„Pogrzeb strzały”. Białoruski obrzęd chroniący przed piorunami

Obrzęd pochowania strzały. Staubun w obwodzie homelskim, Białoruś, 10.06.2021 r. Zdjęcie: Hanna Waszczanka/belsat.eu

We wsi Staubun pod Wietką przetrwał pradawny obrzęd “pochowania strzały”. Według miejscowych, jego odprawiania nie przerwały wojny ani epidemie.

Tradycja nakazuje grzebać strzałę w dniu Wniebowstąpienia Pańskiego – 40 dni po prawosławnej Wielkanocy, czyli jeszcze przed letnimi burzami. Miejscowi mówią, że tego dnia “Poszedł Pan na niebiosy, pociągnął żyto za kłosy”. Proszą też Boga o zdrowie, urodzaj i by strzała-błyskawica ominęła ich wieś.

Obrzęd pochowania strzały. Staubun w obwodzie homelskim, Białoruś, 10.06.2021 r. Zdjęcie: Hanna Waszczanka/belsat.eu

Obrzęd zaczyna się od “wodzenia strzały”. Dwa korowody wiejskich kobiet i dziewcząt ruszają z obu stron wsi, by spotkać się pośrodku i pójść razem w pole, gdzie śpiewają już z podwójną siłą.

Chłopcy i mężczyźni mogą jedynie oglądać święto – tradycja kategorycznie zakazuje im udziału.

– Jednego chłopaka podczas wodzenia strzały piorun zabił – mówi nam pani Walancina.

Gdy oba korowody się spotkają, idą razem w pole, gdzie należy wypowiedzieć życzenie i zakopać jakiś niewielki “skarb” – monetę lub fragment stroju. To właśnie “pogrzeb strzały”, swoista ofiara dla Boga i ziemi, która ma zabezpieczyć wieś od piorunów.

O chłopaku zabitym przez błyskawicę opowiada jednak z obrzędowych pieśni. Po “dobrym młodzieńcu” płacze w niej tylko matka:

Gdzie matka płacze, tam rzeczka ciecze,

Gdzie siostrzyczka, tam kryczniczka,

A gdzie płacze żona, tam rosy nie ma.

Obrzęd pochowania strzały. Staubun w obwodzie homelskim, Białoruś, 10.06.2021 r. Zdjęcie: Hanna Waszczanka/belsat.eu

Pani Walancina tłumaczy nam sens pieśni.

– Młoda żona znajdzie sobie jeszcze nowego męża, a dla matki strata syna to największy ból.

Dlatego kobiety ze Staubun proszą niebo, by “strzała” nikogo nie zabiła.

Obrzęd pochowania strzały. Staubun w obwodzie homelskim, Białoruś, 10.06.2021 r. Zdjęcie: Hanna Waszczanka/belsat.eu

Gdy oba korowody się spotkają, idą razem w pole, gdzie należy wypowiedzieć życzenie i zakopać jakiś niewielki “skarb” – monetę lub fragment stroju. To właśnie “pogrzeb strzały”, swoista ofiara dla Boga i ziemi, która ma zabezpieczyć wieś od piorunów.

Obrzęd pochowania strzały. Staubun w obwodzie homelskim, Białoruś, 10.06.2021 r. Zdjęcie: Hanna Waszczanka/belsat.eu

W Staubunie mówią też, zdrowiem i siłą przez cały rok cieszyć się będzie ten, kto wytarzał się w życie. A sądząc po tym, że grzebać strzałę wychodzą nawet panie w sędziwym wieku, metoda ta rzeczywiście działa.

Zobacz wszystkie zdjęcia:

Obrzęd “pochowania strzały” jest wpisany na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego Białorusi. Opowiada o nim film dokumentalny Biełsatu pt. „Jak puszczę strzałę”.

„Ziemię chlebem karmimy i Boga prosimy”. Poleski korowód świętego Jury

Hanna Waszczanka,pj/belsat.eu

Wiadomości