Wolność, tęsknota, przyszłość. O czym piszą w swoich listach Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa

Dziennikarki Biełsatu Kacia Andrejewa i Dasza Czulcowa od prawie sześciu miesięcy przebywają w więzieniu, dokąd trafiły za wykonywanie swojej pracy. Listy od dziewczyn są w naszej redakcji bardzo wyczekiwane. Pokazujemy je sobie nawzajem i też chcemy podzielić się wiadomościami od Kaci i Daszy.

Kaciaryna Andrejewa: „Musimy przede wszystkim myśleć o przywróceniu równowagi i pokoju. Nie o zemście”.

Kaciaryna Andrejewa. Zdj. archiwum prywatne Ihara Iliasza

Kacia dużo pisze o książkach, uczuciach, które wywołują, a także o przyszłości – swojej i wszystkich Białorusinów.

– Pytasz, co teraz piszę. No, głównie listy 😊 Jeśli ktoś myśli, że skrobię tu pamiętnik, to się myli, jest jeszcze trochę za wcześnie. Najwcześniej za 30 lat 😊 By pisać, potrzebuję natchnienia, a ono rzadko przychodzi. Czasem spisuję zabawne sytuacje albo tutejszy „folklor”, ale to humor nie dla wszystkich…

Jak pisze Kacia, sporo czasu spędza na lekturze.

– Czytam to, co wydają w bibliotece, zazwyczaj rosyjską klasykę. Udało mi się dostać „Dzikie polowanie króla Stacha” Uładzimira Karatkiewicza – ach, jak ja się cieszyłam! Pochłonęłam ją w dwa dni i było mi smutno, że tak szybko się skończyła. Pamiętam spektakl, widziałam go chyba w Teatrze Kupałowskim.

List od Kaciaryny Andrejewej. Zdj. belsat.eu

– W tym tygodniu los zdecydowanie się do mnie uśmiechnął – czytam zbiór „hiszpańskich” esejów Hemingwaya, Agathę Christie (Czytałeś? Fajne, nie?), współczesnego autora Bernarda Werbera, powieści Françoise Sagan (Francja, miłość, lata 60.) A co najważniejsze, po raz kolejny przeczytałam uważnie „Rok 1984” Orwella. To jedna z tych książek, po których przeczytaniu odkładasz ją na bok i przez długi czas wpatrujesz się w jeden punkt – wspomina Kacia w liście.

Fragment listu od Kaciaryny Andrejewej. Zdj. belsat.eu

Mężowi Kaciaryny Andrejewej Iharowi Iliaszowi niedawno udało się uzyskać widzenie z żoną. Nie mogli się objąć – spotkanie odbywało się przez szybę, rozmawiali przez słuchawki telefoniczne.

– Spotkanie z Kacią trwało niecałe dwie godziny. Za zgodą naczelnika więzienia w Żodzinie przysługiwała jej tylko jedna wizyta przed przeniesieniem do kolonii i ja z niej skorzystałem. Tak więc rodzice i dziadkowie Kaci nie będą mogli zobaczyć jej w Żodzinie – relacjonował okoliczności widzenia.

Mąż skazanej dziennikarki Biełsatu mógł zobaczyć się z żoną

Kiedy dokumenty z sądu dotrą do Żodzina, Kacia i Dasza mogą zostać przeniesione do Homla w każdej chwili. Jak mówi Ihar, w więzieniu zmieniły się zasady przyjmowania paczek.

– Teraz obowiązuje regulamin jak w kolonii karnej, czyli nie więcej niż cztery paczki i dwie przesyłki w ciągu roku. Może je dostarczyć tylko rodzina. Osoby niespokrewnione mogą teraz wysyłać tylko listy, pocztówki i telegramy – powiedział nam Ihar.

Od kwietnia do Kaci dochodzi prenumerowana gazeta Nowy Czas, ale dostaje tylko listy polecone. Zwykłe w ogóle nie dochodzą.

– W ciągu najbliższych miesięcy wyjaśni się nareszcie, jaką specjalność będę mogła wpisać sobie do CV 😊Ekscytuje mnie i ciekawi, jak wygląda życie tam? Jacy ludzie będą mnie otaczać? Tutaj są w porządku – napisała w liście Kaciaryna komentując perspektywę oczekiwanego przeniesienia do kolonii poprawczej.

Fragment listu od Kaciaryny Andrejewej. Zdj. belsat.eu

Daria Czulcowa: „Czasem czuję nieznośną tęsknotę za domem. Pojawia się uczucie, że za tymi murami nie ma nic”.

Daria Czulcowa. Zdjęcie przekazane przez rodzinę

Dasza w swoich listach rysuje obrazki, wspomina znane jej budynki i bardzo dziękuje za poświęcaną jej uwagę.

Rysunek Daszy Czulcowej. Zdj. belsat.eu
Fragment listu od Daszy Czulcowej. Zdj.belsat.eu

Mamie Daszy udało się zobaczyć ze swoją córką 24 kwietnia. Pani Natalla powiedziała, że jej córka ma się dobrze. Jest w dobrym, wręcz świetnym nastroju. Dasza mówi, że otaczają ją bardzo dobrzy ludzie, docierają do niej wiadomości zza więziennych murów.

Ostatnio Dasza napisała bardzo emocjonalny list:

– Czasem czuję nieznośną tęsknotę za domem. Pojawia się uczucie, że za tymi murami nie ma nic. Jakby panowała tam zupełna pustka, niemal jak w kosmosie. Czasami mam wrażenie, że to się nigdy nie skończy. Ale zdarzają się też naprawdę dobre momenty, powiedziałabym, że nawet szczęśliwe. Często śmiejemy się tak, że nie sposób się powstrzymać, a łzy płyną strumieniami. Nigdy nie zapomnę tych chwil. Łez tutaj nie brakuje, zarówno dobrych, jak i złych. Opowiem o tych dobrych.

Fragment listu od Daszy Czulcowej. Zdj.belsat.eu

– Gdy przychodzą listy, moja radość sięga zenitu. To ludzie ją u mnie wywołują. Właśnie tego wciąż nie mogę pojąć. Kiedy byłam na wolności, planowałam napisać do kogoś list, ale nigdy tego nie zrobiłam. Czy zasługuję teraz na listy? Wszystkie te słowa, to ogromne wsparcie – nie sądzę, że kiedykolwiek znajdę słowa, by wyrazić moją wdzięczność. Czasami trudno mi odpowiadać ludziom. Nie wiem, jak powiedzieć im „dziękuję”, bo to słowo po prostu nie wystarczy. Oni dziękują mi, ale ja tylko wykonywałam swoją pracę – pisze Dasza.

Apelacja odrzucona. Dziennikarki Biełsatu pozostaną za kratami

Adresy do korespondencji:

Białoruś

222160 г. Жодзіна

вул. Савецкая, д. 22а

Кацярына Бахвалава

Białoruś

222160 г. Жодзіна

вул. Савецкая, д. 22а

Дарʼя Чульцова

Prosimy o włożenie do listu pustej koperty i znaczków. Nasze koleżanki będą mogły wtedy odpisać na list.

IA, ksz/belsat.eu

 

Wiadomości