48 godzin na wyjazd. Białoruś wydala polskich konsulów z Grodna

Białoruskie ministerstwo spraw zagranicznych poleciło dziś, by dwóch polskich dyplomatów – konsul generalny w Grodnie i konsul z tej samej placówki – w ciągu 48 godzin opuściło terytorium Białorusi.

Jak czytamy w komunikacie resortu, do MSZ wezwano dziś charge d’affaires polskiej ambasady w Mińsku Marcina Wojciechowskiego, któremu wręczono notę z poleceniem opuszczenia kraju przez dyplomatów. Z placówki w Grodnie mają wyjechać konsul generalny Jarosław Książek i podległy mu konsul.

Konsul generalny RP Jarosław Książek z żoną Elżbietą podczas uroczystości z okazji rocznicy przyjęcia konstytucji 3 maja. Zdjęcie: twitter.com/AngelikaBorys

Zaznaczono, że notę wręczono w związku z „przesadną, asymetryczną i destrukcyjną odpowiedzią Polski na prawomocną i uzasadnioną decyzję Białorusi wobec konsula konsulatu generalnego w Brześciu Jerzego Timofiejuka i ignorowaniem odpowiednich próśb białoruskiej strony”.

We wtorek MSZ w Mińsku poleciło Timofiejukowi opuszczenie Białorusi. Następnego dnia podsekretarz stanu w polskim MSZ Marcin Przydacz poinformował, że „w reakcji na nieprzyjazne i nieuzasadnione działania białoruskich władz wobec polskiego konsula w Brześciu, Polska uznała za persona non grata dyplomatę z Ambasady RB w Warszawie”.

Odpowiedź symetryczna. Polskę ma opuścić białoruski dyplomata

W dzisiejszym komunikacie MSZ w Mińsku podkreślono, że „pryncypialne stanowisko białoruskiej strony w sprawie niedopuszczalności heroizacji wojennych przestępców i usprawiedliwiania ludobójstwa białoruskiego narodu pozostanie niezmiennym”.

We wtorek białoruskie ministerstwo napisało, że wezwano do resortu Wojciechowskiego, którego poinformowano o zdecydowanym proteście w związku z udziałem konsula Timofiejuka w „nieoficjalnym wydarzeniu poświęconym dniowi żołnierzy wyklętych, do którego doszło 28 lutego w Brześciu z udziałem przedstawicieli związanych z Polską organizacji pozarządowych i młodzieżowych”.

Z informacji PAP wynika, że było to cykliczne spotkanie organizowane corocznie przez organizację brzeskich Polaków.

– Udziałem w tym wydarzeniu polski przedstawiciel poważnie naruszył normy prawa międzynarodowego, a w szczególności konwencję wiedeńską o stosunkach dyplomatycznych – ocenił resort spraw zagranicznych Białorusi.

MSZ napisało też, że Białoruś nigdy nie kwestionowała możliwości współpracy dyplomatów z własną mniejszością, ale „w naszym kraju wzniecanie rasowej, narodowej, religijnej czy innej wrogości społecznej albo rozdźwięków jest przestępstwem karnym”. Sprawą zbiórki harcerskiej zajęła się białoruska prokuratura. Zatrzymany został 43-letni założyciel polskiej szkoły w Brześciu, jest podejrzany o rozniecanie nienawiści narodowościowej.

– Już teraz można jednak stwierdzić, że władze białoruskie, eskalując konflikt ze swoim zachodnim sąsiadem, nie tylko osłabiają polski korpus dyplomatyczny we własnym kraju, pogarszając i bez tego niełatwe stosunki polsko-białoruskie. Reżim Aleksandra Łukaszenki swoimi decyzjami wymierza bolesny cios w mniejszość polską, licznie zamieszkującą Białoruś, zwłaszcza – Grodzieńszczyznę – napisał w swoim dzisiejszym komentarzu do ostatnich decyzji Mińska portal Związku Polaków na Białorusi „Znad Niemna”.

Brześć: postępowanie karne w sprawie uroczystości z udziałem polskiego konsula

W październiku placówki w Mińsku opuścili ambasadorowie Polski, Litwy i Niemiec Artur Michalski, Andrius Pulokas, Manfred Huterer. Formalnie zostali oni wezwani do kraju na konsultacje po tym, jak władze Białorusi zażądały ich wyjazdu za wspieranie społeczeństwa obywatelskiego.

pj/belsat.eu wg PAP, znadniemna.pl

Wiadomości