem jest poparcie głównych założeń „programu społeczno-ekonomicznego rozwoju Białorusi na lata 2021 – 2025” i…

– Wsparcie jego głównego celu: zapewnienia stabilności w społeczeństwie i zwiększenia dobrobytu obywateli poprzez modernizację gospodarki, budowanie kapitału społecznego, tworzenie komfortowych warunków życia, pracy i samorealizacji człowieka. Państwo opiekuńcze pozostanie niezmienioną narodową marką Białorusi – czytamy w rezolucji.

Zgromadzenie wspiera też tradycyjne wartości rodzinne, silne regiony, rozwój indywidualnego potencjału i nauki, rozwój tradycyjnych rzemiosł i modernizację gospodarki. Mińsk ma też współpracować z państwami byłego Związku Radzieckiego i wzmacniać strategiczną współpracę z Chinami. Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie ma też zyskać umocowanie prawne. Ma zostać utworzona komisja konstytucyjna, w skład której wejdą „przedstawiciele organów państwowych, społeczności prawniczej, różnych gałęzi gospodarki i sfery społecznej”. Projekt zmian ma ona opracować jeszcze w tym roku.

Białoruś: liderzy opozycji oskarżeni o kierowanie organizacją ekstremistyczną

Epilog

Przedstawienie się udało. Główny aktor na pewno jest zadowolony bo wszystko poszło zgodnie z planem. To, czy obietnice będą zrealizowane, czy nie, to już całkowicie drugorzędna sprawa. Zresztą ich poziom ogólności jest tak duży, że zawsze się można wykręcić. Najważniejsze, że nic się nie zmienia i jest stabilność.

Alaksandr Łukaszenka wraz ze swoimi zwolennikami zastygł w radzieckich tradycjach zjazdów partyjnych zmodernizowanych estetyką lat ‘90. A dla ludzi, którzy mają coś do powiedzenia i chcą prawdziwych zmian, miejsce jest nie na sali obrad Zgromadzenia, a w więzieniu. Tylko w ciągu ostatnich dwóch dni na kary aresztu skazano: Ninę Dohłą, która w czwartek krzyknęła w jednym z mińskich centrów handlowych „Niech żyje Białoruś” (15 dni), Tacianę i Kanstancina Skapcowów za biało-czerwono-białą flagę w oknie (po 15 dni), muzyka Andreja Drahuna za śpiewanie w przejściu podziemnym (20 dni), Paula Padalakę za trąbienie w al. Niezależności (15 dni), Lilię Maceszę i jej męża, których zatrzymano koło stołecznego ratusza (na 13 i 14 dni odpowiednio) oraz górnika z Salihorska Juryja Korzuna (15 dni).

Piotr Pogorzelski/belsat.eu

Inne teksty autora.

Wiadomości