Rosyjskie Ministerstwo Obrony: Biden, koncerny farmaceutyczne i Polska nadzorują ukraiński program biologiczny

Joe Biden nadzorował pracę twórców amerykańskiego wojskowego programu broni biologicznej na Ukrainie – powiedział Igor Kiriłłow, naczelny dowódca wojsk obrony radiologicznej, chemicznej i biologicznej Sił Zbrojnych Rosji. Jako „kuratorów ukraińskiego programu biologicznego” wymienił także firmy Pfizer i Moderna oraz nieistniejący polski instytut.

Zdaniem generała armii rosyjskiej, w tworzeniu „ukraińskiego programu biologicznego” istotną rolę odegrał były prezydent USA Barack Obama, który w 2005 roku zawarł z Ukrainą umowę o partnerstwie w celu uruchomienia na jej terytorium „programów wojskowych i biologicznych”. Rosyjskie ministerstwo obrony twierdzi również, że w całą sprawę zamieszana jest Hillary Clinton, która rzekomo „doprowadziła do przyjęcia amerykańskiej strategii przeciwdziałania zagrożeniom biologicznym i ułatwiła legalizację badań nad produktami podwójnego zastosowania”.

Ówczesny wiceprezydent USA Joe Biden rzekomo „koordynował działania wykonawców wojskowego programu biologicznego i był zaangażowany w machinacje finansowe na Ukrainie”, podczas gdy inwestor George Soros był, według rosyjskiego ministerstwa, „głównym sponsorem wojskowych badań biologicznych na Ukrainie”.

Rosyjskie ministerstwo obrony oskarża Ukrainę o prace nad „nietoperzami jako wektorem broni biologicznej”

Jak zauważył gen. Igor Kiriłłow, na Ukrainie powstała sieć ponad 30 laboratoriów biologicznych pracujących dla Pentagonu, ale po rozpoczęciu rosyjskiej „operacji specjalnej” wszystkie zostały zamknięte, a niezbędny do kontynuowania programu został wywieziony z terytorium Ukrainy. Ponadto rosyjskie ministerstwo obrony twierdzi, że w projekt zaangażowane były firmy farmaceutyczne, w tym Pfizer, Moderna i amerykański Merck, a także powiązana z wojskiem amerykańskim firma Gilead.

Nie obeszło się też bez oskarżeń pod adresem Polski. Według rosyjskiego generała „polski Instytut Medycyny Weterynaryjnej” był zaangażowany w „badania nad wirusem wścieklizny na Ukrainie”. W Polsce nie ma jednak instytutu o tej nazwie, a rosyjskie Ministerstwo Obrony podało tak ogólną nazwę, że może ona dotyczyć dowolnego instytutu zajmującego się medycyną weterynaryjną.

– Uzyskane dokumenty wskazują również na zaangażowanie Polski w ukraińskie biolaboratoria. Potwierdzono, że polski Instytut Medycyny Weterynaryjnej brał udział w badaniach mających na celu ocenę ryzyka epidemiologicznego i rozprzestrzeniania się wirusa wścieklizny na Ukrainie. Co charakterystyczne, badanie zostało przeprowadzone wspólnie z amerykańskim instytutem Battel, jednym z kluczowych kontrahentów Pentagonu – podało rosyjskie ministerstwo.

To nie pierwszy raz, kiedy rosyjska propaganda oskarża Polskę o rzekome związki z pracami nad bronią chemiczną. W kwietniu Michaił Supotnicki, główny specjalista 27. Centrum Naukowego Ministerstwa Obrony Rosji, powiedział w wywiadzie dla agencji propagandowej RIA Nowosti, że Polska jest jednym z najważniejszych aktorów w kontekście działalności „ukraińskich laboratoriów biologicznych”. Dodał, że Polska prowadziła własne badania nad bronią bakteriologiczną zaraz po I wojnie światowej, a podczas II wojny światowej „polscy pracownicy programu bakteriologicznego osiedlili się w USA i Wielkiej Brytanii”, co rzekomo świadczy o pierwszorzędnej roli Warszawy w pracach nad bronią biologiczną.

Kraj, gdzie nie ma wojny, czyli rosyjska propaganda o ataku na Ukrainę

lp/ belsat.eu

Wiadomości