Trzy godziny, jedno zdjęcie i 4 lata więzienia. Trwają procesy uczestników białoruskich protestów

W środę w Mińsku zapadł wyrok czterech lat więzienia o zaostrzonym rygorze dla 24-letniego mężczyzny, który według oskarżenia miał „budować barykady” podczas protestów powyborczych 10 sierpnia.

Raman Kananowicz nie przyznał się do winy – wyjaśnił, że próbował usunąć z jezdni ogrodzenie, by można było przejść. Proces, w którym wedle relacji Wiasny dowodem winy było jedno zdjęcie z telefonu mężczyzny, trwał zaledwie trzy godziny.

Raman Kananowicz pójdzie na 4 lata do więzienia o zaostrzonym rygorze. Dowodem było jedno zdjęcie z jego telefonu. Zdj. Spring96.org

Inny miński sąd rejonowy skazał na ograniczenie wolności – prace poprawcze ze skierowaniem do otwartej instytucji poprawczej na trzy lata mężczyznę, który w czasie marszu do Kuropat w listopadzie 2020 r. „wyszedł na jezdnię”. Miał też wymachiwać rękami i wykrzykiwać hasła.

Siarhiej Sakun był sądzony z art. o „działaniach grupowych poważnie naruszających porządek publiczny”.

„Chemia ze skierowaniem”: skazywanym w politycznych procesach grożą lata przymusowej pracy

Z monitoringu centrum obrony praw człowieka Wiasna wynika, że w środę na Białorusi zapadały również inne wyroki aresztów wobec uczestników protestów i trwały procesy z artykułów karnych. Wczoraj również sąd w Mińsku skazał na kary aresztu za „chuligaństwo” dwójkę reporterów Biełsatu.

Reporterka Lubou Łuniowa i operator Zmicier Sołtan zostali skazani za „drobne chuligaństwo” odpowiednio na 10 i 15 dni aresztu. Dziennikarze zostali zatrzymani 8 lutego, gdy przeprowadzali sondę uliczną na ulicach Mińska.

Dziennikarzy Biełsatu skazano za “chuligaństwo”

Organizacje obrony praw człowieka uznały w środę za więźniów politycznych kolejne siedem osób. W sumie jest ich już 246.

jb/ belsat.eu wg PAP

 

Wiadomości