Dlaczego Mińsk i Moskwa nie dogadują się co do „wspólnego rynku”? Rozmowa z ekspertem

O wsparciu finansowym Kremla dla białoruskich władz rozmawialiśmy ze Stanisławem Mitrachowiczem, czołowym ekspertem Fundacji Narodowego Bezpieczeństwa Energetycznego Rosji. Nasz rozmówca stawia zasadnicze pytanie: Białoruś nie jest częścią Rosji, więc dlaczego powinna otrzymywać wsparcie finansowe w postaci tanich surowców energetycznych? Sprawdzamy, dlaczego Mińsk i Moskwa mają różne poglądy na kwestię wspólnego rynku.

Pracownik Gazprom. Do firmy należy białoruski fragment gazociągu Przyjaźń. Zdj. Maxim Shemetov / Reuters / Forum

– Jakie koszty ponosi Rosja, wspierając białoruską gospodarkę i na jakie cele te pieniądze są przeznaczane?

– Według obliczeń Międzynarodowego Funduszu Walutowego, na wsparcie białoruskiej gospodarki w ostatnim okresie wydawano około 10 mld dolarów w ciągu roku. Teraz mówi się o przyznaniu Białorusi kredytów w wysokości około 600 milionów dolarów. Kwestia spłaty tych kredytów pozostawiono nieokreślonej przyszłości. Najwyraźniej strategiczny kurs Moskwy zdaje się przeważać nad rachunkiem ekonomicznym. Jeśli chodzi o inne formy wsparcia finansowego, to nie są jest ono udzielane wyłącznie w formie bezpośrednich pożyczek. Białoruska elektrownia jądrowa została zbudowana na kredyt celowy. Pieniądze wydane na ten cel będzie trzeba spłacać przez kolejne dziesięciolecia. Ponadto elektrownia jądrowa zmniejsza zużycie gazu na Białorusi o około 20-25 proc, co daje 5 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie. W związku z tym jest to również forma wsparcia finansowego. Na co przeznaczane są dotacje? Pieniądze otrzymują białoruskie władze, a następnie decyduj, jak je wydać: na wsparcie gospodarki i modelu społeczno-gospodarczego oraz oczywiście na funkcjonowanie systemu politycznego ze wszystkimi jego atrybutami, w tym także siłami bezpieczeństwa.

Cios dla Zachodu czy własnych obywateli? Co przyniosło rosyjskie embargo na zachodnią żywność z 2014 roku

– Korzyści gospodarcze, jakie białoruski reżim czerpie ze współpracy z Rosją, są oczywiste. A jakie korzyści czerpie Rosja?

– Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której Rosja nie chciałaby nawiązać normalnych, profesjonalnych, dojrzałych stosunków z niektórymi ze swoich sąsiadów. Tak jak np. z Ukrainą mamy dość duże obroty handlowe. Ukraina importuje rosyjski gaz, rosyjską ropę naftową poprzez południowe odgałęzienie rurociągu Przyjaźń, transportuje również rosyjski amoniak poprzez rurociąg łączący rosyjskie Togliatti z Odessą. Dlaczego nie mielibyśmy rozwijać stosunków handlowych także z Białorusią?

Białoruski Kombinat Metalurgiczny. Wiele państwowych białoruskich przedsiębiorstw nie utrzymałoby się, bez tanich rosyjskich surowców energetycznych. Zdj. BelSteelWorks / Facebook

– Pomimo wsparcia gospodarczego, jakie Rosja udziela Białorusi i tak często dochodzi do sporów o ceny ropy i gazu. Dlaczego?

Alaksandr Łukaszenka wciąż powtarza, że cena gazu dla Białorusi musi być taka jak dla obwodu smoleńskiego. Ale przez te wszystkie lata nie spotkał się ze zrozumieniem ze strony Federacji Rosyjskiej. Rzecz w tym, że gaz w Rosji kosztuje różnie w zależności od regionu, co wynika z logistyki, ekonomii, odległości itd. W obwodzie smoleńskim gaz jest tańszy niż, na przykład, w obwodzie leningradzkim. Bo gaz w obwodzie smoleńskim jest dofinansowany. Białoruś nie jest częścią Rosji – dlaczego miałaby być finansowana jak część Rosji, jest zupełnie niejasne. Białoruś otrzymuje gaz po bardzo korzystnej cenie. W przyszłym roku cena powinna pozostać na poziomie 128 dolarów (ok. 510 złotych – belsat.eu) za 1000 metrów sześciennych.

Nowy białoruski budżet: na więzienia więcej niż na kulturę

– W jednym z wywiadów powiedział Pan, że cena gazu dla Białorusi mogłaby być taka sama jak dla Rosjan, gdyby Białorusini płacili bezpośrednio Gazpromowi. Dlaczego więc tak się nie dzieje?

– Spory między Białorusią a Rosją o to, co powinno być uznane za wspólny rynek, trwają od wielu lat. Na przykład, jeśli weźmiemy pod uwagę logikę władz białoruskich, to wspólny rynek jest wtedy, gdy cena gazu dla białoruskiego przedsiębiorstwa państwowego jest taka sama jak dla przedsiębiorstw w obwodzie smoleńskim. Rosja ma inny pogląd – wspólny rynek jest wtedy, kiedy można w Moskwie kupić białoruską śmietanę. Oznacza to, że białoruski producent sprzedaje śmietanę w Rosji w taki sam sposób, jak na Białorusi. Wspólny rynek jest wtedy, kiedy producenci i konsumenci są ze sobą bezpośrednio powiązani. A w przypadku gazu nie da się go sprzedać tak, jak sprzedaje się śmietanę. Konieczna jest sprzedaż gazu białoruskiemu państwowemu pośrednikowi, przedsiębiorstwu Biełpaliwahaz. Rosja proponowała już sprzedaż gazu bezpośrednio białoruskim przedsiębiorstwom. Albo, powiedzmy, by Gazprom kupił Biełpaliwahaz w jakimś wariancie. Ale Białoruś najwyraźniej nie idzie tu na ustępstwa, uważając, że wiązałyby się z poważnym naruszeniem jej suwerenności.

– Czy współpraca gospodarcza między Białorusią a Rosją może stać się dla Mińska powodem do zrzeczenia się suwerenności?

– Nie dąży do tego ani Łukaszenka, ani tym bardziej prozachodni oponenci Łukaszenki na Białorusi. Być może w przyszłości będą miały miejsce jakieś wydarzenia związane z zewnętrzną presją Zachodu na Białoruś i sytuacja jakoś się zmieni. Na razie nie liczyłbym na to.

am, ksz/belsat.eu

Wiadomości