Wydelegowano go na Zgromadzenie Ludowe nie pytając o zdanie. Nie pojechał

Lekarz z Pińska Mikałaj Cielacicki otwarcie przyznał, że kiedy wysuwano jego kandydaturę, nikt nie zasięgnął… jego opinii w tej sprawie.

Mikałaj Cielacicki. Zdj. belsat.eu

Jak informuje portal Media-Polesye, delegaci z Pińska i okolic wyruszyli na Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie Ludowe do stolicy już wczoraj. Kolumna autokarów była eskortowana przez radiowozy drogówki i karetki pogotowia.

– Wśród reprezentantów Polesia zabrakło lekarza ze szpitala dziecięcego z Pińska, Mikałaja Cielacickiego. Oficjalnie lekarz wyjaśnił, że rezygnacja z udziału w ogólnokrajowym forum w Mińsku była jego własną decyzją – spowodowaną względami osobistymi i rodzinnymi.

Łukaszenka do „delegatów narodu”: zostaliśmy brutalnie zaatakowani z zewnątrz, to próba blitzkriegu

Nieco bardziej szczegółowo doktor Cielacicki wypowiedział się na ten temat miesiąc temu. Wtedy lokalni dziennikarze zwrócili uwagę, że w państwowych mediach nie ogłoszono list delegatów na Zgromadzenie, chociaż wszystkich miano wybrać jeszcze pod koniec ubiegłego roku. Wtedy, wśród osób, których personalia udało się ustalić niezależnym reporterom, „wypłynęło” też jego nazwisko.

– Powiem jedno: do udziału osobiście mnie wybrała Rada Deputowanych. O moje zdanie nikt nie pytał – przyznał wówczas lekarz.

Utajnieni delegaci. Kogo wysłano na Zgromadzenie Ludowe?

mh, cez/belsat.eu

Wiadomości